"Wszechświaty" - Leonardo Patrignani


Fizycy kwantowi stale udowadniają istnienie światów równoległych, innego poziomu wibracji czy innego poziomu świadomości. Mimo naukowych dowodów, perspektywa tego, że możemy przebywać w innym świecie, niż ten, który znamy, wydaje się wielu osobom czystą abstrakcją. Wszystko jednak zapowiada się na to, że niedługo nie będzie to kwestią wiary, tylko po prostu wiedzy.

Szesnastoletni Alex mieszka wraz z rodzicami w Mediolanie. Jego rówieśniczka – Jenny – mieszka w Melbourne. Nigdy się nie widzieli, ale potrafią się ze sobą komunikować. Można to nazwać telepatią, jednak nadal wydaje się to być nieco niezrozumiałe. Dlaczego dwójka nastolatków oddalonych od siebie o wiele setek kilometrów miałaby możliwość wzajemnej komunikacji? Mimo wszystko ich „znajomość” trwa od czterech lat. W końcu Alex postanawia odnaleźć swoją przyjaciółkę i wylatuje do Melbourne. Za pomocą myśli umawiają się w konkretnym miejscu. I owszem, zarówno Alex, jak i Jenny, stoją na molo na Altona Beach Pier. Jednak problem tkwi w tym, że żadne nie widzi drugiego…

Z książką „Wszechświaty” wiązałam naprawdę wielkie nadzieje. Od lat interesuję się światami równoległymi i wiem, że one naprawdę istnieją. Z ogromną przyjemnością zabierałam się za czytanie książki Patrignani’ego. Byłam przygotowana na przeżycie naprawdę przepięknej historii. I chyba znowu przekonałam się, że nie mogę do książek podchodzić z aż tak wielkim entuzjazmem, bo potem wszystko mi przeszkadza…

Nie chodzi mi o to, że ta powieść jest zła – wręcz przeciwnie, wypada naprawdę dobrze. Po prostu spodziewałam się chyba czegoś nieco innego, niż to, co otrzymałam. Wszystko sprowadza się do teorii wieloświatów, zgodnie z którą istnieje wiele rzeczywistości, a pewien nasz aspekt może żyć w każdej z nich. Czyli wychodziłoby na to, że jeden człowiek to tak naprawdę kilka tych samych osób, które po prostu żyją na innym poziomie w wibracji – w świecie, który jest tuż obok, ale go nie dostrzegamy. Pomysł na książkę uważam za znakomity, bo czegoś takiego jeszcze nie było. Może nieco przypominać podróże w czasie, ale to nie to. Koncepcja wieloświatów została przez autora przedstawiona w całkiem niezły sposób, który daje nam jasną wizję tego, o co w tym wszystkim chodzi, chociaż nie odpowiada na wszystkie pytania pojawiające się w naszej głowie.

Zadziwił mnie rozwój wydarzeń w tej historii. Zapowiedź książki wskazywała na to, że będzie to raczej romans, gdzie dwójka nastolatków będzie chciała się zmierzyć z problemem tego, że nie mogą być razem. I rzeczywiście – początkowo tak to wyglądało. Autor skupił się wyłącznie na dwójce głównych bohaterów i ich pragnieniach poznania siebie nawzajem – nie tylko za pomocą telepatii. Jednak z czasem zaczynają się dziać dziwne rzeczy, a uczucie łączące bohaterów spada na dalszy plan. Oczywiście stanowi nieodłączny element tej historii, ale autor zafundował nam coś znacznie więcej, dzięki czemu ten romans nie stał się dominującym elementem opowieści. Chwała mu za to, że wprowadził tutaj inne wątki.

Zapewne każdy zaawansowany czytelnik, ale także ten początkujący, lubi, kiedy książka całkowicie pochłania jego myśli. W tym przypadku właśnie tak jest – wydarzenia potrafią nam tak bardzo namieszać w głowie, że nie jesteśmy w stanie się pozbierać i zrozumieć, co się dzieje z bohaterami i z nami samymi. Jedni uznają to za brak chronologii i logiki, podobnie jak ja podczas czytania. Jednak po przeczytaniu ostatniej strony zmieniłam zdanie – myślę, że autorowi właśnie o to chodziło. Chciał nas wprawić w zakłopotanie i całkowicie namieszać w naszych umysłach. Tu nie chodzi o to, że wydarzenia są nielogiczne – są, tylko trzeba to umieć zobaczyć.

Teraz nadszedł jednak czas na to, z czym miałam problem. Przede wszystkim z bohaterami i łączącymi ich uczuciem. Nie byłam sobie w stanie ich dobrze wyobrazić, a emocje między nimi wydały mi się jałowe. Zabrakło mi głębi. I może to szczegół, ale nadal nie pasuje mi motyw, że dwójka nastolatków ot tak sobie lata z Australii do Włoch i na odwrót, a co najlepsze – nikt nie robi z tego najmniejszego problemu i wszystko uchodzi im płazem. Nie jestem też do końca przekonana do całkowitego rozwoju fabuły… miałam wrażenie, jakby autor chciał tylko wpleść w tę opowieść coś, co jest teraz modne i na czasie. Z jednej strony zrobił to umiejętnie, bo wszystko się ze sobą jakoś powiązało i w miarę do siebie pasowało, ale czegoś mi w tym wszystkim zabrakło. Może większej płynności…

„Wszechświaty” z pewnością charakteryzuje ogromny potencjał. Pomysł jest świetny, ale w wykonaniu czegoś mi zabrakło. Czuję po prostu niedosyt. Jednakże książkę czyta się bardzo przyjemnie i potrafi czytelnika wciągnąć – radziłabym Wam jednak czytać ją od początku do końca, bez przerywania. A dlaczego? Myślę, że wtedy po prostu lepiej wczujecie się w cały rytm i nic Was z niego nie wybije. A zamęt w Waszej głowie z pewnością sprawi, że staniecie się częścią tej historii. W tym przypadku zamęt i zamieszanie, które tam towarzyszą, są czymś dobrym. Cóż więcej mogę powiedzieć… liczę na to, że w kolejnej części autor się poprawi i otrzymam coś, po czym nie będę już czuła braków. Wystawiam 6.5/10.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:


Archive

Pokaż więcej

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!