"Password" - Mirjam Mous



Jakiś czas temu w moje ręce trafiła książka „Boy 7” autorstwa Mirjam Mous. Trochę się jej obawiałam, ale okazała się być naprawdę dynamiczną lekturą, którą bardzo miło mi się czytało. Toteż dlatego bardzo ucieszyłam się, gdy ukazała się zapowiedź kolejnej książki tej autorki, a mianowicie „Password”. Liczyłam na to, że będzie równie dobra, co „Boy 7”, a może nawet lepsza. A jak wyszło naprawdę?

Poznajemy tutaj trzech chłopców w wieku 15 lat. Mick i Jerro są najlepszymi przyjaciółmi. Spędzają zwyczajne popołudnie w domu Jerro, jednak, gdy Mick wychodzi z łazienki i wchodzi do pokoju swojego przyjaciela, zastaje go nieprzytomnego, leżącego na łóżku. Jak najprędzej chce wezwać pogotowie, jednak nie może jechać wraz z przyjacielem karetką, gdyż nie jest członkiem rodziny. Wkrótce Jerro wychodzi ze szpitala, ale nie jest już tym samym chłopakiem, co kiedyś.
Trzecim chłopcem jest Stefan, którego od kilku dni prześladuje tajemniczy, nieznany mężczyzna. Piętnastolatek zachowuje się bardzo dojrzale i nie zbliża się do nieznajomego i nie ma zamiaru z nim rozmawiać. Problem polega na tym, że ów tajemnicza postać nie zamierza odpuścić…

Co może łączyć losy tych trzech nastolatków? Tego Wam już nie napiszę, bo powinniście to sami odkryć podczas czytania, o ile będziecie mieli oczywiście na to ochotę. Pomysł jest nieco mniej intrygujący niż w przypadku poprzedniej książki autorki, ale i tak zapowiadało się na coś ciekawego. Najważniejszą rzeczą jest chyba to, że rozbudza się nasza ciekawość, a to zawsze sprawia, że chcemy jak najszybciej odkryć prawdę. Problemem jest jednak to, że w pewnym momencie robi się ona zbyt przewidywalna. Jest oczywiście bardzo logiczna, ale po czasie zbyt prosta, więc nasz entuzjazm nieco opada.

Cieszy mnie to, że autorka zadbała o szczegóły historii i zwracała uwagę na takie drobne fakty, które z pewnością każdy uważny czytelnik zauważy. Dosyć dobrze skonstruowała bohaterów i ową historię, ale nadal czegoś mi w niej brak. Myślę, że zabrakło mi tutaj elementów zaskoczenia i tej potężnej dawki dynamiki, która była obecna w książce „Boy 7”. Rozwój wydarzeń następuje może i szybko, ale zabrakło mi tutaj napięcia i lekkiego poczucia strachu czy niepewności. No i sam fakt, że już po jakimś czasie wiedziałam, kto za czym stoi i dlaczego, sprawił, że nie czytało mi się tego już z taką fascynacją, jakby to miało miejsce, gdybym nie przewidziała wszystkiego.

Język utrzymywany jest dokładnie na tym samym poziomie, co w poprzedniej książce. Skierowany typowo do młodego czytelnika. Przyjemny i łatwy w odbiorze, ale nie prymitywny. Bohaterowie potrafią wzbudzić naszą sympatię i mimo tych niedociągnięć, które są tutaj obecne, całkiem przyjemnie śledzi się ich postępowania. Nie jest to lektura górnych lotów, raczej taka lekka i krótka opowiastka na jeden wieczór. Na pewno czyta się ją szybko i przyjemnie, ale jeżeli liczycie na skomplikowane intrygi i emocjonujące sceny pełne napięcia, to niestety, tego tutaj nie znajdziecie. Pomysł też można było nieco rozbudować oraz wprowadzić więcej dynamiki – wtedy książka na pewno wiele by zyskała.

„Password” ma ciekawą, choć raczej jednowątkową fabułę, ale niestety nie dorównuje poprzedniej książce autorki. Może to chwilowy spadek formy u pani Mous? Nie jest bardzo zła, bo mimo wszystko czytało mi się ją przyjemnie, ale po „Boy 7” naprawdę nastawiałam się na coś mocniejszego. Ma swoje plusy i minusy, które raczej się wyrównują. Lekka i niezbyt skomplikowana powieść na jeden wieczór, która zapewnia chwilową rozgrywkę. Wystawiam 5,5/10 i liczę na to, że kolejna historia, która wyjdzie spod pióra pani Mirjam Mous wbije mnie w fotel.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:


Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!