Parapsychologicznie 1

A tutaj opinie książek z tematyki parapsychologii i ezoteryki.

XV. "Przechytrzyć Diabła - sekret wolności i sukcesu" - Napoleon Hill

Każdy w życiu chce osiągnąć sukces, niezależnie od tego, co on dla niego oznacza. Może to być sukces w pracy, w małżeństwie czy też w przyjaźni. Prawie każdy człowiek ma jakiś cel, który pragnie osiągnąć. Jednak mało komu naprawdę się udaje. A dlaczego? Dlatego, że w naszym mózgu zagościł „Diabeł” i chce nam w tym przeszkodzić, a my nie umiemy walczyć!

Napoleon Hill napisał tą książkę w roku 1938 i od tamtej pory nikt jej nie widział na oczy. A teraz drodzy czytelnicy, macie taką okazję. Z książki tej dowiecie się, co stoi na Waszej drodze do osiągnięcia sukcesu, a jak będziecie uważnymi czytelnikami, to dowiecie się również jak to coś z tej drogi usunąć. Nauki tego autora wywarły wpływ na wiele ludzi, którzy chcieli osiągnąć sukces, dzięki nim zmienili swoje nastawienie i osiągnęli postawione sobie cele. Też byś tak chciał? Więc na co czekasz? Zapoznaj się z tą pozycją!

Na wstępie muszę powiedzieć, że to wcale nie jest poradnik, w którym znajdują się proste porady jak zdobyć szczyt. Na początku książki poznajemy historię samego autora. Po co? To możemy zrozumieć po przeczytaniu całej książki. Po historii pana Hilla przechodzimy do tej właściwej części – wywiadu z Diabłem. I tutaj zapewne niektórzy poczują oburzenie. Jak ten człowiek mógł rozmawiać z samym Diabłem? Wielu ludziom wyda się to nieprawdopodobne, bo albo nie wierzą w Diabła, albo po prostu nie wierzą, że można się z nim porozumieć. Jednak trzeba wiedzieć, że Diabeł to tylko słowo. Tak naprawdę chodzi o coś znacznie więcej. Słowo „Diabeł” zostało wprowadzone przez ludzi i tylko ludzie go używają.

Jak doszło do przeprowadzenia tego wywiadu? Zapewne się nie dowiemy, czy autor faktycznie miał wizję, czy może był to tylko zabieg stylistyczny albo reklamowy. W każdym bądź razie, sam tytuł przyciąga, prawda? Nie będę Wam mówić o czym jest ów rozmowa, przekonajcie się o tym sami. W każdym bądź razie, na pewno znajdziemy tam informacje o drodze do sukcesu i o tym co nas ogranicza, ale także wiele więcej. Wiele wypowiedzi opatrzonych jest komentarzami Sharon Lechter, która jest przedsiębiorcą i założycielką organizacji zajmującej się edukacją finansową. Mogą one nam pomóc w zrozumieniu niektórych wypowiedzi, ponieważ nie zapominajmy, że książka ta pochodzi z roku 1938. Sharon przekłada po prostu wywiad na słowa bardziej dla nas zrozumiałe.

Na tylnej stronie okładki możemy przeczytać zdanie: „Piekielnie wciągająca lektura!”. Muszę się z tym zgodzić w 100 %. Gdy zaczęłam ją czytać, to po prostu czytałam aż skończyłam, bez odrywania się. A czyta się ją szybko z tego względu, że wywiady zazwyczaj czyta się szybciej niż tekst ciągły. Jednak nie oznacza to, że możemy sobie swobodnie przelecieć oczami ten wywiad. Żeby cokolwiek z niego wyciągnąć i zrozumieć musimy być podczas czytania skupieni. Ale za to ile mądrych słów możemy tam wyczytać! Muszę też przyznać, że książka jest bardzo ładnie i przejrzyście wydana.

