Recenzja przedpremierowa: "Królewska Klatka" - Victoria Aveyard





Data wydania: 24.05.2017
Tytuł oryginału: King's Cage
Tłumacz: Adriana Sokołowska-Ostapko, Joanna Dziubińska
ISBN: 978-83-7515-439-9
Wymiary: 135 x 205 mm
Strony: 558
 Cena: 36,90 zł
Seria: Czerwona Królowa #3






"Zatem w taki sposób nastoletni chłopak zostaje władcą. Jest nie tylko bezwzględny i pozbawiony skrupułów, ale i genialny."

Biorąc pod uwagę fakt, jak ogromne wrażenie wywarło na mnie zakończenie drugiego tomu serii Czerwona Królowa, w bardzo szybkim tempie sięgnęłam po trzecią część, czyli Królewską Klatkę. I w takich chwilach jak ta, dochodzę do wniosku, że serie powinno się czytać jednym ciągiem. Naprawdę. Omija Cię wyczekiwanie na kolejny tom przygód ukochanych bohaterów, poznajesz historię od początku do końca w odpowiednim przedziale czasu, tworzy Ci się jasny obraz sytuacji, widzisz zmiany, postępy, rozwój… Ale z drugiej strony wyczekiwanie chwili, w której konkretna seria w całości ukaże się w naszym kraju też może być katorgą, prawda?

Z Królewską Klatką wiązałam spore oczekiwania i muszę przyznać, że książka ogółem im sprostała, chociaż moja miłość do psychopatów oczywiście wzięła górę, i stwierdziła, że to wszystko powinno się zakończyć inaczej. Do tej chorej miłości jeszcze powrócimy, ale skupmy się na chwilę na samej fabule – Mare stała się więźniem Mavena. Szkarłatna Gwardia straciła najcenniejszego członka, jakiego posiadała. Jedynego, którego ich najgorszy wróg pożądał. Choć jest dobrze traktowana i przetrzymywana w królewskich komnatach, wciąż są to dla niej tylko i wyłącznie więzienie. Jest uwięziona w klatce otoczonej przez obsesję młodocianego króla. Dziewczyna nie ma jak walczyć, jednak głęboko wierzy w to, że Szkarłatna Gwardia się nie podda. Każdego dnia obmyśla drogę ucieczki, ale Cichy Kamień pozbawia ją mocy. Jak ostatecznie potoczą się losy Czerwonych, Nowych i Srebrnych? Czy zażegnają wojnę? Czy nowy król zasiądzie na tronie? I jak zacznie rysować się ich przyszłość?

Stajemy się świadkami dworskiego życia, oglądanego z perspektywy Mare. Nie wszyscy popierają to, że Maven zasiadł na tronie. Wojna domowa wisi w powietrzu, jednak przebiegły król wie, jak jej zapobiec. Potrafi sobie radzić z tymi, którzy są przeciwko niemu. Daje ludziom nadzieję na pokój, a jednak każdy jego krok jest nieprzewidywalny. Maven ma tylko jeden słaby punkt – jest nim dziewczyna od błyskawic. Choć jego matka całkowicie pozbawiła go uczuć, tak tego jednego nie była w stanie wyplewić. W tym tomie wchodzimy bardzo głęboko w psychikę Mavena, który chwilami sam nie jest pewien, kim jest naprawdę. Czy dana część jego osobowości jest tą prawdziwą, czy tą ukształtowaną przez matkę? Mimo wszystko uwielbiam go! Stanowczy i bezwzględny, nieco psychiczny. Pogodził się z tym, że wielu ma go za potwora. Tak, wiem, że w dosyć dziwny sposób okazuje swoje uczucia, a gdyby Mare je zaczęła odwzajemniać, to podchodziłoby to pod syndrom sztokholmski, ale co mi tam! W mojej głowie tak to się właśnie rozegrało. A jak rozegrała to autorka? Tego byłam bardzo ciekawa, dlatego z utęsknieniem wyczekiwałam każdej sceny z ich udziałem!

Wciąż podoba mi się ikra, jaką Mare w sobie nosi. Kocham to, że ta dziewczyna nigdy się nie poddaje. Nawet w najgorszych sytuacjach potrafi splunąć wrogowi w twarz i szyderczo się uśmiechnąć. Dalej nie ma pojęcia, komu może wierzyć, komu może zaufać. Całkowicie odcięta od Szkarłatnej Gwardii i swoich najbliższych może pokładać wiarę tylko w sobie samej. Zaskakującą rolę w tym tomie odgrywa Evangeline, ale jakby się tak lepiej temu wszystkiemu przyjrzeć, to tak naprawdę wszyscy tutaj są tylko marnymi pionkami. A kto tak naprawdę pociąga za sznurki? Tego chyba do tej pory nie jestem pewna. Wojna trwa, a my, razem z dziewczyną od błyskawic, nieubłaganie zbliżamy się do jej potencjalnego zakończenia. I zakończenie naprawdę daje do myślenia. Nowe sojusze, nowe porozumienia, zaskakujące zwroty akcji i nieprzewidywalne wybory Mare… To zwiastuje istny ogień w kolejnej części.

Tak, może nieco inaczej bym poprowadziła pewne wydarzenia, ale biorąc pod uwagę, iż to jeszcze nie jest ostateczny koniec i autorka nie wypowiedziała ostatniego słowa, to jestem w stanie zaakceptować wszystko to, co się tutaj wydarzyło. Ta seria jest utrzymywana na genialnym poziomie, nie brakuje tutaj dobrej akcji, przenikliwych emocji, wspaniałego języka i krwistych bohaterów. Victoria Aveyard dba o każdy szczegół, co sprawia, że jej powieści są świetnie dopracowane, w pełni przemyślane i całkowicie omamiają czytelnika. Chwilami czułam się tak, jakbym siedziała w głowie Mare. Nie raz podczas lektury stałam się dziewczyną od błyskawic.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że muszę teraz sporo czekać na kolejny tom. A głęboko wierzę w to, że Victoria Aveyard nie zawiedzie swoich wiernych czytelników i zrobi coś naprawdę mocnego. Ta kobieta potrafi zaskakiwać i nie boi się konkretnych, chwilami ciężkich emocjonalnie scen, nie boi się mocy, jaka drzemie w jej bohaterach. Więcej Mavena poproszę! Lubię genialnych psychopatów. A najlepsze jest to, że Mare też by się dobrze spisała w takiej roli. Czuję głęboko w kościach, że dziewczyna od błyskawic szykuje coś specjalnego, co wbije nas w fotel. Obym się nie myliła!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:



Archive

Pokaż więcej

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!