A dzisiaj opowiem Wam o... Nocnej Szkole

Seria Nocna Szkoła autorstwa C.J. Daugherty zapowiedziana jest na 5 części. W naszym kraju pojawiło się ich póki co 3 i dzisiaj przed Wami moje zdanie na temat każdej z nich.

WYBRANI
Po debiutancką powieść C. J. Daugherty sięgnęłam jeszcze zanim pojawiła się ona w naszym kraju. Przeczytałam ją w oryginale jako „Night School”, natomiast teraz, gdy minęło już kilka dobrych miesięcy, gdy miałam z nią do czynienia, zabrałam się za wersję polskojęzyczną, czyli za „Wybranych”. Teoretycznie czytanie na nowo książki, którą się już zna i wie, co się za chwilę wydarzy, nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy (chyba, że jest to powieść, która całkowicie oczarowała nasze serce i duszę), jednak w przypadku czytania tłumaczeń ma to pewien sens – można się sprawdzić jeśli chodzi o nasz poziom językowy, a w moim przypadku stanowiło to też dobre przypomnienie historii przed sięgnięciem po kolejne tomy sagi.

Allie Sheridan ma zaledwie 16 lat, a już zdążyła sobie narobić kłopotów. Policja zna ją doskonale przez kilkukrotne aresztowania, nauczyciele wiedzą, że nie ma co liczyć na to, że jej oceny ulegną poprawie, a rodzice powoli nie dają sobie z nią rady. Brzmi jak typowa zbuntowana nastolatka w stylu „wszyscy możecie mnie pocałować w cztery litery, jestem dorosła, będę robić, co mi się podoba i nic wam do tego!”. Jednak każdy bunt musi mieć gdzieś swoje źródło i tak jest również w przypadku tej młodej dziewczyny – diametralna zmiana pojawiła się po zniknięciu jej ukochanego brata, Christophera. To on był jej najlepszym przyjacielem i wspierał ją na każdym kroku, a potem ot tak – odszedł i zniknął. Jej rodzice decydują się posłać ją do elitarnej szkoły z internatem, z czego dziewczyna oczywiście nie jest zadowolona… jednak już po kilku dniach pobytu, okazuje się, że Akademia Cimmeria znacznie różni się od wszystkich innych placówek naukowych.
Saga „Wybrani” zyskała już sporo fanów – zarówno w naszym kraju, jak i za granicą. Czym sobie na to zasłużyła? Na to pytanie zapewne każdy czytelnik odpowie inaczej. Osobiście uważam, że historia ma w sobie całkiem spory potencjał i sporym plusem jest to, że nie pojawia się w niej wątek paranormalny. Przyznam szczerze, że biorąc pod uwagę wiele historii z podobnymi opisami i tytułami, gdzie mityczne istoty czy zjawiska były na porządku dziennym, nie spodziewałam się, że w tym przypadku tego nie będzie. Słowa „Nocna Szkoła” sprawiają, że w moim mózgu pojawia się wizja wampirów czy też wilkołaków, dla których Akademia Cimmeria jest domem i miejsce, gdzie uczą się panować nad swoimi zdolnościami. Dlatego miłym zaskoczeniem był fakt, że chodzi tutaj o coś zupełnie innego – tytuł „Wybrani” idealnie do tego pasuje.
Początkowe rozdziały nie są zbyt obiecujące i mogą zniechęcić do dalszego czytania, jednak mimo wszystko jest w tej pozycji coś, co powoduje, że czyta się dalej i dalej. Wkrótce akcja zaczyna się nieco rozkręcać, chociaż jej tempo jest moim zdaniem umiarkowane – nie szybkie, a punkt kulminacyjny nieco za słaby. Jednakże podczas czytania stopniowo rozbudza się nasza ciekawość, gdyż pojawia się wiele pytań i tajemnic, a nie wszystkie odpowiedzi otrzymujemy od razu. Wiele rzeczy pozostaje niewyjaśnionych i zapewne dopiero w kolejnych tomach będzie można odkryć, o co dokładnie chodziło. Czytelnik może snuć swoje domysły, ale nie będzie w stanie po przeczytaniu tylko tej części dojść do tego, czy miał rację. 

