"Żelazna Córka" - Julie Kagawa

Mama nie raz powtarzała mi, że mam uważać na to, czego sobie życzę, bo mogę to otrzymać. Myślę, ze tak samo jest z obietnicami i zawieraniem umów. Czasem pod wpływem emocji czy impulsu zgadzamy się na coś, a dopiero potem zdajemy sobie sprawę z tego, co zrobiliśmy i jakie to będzie miało konsekwencje. Niby możemy udawać, że coś takiego wcale nie miało miejsca, że niczego nie obiecywaliśmy. Jednak czasami umowy są za bardzo wiążące i nie da się tego zrobić.

Meghan Chase od jakiegoś czasu przebywa w pałacu zimowych elfów, mimo że należy na dobrą sprawę do Lata. Jednakże zawarła z księciem mrocznych elfów umowę i utknęła w nie swoim świecie. Nie wie co się dzieje w świecie realnym, czas tam biegnie inaczej, nie wie, co się dzieje z jej rodziną, szkołą, przyjaciółmi. Tak więc Meghan spędza kolejne dni u królowej Mab, która nie darzy jej zbytnią sympatią. W sumie to nikt tam nie darzy jej za dużą sympatią, poza jedną osobą. Jednakże jeżeli wyjdzie to na jaw, to zarówno dla Meghan jak i dla niego będzie wszystko stracone.

Pamiętam, że pierwsza część tej serii – „Żelazny król” – oczarowała mnie. Byłam naprawdę pod wrażeniem tej książki i wiedziałam, że po kolejną część sięgnę bezapelacyjnie. Tak też się stało, mimo że trochę tym zwlekałam. Czy druga część spełniła moje oczekiwania? Ba! Co najmniej. Zachwyciła mnie jeszcze bardziej niż jej poprzedniczka, jest przecudowna!

Dokładnie 5 razy się popłakałam czytając tą książkę. Dziwne, prawda? Jednakże nie dało się inaczej. Łzy same leciały po twarzy w pewnych momentach – czy to ze wzruszenia czy też z rozpaczy. Tak więc nie muszę chyba Wam tłumaczyć jak wielkie emocje ta powieść zawiera i jakie odczucia wzbudza w czytelniku. Mimo że wiedziałam, że będzie dobrze, że znałam prawdę… pewne słowa i zachowania, głównie Asha, niesamowicie mnie dotknęły. Nie wiem czy zżyłam się z Meghan, w jakimś sensie na pewno, jednakże myślę, że to nie tylko o to tutaj chodzi. Byłam także obserwatorem i nie mogłam patrzeć na ten ból i cierpienie. Lubię główną bohaterkę, mimo że zabrała mi Asha!

Uwielbiam krainę Nigdynigdy! W każdym calu. Podoba mi się to, że Julie Kagawa stworzyła tak piękny, cudowny, tajemniczy, pełen magii i dziwnych stworów świat. Poza samym stworzeniem, potrafiła się tym z nami podzielić, przelewając wszystko na papier. Gdy czytamy, to automatycznie się tam przenosimy. I żal wracać… od tej książki nie da się oderwać, a dodatkowo żałuje się, że tak szybko się kończy… myślałam nawet jak sobie wydłużyć tą przyjemność, która płynęła z czytania jej, jednak nie udało mi się. Nie dałam rady jej odłożyć, żeby móc czytać fragmentami po trochu, no po prostu było to nie do zrobienia!

Świetne jest to, że tutaj ciągle się coś dzieje! Akcja i napięcie są ciągle, a to się rzadko zdarza. Nie ma takiej strony, na której nie działo by się coś ciekawego. Czasami serce podchodzi nam do gardła, czasami ciarki przebiegają nam po plecach, czasami czujemy ból. Wszystko to, co towarzyszy bohaterom, towarzyszy także nam. Poza tym nie ma tutaj nudy! No i sam fakt,  że wszystko, co się dzieje nie jest za proste sprawia, że książka dużo zyskuje. Są spiski, zdrady, tajemnice. Poza wartką i niesamowitą akcją jest tu także wiele niespodziewanych zwrotów akcji i zaskoczeń. Cudowna sprawa.

Nie wiem, co jeszcze mogę napisać dobrego o tej książce, i tak wyszła mi tutaj niemal oda pochwalna. Ale prawda taka, że ta książka naprawdę mnie zachwyciła! Świat, pomysł, fabuła, bohaterowie (dalej jestem ogromną fanką Grimalkina a i nowa bohaterka – Leanansidhe ma we mnie sprzymierzeńca) – te elementy są tutaj połączone w jedną idealną całość. Poza tym jak ktoś uważnie czyta to zauważy, że wiele rzeczy zostanie rozwiązanych w kolejnych częściach, których już nie mogę się doczekać.

Wiem jednak, że ta książka nie spodoba się wszystkim, więc głównie polecam ją fankom romansów paranormalnych, myślę, że ta seria stanie się jedną z Waszych ulubionych, tak jak miało to miejsce w moim przypadku! Jednak pamiętajcie, żeby nie oddawać serca elfiemu księciu… to nigdy nie kończy się dobrze… chociaż?

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!