Polecam jak najbardziej, nie tylko ludziom, którzy chcą osiągnąć szczyt, ale każdemu, kto chce żeby jego życie się zmieniło na lepsze, każdemu kto chce zobaczyć prawdę i ją lepiej zrozumieć. Jestem pewna, że ta książka wciągnie Was tak jak mnie.

Za książkę dziękuję wydawnictwu:

 


XIV. "Chcesz być NORMALNY czy SZCZĘŚLIWY?"  - Robert Betz


Ileż to razy w życiu słyszeliśmy słowa „Ty nie jesteś normalny!”. Czy to powiedziane w żartach, czy naprawdę, powinniśmy i tak uznać to za komplement! Co to za frajda, gdy jesteśmy ‘normalni’ i tacy jak inni? Żadna. Poza tym najpierw należy się zastanowić nad definicją normalności, jednak ogólnie można rzecz, że są to zachowania, które zostały odgórnie ustalone i przyjęte przez ogół społeczeństwa i to społeczeństwo się do nich stosuje. A jeśli ktoś tego nie robi, to nie jest normalny.

„Chcesz być NORMALNY czy SZCZĘŚLIWY?” to dość niecodzienny tytuł. Na pierwszy rzut oka rzucają nam się dwa słowa – normalny i szczęśliwy. Jednak między nimi występuje słowo „czy” co daje już nam do myślenia, że normalny nie równa się szczęśliwy. I wiecie co? To zupełna racja. Dlaczego? Zaraz Wam wyjaśnię.

Ludzie w dzisiejszych czasach mają wybitną tendencję do użalania się nad sobą i do narzekania na własne życie. Nie musze oczywiście wspominać, że są to właśnie ludzie „normalni”. O czym zapominają? O tym, że najpierw mimo wszystko należy zacząć od siebie, a potem spojrzeć na innych. O tym, że nasze myśli posiadają siłę sprawczą, więc gdy twierdzimy, że coś jest złe, to ono takie faktycznie będzie. Poza tym przepływ energii w naszym ciele – gdy żyjemy w ciągłym pośpiechu i stresie – jak mamy być szczęśliwi?

Książka ta nie jest może i poradnikiem, mimo że posiada niektóre jego cechy. W pierwszej kolejności jest to książka, która zmusza do przemyśleń i refleksji nad nami samymi i nad naszym życiem. Składa się ona z 3 części – w pierwszej autor uświadamia nam cechy „normalności”. Pokazuje nam, że pewne zachowania faktycznie potrafią nas unieszczęśliwić, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Robimy coś, bo przecież „nie wypada inaczej”. Z tym właśnie myśleniem trzeba się pożegnać. Druga część to wprowadzenie nas w nasze nowe życie, otwiera nam ona oczy na rzeczy, z których wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy. Trzecia część to już wybitne rady i wskazówki, jak zmienić nasze życie, żebyśmy w końcu czuli się szczęśliwi.

Czytając książkę zdajemy sobie sprawę, że wszystko to, co autor opisał bardzo płynnym i przystępnym językiem, jest prawdą, której wcześniej nie zauważaliśmy. Ze strony na stronę przekonujemy się, że nasze życie jest faktycznie takie, jak innych ludzi, proste i stereotypowe, a czasami niezgodne z naszymi oczekiwaniami i pragnieniami. Dodatkowo czujemy, że faktycznie chcemy to zmienić. Ta książka sprawia, że zaczynamy zastanawiać się, czy nasze życie faktycznie wygląda tak jak chcemy. Myślę, że mało kto dojdzie do wniosku, że wszystko w jego życiu go zadowala.

Czy ta pozycja może nam pomóc? Myślę, że tak. Są tu i rady oraz wskazówki, ale to nie wszystko. Autor po prostu wpływa na naszą ambicję, że sami czujemy w sobie jakąś siłę i chęć zmian. Początkowo musimy zmienić swoje nastawienie, przestać się przejmować tym, co ludzie o tym pomyślą i żyć własnym życiem! Pierwszy krok jest zawsze najgorszy, ale potem jest już lepiej. Więc jeśli chcecie w końcu być szczęśliwi, to myślę, że powinniście zacząć od tej książki, zdecydowanie. Na pewno naprowadzi Was ona na dobry trop i wiele na tym skorzystacie.