Pojawia się tutaj oczywiście sporo bohaterów, co w przypadku takiego miejsca akcji, jakim jest szkoła, nie jest rzeczą dziwną. Główna bohaterka, Allie, okazuje się wcale nie być taką ostrą i zadziorną dziewczyną, jak przedstawia to opis i pierwsze strony. Tak na dobrą sprawę jest to nieco zagubiona nastolatka, która potrzebuje wsparcia, przyjaciół i więcej radości z życia. W jej życiu powinien pojawić się ktoś, kto wskaże jej dobrą drogę i będzie ją nadzorował. Niestety – dla wielu czytelników – pojawia się tutaj trójkąt miłosny. Sylvain i Carter zabiegają o względy nowej uczennicy, co w pewnym stopniu jest urozmaiceniem całej historii, ale może nas też nieco podirytować. Tym bardziej, że ten wątek romantyczny jest bardzo stereotypowy. Przymykałam na niego po prostu oko, ale chwilami rozterki bohaterów w tym względzie były po prostu infantylne.
„Wybrani” to powieść, która ma w sobie coś przyciągającego naszą uwagę. Czytało mi się ją dobrze, ale nie porwała mnie całkowicie, bowiem chwilami nie działo się tutaj nic konkretnego. Zabrakło mi napięcia i emocji, bo mimo że teoretycznie są one obecne, to nie da się ich odczuć wystarczająco dobrze. Jednak lubię sięgać po takie książki, bowiem umożliwiają mi coś, z czym już nigdy do czynienia mieć nie będę – mogę wrócić do tego okresu w swoim życiu, gdy sama miałam 16 lat i szkolne życie było dla mnie równie istotne, co dla bohaterów „Wybranych”. Jednak pewne wypowiedzi i dialogi między nimi wydały mi się po prostu nieco denne i nie przekonały mnie do siebie. Tak więcej jednym zdaniem – książka ma swoje wady i zalety, ale stanowi w miarę dobry wstęp do całej sagi i ma w sobie coś, co wzbudza zainteresowanie i ciekawość czytelnika. Kolejne części już na mnie czekają, a „Wybrani” otrzymują ocenę 6,5/10.


DZIEDZICTWO
Po przeczytaniu „Wybranych” przyszła kolej na drugą część cyklu. Jak już wspominałam, ta seria właściwie nie do końca do mnie trafia, a jednak ma w sobie coś, co mnie przyciąga. Coś sprawia, że chcę dalej poznawać losy Allie i jestem ciekawa, co jej się przydarzy – no i oczywiście, jak to wszystko się skończy. 
W tej części akcja zdecydowanie się rozkręciła. Otrzymujemy przede wszystkich sporą dawkę emocji i napięcia, a co najważniejsze – Nocna Szkoła nie jest już dla nas tajemnicą. Wraz z Allie wkraczamy w jej szeregi i widzimy, o co tam naprawdę chodzi. Chociaż… może nie do końca, bowiem wciąż napotykamy się na osoby, które mają coś do ukrycia. Nadal nie ma pewności, komu można ufać, kto jest przyjacielem a kto wrogiem. Wszystko komplikuje się i pląta niczym słuchawki wsadzone do kieszeni spodni. No i co więcej – pani Daugherty nadal nie oszczędza swoich bohaterów. Nadal można tutaj dostrzec smutek, traumę, a nawet śmierć.
Historia Allie i Akademii Cimmeria staję się coraz bardziej klarowna, ale jeszcze nie wiemy wszystkiego. Muszę jednak przyznać, że pomysł autorki był naprawdę dobry i utwierdziła mnie w tym druga część. W dobie gdzie panują dystopie, wampiry, tajemnicze zdolności i inne tego typu motywy, tutaj otrzymujemy coś zupełnie innego. Zapewne to przekonało tak wielu czytelników do tej serii. Nadal miałam jednak pewne wątpliwości co do języka i stylu, chociaż w minimalnym stopniu te dwie rzeczy uległy poprawnie. Być może to faktycznie kwestia mojego wieku i już nie potrafię tak łatwo zżyć się z bohaterkami, które mają po 16,17 lat. Jednak powrót do czasów nastoletnich bywa swego rodzaju przyjemnością, którą można czerpać dzięki takim pozycjom.
„Dziedzictwo” czytało mi się lekko i przyjemnie, przyznam nawet, że mnie wciągnęło. Uważam tę serię za typową rozrywkę, która pozwala mi się oderwać od świata i przeżyć przygodę w Akademii Cimmeria. Poziom pierwszej części został utrzymany, a być może nawet lekko wzniósł się wyżej. Po trzecią część sięgnę na pewno, bowiem nadal trzyma mnie ciekawość. Właściwie jeśli chodzi o jakieś zastrzeżenia, to są praktycznie takie same jak w przypadku „Wybranych”. I to chyba kolejna rzecz, podsycająca moją ciekawość… czy podczas czytania trzeciej części zobaczę postępy i rozwój inwencji autorki? Zobaczymy!


