"Night school" - C. J. Daugherty


Życie jest naprawdę ciężkie, kiedy nie wiemy komu możemy ufać, a komu nie. Życie jest ciężkie, gdy nie wiemy kim naprawdę jesteśmy. Wtedy nie możemy ufać nawet samemu sobie, no bo jak? Jednakże nikt nie mówił, że będzie łatwo, nie? Dlatego, gdy nawet wszystko w naszym życiu obraca się o 180 stopni, a my nie wiemy, co ze sobą zrobić, nie możemy się poddać. Musimy iść dalej i stawić czoła temu, co los dla nas przygotował.

Allie Sheridan była kiedyś córką idealną. Dobre oceny, brak problemów wychowawczych, dobre kontakty z rodzicami. Do czasu kiedy w jej życiu wydarzyło się coś, co wybitnie ją zmieniło. Gdy po raz 3 w przeciągu jednego roku została aresztowana, jej rodzice stracili cierpliwość. Wysłali ją do szkoły z internatem daleko od domu. Jednak Akademia Crimmeria jest inna niż wszystkie szkoły, w których Allie do tej pory była. Zero telefonów, zero komputerów, zero Internetu, mnóstwo zasad, tajemnic i dziwnych ludzi. Allie poznaje zupełnie nowy świat, jak się później okazuje – pełen tajemnic, sekretów i niebezpieczeństwa. A gdy na letnim balu ginie uczennica, Allie wie, że dzieje się coś bardzo złego – a ona jest w to wmieszana.

Powiem szczerze, że gdy zobaczyłam zwiastun tej książki to stwierdziłam, że to może być coś całkiem miłego. Poza tym spodobała mi się okładka i w sumie nawet opis. Tak więc sięgnęłam po tą książkę i początkowo byłam bardzo rozczarowana. Czytając pierwsze strony myślałam, że zwątpię i nie będę dalej czytać. No ale się nie poddawałam. Cztery pierwsze rozdziały były niczym deja vu – nowa dziewczyna trafia do szkoły z internatem, szkoła ma surowe zasady, ona jest zagubiona, jednak poznaje stopniowo innych uczniów, pojawia się przystojniak na horyzoncie… To naprawdę sprawiło, że zaczęłam myśleć, że ta książka będzie okropna. Jednak już w 5 rozdziale powoli zaczęłam zmieniać zdanie. W końcu zaczęło się dziać coś innego. 

Kolejne rozdziały były już znacznie lepsze, był jednak moment, w którym trochę się nudziłam, jednak już po nim było naprawdę dobrze. Nie było już żadnego deja vu, wręcz przeciwnie – było coś nowego, przynajmniej dla mnie. Nie wiem, czy można to zaliczyć do kryminału czy też thrillera, jest to bardziej młodzieżówka z elementami tych dwóch gatunków. No i nie ma tutaj nic paranormalnego, co niektórych może rozczarować, jednak dla mnie było to całkiem miłe zaskoczenie. Dlaczego? Bo okazało się, że można stworzyć całkiem niezłą książkę motywu paranormalnego, a takich ostatnio mało w literaturze młodzieżowej. Dlatego to może być dobra pozycja dla kogoś, kto lubi taką literaturę, jednak ma dość wampirów, wilkołaków czy upadłych aniołów.

Narracja jest trzecioosobowa, co sprawia, że nie do końca wczuwamy się w sytuację poszczególnych bohaterów i nie do końca znamy ich uczucia, myśli i emocje, jednakże możemy się z  samymi bohaterami całkiem nieźle zaznajomić. Nie są jakoś super wykreowani, ale na pewno wystarczająco. Myślałam jednak, że główna bohaterka będzie nieco ostrzejsza, skoro w opisie czytamy o aresztowaniu. Fakt, jest na pewno odważna, uparta i czasem ironiczna, ale w niektórych momentach można zauważyć, że jest po prostu zagubiona. Mamy także trochę typowych postaci jak oddana przyjaciółka, wredna dziewczyna, która nie lubi głównej bohaterki, dwóch przystojniaków.
Same opisy i przedstawienie świata książkowego, szkoły i jej otoczenia, mogłoby być zdecydowanie lepsze moim zdaniem, chociaż nie jest najgorsze. Ale uważam, że autorka mogła to lepiej dopracować.

Co jest zdecydowanym plusem tej książki? Na pewno to, że wzbudza w czytelniku sporą ciekawość. Nie dowiadujemy się wszystkiego do razu, a dodatkowo nawet ciężko jest nam się samym domyślić całej prawdy. Ta ciekawość rośnie z rozdziału na rozdział, już myślimy, że autorka wyjawi nam czym jest tytułowa „Night School”, a tu nic! To sprawia, że chce się czytać dalej, bo musimy odkryć prawdę. Na pewno są tu sytuacje nieprzewidywalne i zaskakujące. Znajdzie się także parę zwrotów akcji. Prawda taka, że nie każda tajemnica została rozwikłana, co na pewno skłoni wiele osób do sięgnięcia po drugą część – u mnie tak jest zdecydowanie. Cieszy mnie także to, że miłość zeszła w tej książce na dalszy plan, nie jest na pewno motywem przewodnim – bardziej dodatkiem i uzupełnieniem.

Czy polecam? Mimo kilku drobnych minusów i niemiłego początku, chyba tak. Książka w sumie całkiem przyjemna, zwłaszcza, gdy akcja się zaczyna coraz bardziej rozwijać. Nie zachwyciła mnie aż tak bardzo jak niektóre pozycje, ale jest dobra. Ma parę minusów, parę niedociągnięć, ale myślę, że w drugiej części będzie już lepiej.

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!