Za książkę dziękuję wydawnictwu:


XIII. "Dieta sokowa" - Jason Vale


Czujecie się źle w swoim ciele? Nie mam tu na myśli tylko tego, że uważacie, że macie za dużo zbędnych kilogramów albo centymetrów w talii. Chodzi mi też o ogólne samopoczucie, o wasze zdrowie, o stan ducha i energię. Czujecie się zmęczeni, pozbawieni radości życia, siły życiowej i blasku? Jeśli tak to widocznie czas coś w sobie zmienić, np. sposób odżywiania.

„Dieta sokowa” Jasona Vale’a może Wam w tym pomóc. Jest to tygodniowy kurs, w przeciągu którego przeciętny człowiek traci jakieś 3 kg wagi. Brzmi zbyt łatwo, prawda? Wiele osób zapewne pomyśli, że taka szybka utrata wagi nie wyjdzie mu na zdrowie, że efekt jojo itp. Faktycznie jest tutaj haczyk. Jeżeli nagle przejdziecie na picie soków, będziecie to robić przez cały tydzień, a potem wrócicie do starych nawyków, to nie ma się co dziwić, że tak właśnie będzie. Tu nie chodzi tylko o to, żeby przez tydzień pić soki. Tu chodzi o coś znacznie więcej – o zmianę trybu żywienia.

Pierwsza część książki to wprowadzenie. Zapoznamy się tam z przyczynami, dla których autor napisał tą książkę, poznamy opinie czytelników, którzy tą dietę stosowali. Trzeba przyznać, że wszelkie opinie są bardzo przekonywujące i motywujące. Autor opisuje w tej części także wszelkie za i przeciw. Głównym problemem jest myślenie, że pijąc same soki, nie dostarczymy organizmowi potrzebnych mu substancji odżywczych. Ta „bzdura” jak ją sam autor nazwał, bardzo łatwo zostanie Wam wyperswadowana z waszych myśli. Podobnie inne. Pan Vale potrafi być bardzo przekonywujący w tym, co pisze. Dodatkowo zapoznać się tu można z syndromem „niechcenia”. Bo czyż nie szukamy zawsze wszelkich wymówek, bo tak jest prościej? Ten właśnie rozdział jest najlepszy z całej książki! Daje porządnego kopa i wchodzi na sumienie.

Dalsza część to już sam siedmiodniowy trening, łącznie z dalszymi poradami, co zrobić, po tych 7 dniach. Dowiemy się, jak powoli wrócić do normalnego pożywienia, oczywiście bez naszych dawnych, niezdrowych nawyków. W tej części znajduje się opisanych 7 dni, w jakich godzinach jakie soki mamy pić, co nam ten dzień da itd. No i oczywiście same przepisy, których jest naprawdę mnóstwo! Pod koniec znajdziemy coś na zasadzie wywiadu z autorem, chociaż bardziej są to po prostu pytania i odpowiedzi, które mogą nękać niektórych czytelników, którzy zechcą faktycznie porządnie zabrać się za siebie i zacząć stosować dietę sokową.

Książka ta ma jednak jeden minus – ciężko znaleźć pewne składniki w naszym kraju. Teoretycznie można je zamówić z Internetu, jednak zazwyczaj mało komu naprawdę chcę się różnych dziwnych rzeczy szukać, czasem ktoś nie ma pieniędzy, ponieważ niektóre składniki bywają bardzo drogie. No i wiadomo, że wiążę się to też z zakupem odpowiedniego sprzętu. Nie każdy może sobie na to pozwolić. Myślę jednak, że ten problem można łatwo rozwiązać, przynajmniej według mnie. Jest stara zasada, że należy jeść to, co akurat jest dostępne w naszym regionie. Tak więc wystarczy po prostu stworzyć własną dietę sokową. Sama mam właśnie zrobienie czegoś takiego w planach: ustalenie godzin picia soków i ustalenie jakie to będą soki. Mamy teraz sezon typowo owocowo-warzywny, więc z dostępnością nie będzie problemu, a kombinacji może być naprawdę sporo.