ZAGROŻENI

Uwaga uwaga! C.J. Daugherty zrobiła postęp! Skoro już miałam za sobą dwie pierwsze części, to nie wypadało nie sięgnąć po trzecią, prawda? Tym bardziej, że nie miałam złych wspomnień z historią Allie. Od momentu, gdy Allie przekroczyła próg Akademii Cimmeria wiele się zmieniło. Dowiedziała się, czym jest Nocna Szkoła i jaki cel przyświeca akademii. Budynek ten stał się dla niej domem i schronieniem, ale teraz nikt nie jest tam bezpieczny. Nie wiadomo komu ufać, a komu nie. Wciąż nie złapano osoby współpracującej z Nathanielem. Zaczyna panować chaos, a Nathanielowi tylko o to chodzi – o odwrócenie uwagi, aby mógł spełnić swój cel.

Dlaczego twierdzę, że autorka zrobiła krok naprzód? Bo zauważyłam jedną istotną rzecz – główna bohaterka dorosła. Fakt, ciągle widać w niej tę buntowniczą nutkę, ale już zupełnie inaczej zaczyna postrzegać otaczający jej świat. Nie myśli tylko o sobie, ale troszczy się o innych – o tych, których obdarzyła przyjaźnią i zaufaniem. Jednak to, co dzieje się wewnątrz niej jest niczym szalejąca burza. Może nie zostało to przedstawione aż tak wyraźnie, ale każdy czytelnik zauważy, że wydarzenia ostatnich miesięcy sprawiły, że Allie dorosła, ale również stała się bardzo znerwicowana. Jej koszmary, chęć zemsty, próba odkrycia prawdy – to wszystko ma swój początek w strachu i lęku, które z jednej strony niszczą ją od środka, a z drugiej pobudzają do działania.

Ilość infantylnych wypowiedzi została zredukowana – widać, że nie tylko główna bohaterka się zmienia, ale i cała reszta w obliczu nadchodzących wydarzeń. Akcja pędzi, ale czytelnik nie ma możliwości się zagubić. Cieszy mnie fakt, że książka obfituje w porywające wydarzenia, dzięki którym niweluje możliwość znużenia. W wielu momentach może nam towarzyszyć strach i niepewność, podobnie jak i bohaterom, których poznajemy coraz lepiej. Dowiadujemy się również kilku istotnych informacji o Nocnej Szkole i Akademii Cimmeria. Autorka jednak stale trzyma nas w napięciu, nie ujawnia prawdy, o której stale mówi Nathaniel, a tajemnice nadal pozostają czymś na porządku dziennym. W ten sposób pani Daugherty zachęca do sięgania po kolejne części swojego cyklu – ciekawość to nieodzowna cecha ludzka. 

Punkt kolimacyjny podobny jak w poprzednich częściach, co mnie nieco zawiodło. Nie przepadam za „powtórką z rozrywki”. Jednak to znowu podobna sytuacja, co w przypadku niezdradzania tajemnic – autorka pobudza naszą wyobraźnię, stopniowo buduje napięcie, które osiąga maksimum w ostatnich rozdziałach, a potem... lekkie rozczarowanie, a w naszej głowie pojawia się myśl „No dobra, dowiem się w kolejne części, może coś się zmieni.”. Nie wiem czy uznać to za plus czy za minus, ale osobiście skłaniałbym się ku przeczytaniu nieco odmiennego zakończenia. One wszystkie były do siebie w pewnym stopniu podobne, ale jednak coś sprawiło, że sięgałam po każdą kolejną część, a przecież spokojnie mogłam odłożyć je na półkę.

„Zagrożeni” to mimo wszystko chyba najciekawsza i najlepsza część do tej pory. Podobnie jak poprzednie, czytało mi się ją lekko, przyjemnie i szybko. Książka, która pomaga zapomnieć o otaczającym nas świecie i przeżyć niebezpieczne przygodę wraz z Allie i jej przyjaciółmi. Ma swoje wady i zalety, które w zasadzie się równoważą, ale pomysł autorki zasługuje na uznanie – coś nowego w dobie literatury młodzieżowej. No i stała się rzecz niesłychana – zatęskniłam za szkołą! Odrabianie lekcji, nadrabianie zaległości, zdobywanie najlepszych ocen – ta książka pozwala osobom nieco starszym niż 16 czy 17 lat powrócić do czasów licealnych, do tego cudownego okresu, kiedy było się prawie dorosłym, a jednak jeszcze coś nas ograniczało. Całą sagę mogłabym ocenić póki co na ocenę 6+/10

Za egzemplarze serdecznie dziękuję wydawnictwu:
otwarte.eu


Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!