Tak więc książka może i nie nadaje się do naszej strefy czy regionu, ale może stanowić po prostu wprowadzenie i poradnik do stworzenia własnej diety. Mnie ona natchnęła. Autor bardzo prosto wszystko opisał, mamy tu wiele wskazówek i porad, a teraz tylko trzeba chcieć, uwierzyć i pobawić się w mistrza soków!

Za książkę dziękuję wydawnictwu:



XII. "Medycyna duchowa" - Otmar Jenner


Ile razy Was coś bolało, jednak lekceważyliście to i nie odwiedzaliście lekarza? Łykaliście tabletkę przeciwbólową mając nadzieję, że ona Wam pomoże, a jednak tak się nie stało. Jednak po co sięgać po środki chemiczne, skoro są dużo proste sposoby?

Uzdrawianie duchowe ma zarówno fanów jak i antyfanów, którzy są wręcz sceptykami i twierdzą, że coś takiego nie ma racji bytu. Jednakże są ludzie, którzy bardzo sobie chwalą medycynę duchową i nie wyobrażają sobie innego leczenia chorób. Którzy z nich mają rację? To już nie mnie oceniać, chociaż ja zdecydowanie uważam, że faktycznie uzdrawianie duchowe potrafi czynić cuda. Wielokrotnie przekonałam się o tym we własnym życiu. Stosuję ten rodzaj medycyny od małego dziecka, mimo że nawet nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę. Ta książka mi to uświadomiła w pełni. I muszę przyznać, że praktycznie nigdy nie biorę leków przeciwbólowych i praktycznie nigdy nie choruję.

Otmar Jenner jest uzdrowicielem duchowym, po raz pierwszy spotkał się z niekonwencjonalną medycyną jako mały chłopiec. Widocznie poczuł wtedy, że to jego powołanie. W książce „Medycyna duchowa” wprowadza nas stopniowo w tematykę naturalnego uzdrawiania. Książka ta składa się z 4 części, z czego ostatnia jest najdłuższa. Pierwsza część to przedstawienie 3 uzdrowicieli duchowych, ich sylwetek oraz tego, jak pracują. Druga część odpowiada nam na pytanie, czym jest medycyna duchowa, są tutaj podstawy, które są nam potrzebne do zrozumienia dalszych rozdziałów. Trzecia część to kolejne stopnie, które musimy poznać, a już 4 to kurs uzdrawiania.

Wszystko jest pisane teoretycznie prostym językiem, jednak mimo tego, że jest łatwy w odbiorze to sprawia wrażenie bardzo głębokiego i dopracowanego. Chociaż nie, on nie sprawia takiego wrażenia, on po prostu taki jest. Dobrą rzeczą jest to, że autor powoli i stopniowo wprowadza nas w daną tematykę, a nie rzuca nas od razu na głęboką wodę. Toteż jest to bardziej książka dla osób cierpliwych. Czy po przeczytaniu jej każdy zostanie uzdrowicielem? Myślę, że nie. Jednakże każdy ma na pewno jakieś spore szanse, jednak wiem, że wielu ludzi bardzo szybko się zraża, jak coś im od razu nie wychodzi. A to wymaga cierpliwości. Mamy tutaj kilka ćwiczeń, jedne zajmą nam mało czasu, inne trochę więcej.

Poza samą tematyką uzdrawiania duchowego, możemy tutaj także znaleźć trochę zagadnień z psychologii. Poznamy różne typy osobowości, ich powiązanie ze znakami zodiaku, a nawet dowiemy się trochę o zagubionych duszach i opętaniu. Są tu także informacje o czakrach i aurze, ponieważ są to jednak elementy nieodłączne, jeśli chodzi o leczenie za pomocą energii. Czy ono działa? Jak już wspominałam na początku – tak. Wszystko praktycznie siedzi w naszej głowie, wiara ponoć czyni cuda, ale faktycznie przepływ energii potrafi uśmierzyć ból.

Większość z rzeczy opisywanych w książce była mi już znana, jednakże dowiedziałam się także kilku nowych, użytecznych informacji. Jednakże myślę, że książka jest dobra zarówno dla osób początkujących, jak i tych, które już co nieco wiedzą na ten temat. Warto się medycyną duchową zainteresować, ponieważ naprawdę może ona dużo. A sama książka ma między wierszami wiele ukrytych motywujących zdań, które podwyższą Wam samoocenę!
 Za książkę dziękuję wydawnictwu: 



XI. "Zaraźliwa moc myślenia" - dr David R. Hamilton
 
Zdarzyła się Wam w życiu sytuacja, że razem ze swoim przyjacielem pękaliście ze śmiechu? Nawet jak jedno próbowało się powstrzymać i w końcu uspokoić, a drugie lekko zachichotało to ponownie wpadaliście w atak niepohamowanego śmiechu? Jestem pewna, że tak. I dam sobie rękę uciąć, że czuliście się wtedy wspaniale. A gdyby tak można się czuć wspaniale na co dzień?

„Zaraźliwa moc myślenia” to książka, która pokazuje nam, jak bardzo możemy wpływać na nasze ciało fizyczne za pomocą naszej psychiki. Niby ciężko w to uwierzyć, że samo myślenie potrafi zdziałać cuda, ale tak właśnie jest. Nie mieliście w życiu sytuacji, że gdy często o czymś myśleliście i bardzo tego chcieliście to w końcu miało to miejsce? Na pewno mieliście, tylko zazwyczaj sami sobie nie zdajemy z tego sprawy, że tak się dzieje. Ta książka pozwała właśnie zauważać takie rzeczy, a dodatkowo pomaga nam w codziennym życiu.

Autor napisał tą książkę w bardzo przyjemnym sposób, bowiem zaczynamy od rzeczy mniej skomplikowany i stopniowo przechodzimy do tych bardziej zaawansowanych. Mamy więc idealne wprowadzenie w tematykę, wszystko poznajemy krok po kroku. Mamy także czas na ułożenie sobie nowo przyswajanych informacji. W wielu przypadkach pan Hamilton pisze o rzeczach, które tak na dobrą sprawę są oczywiste, o rzeczach, z którymi spotykamy się na co dzień, jednakże nikt nigdy o nich po prostu nie myśli. To się dzieje, to jest, ale nie czujemy potrzeby, żeby się w to zagłębiać. A może gdybyśmy to zrobili, to nasze życie stałoby się lepsze?

Praktycznie wszystkie przykłady i opisywane zajścia są popierane badaniami naukowymi, które są tutaj również opisane. Jest to bardzo ciekawy zabieg, ponieważ dużo łatwiej takie rzeczy wchodzą nam do głowy. Poza tym, wszystko co jest poparte dowodami naukowymi brzmi mądrzej i jesteśmy tego bardziej świadomi i łatwiej się do tego przekonujemy. Widać także przez to, że autor nie chciał napisać książki „ot tak sobie”, tylko miał wszystko zaplanowane, zbierał materiały i chciał stworzyć coś, co będzie dobrze dopracowane. I udało mu się.

Wiele przypadków wydaje nam się tutaj niesamowitych, jednakże spróbujcie tego sami, a przekonacie się, że to faktycznie działa. W sumie czytając książkę odniosłam wrażenie, że myślenie (a nawet i nasze czyny, nastroje, uczucia) jest swego rodzaju reakcją łańcuchową i tak na dobrą sprawę ta książka także to pokazuje. Prostym przykładem jest chociażby ziewanie. Zaraźliwa sprawa, prawda?
Albo sam fakt, że emocje matki wpływają na noworodka – przecież to jest oczywiste i każdy o tym wie. Albo, że nasz nastrój udziela się innym. Nawet niedowiarki przekonają się, że to wszystko to prawda.
Książka ta zawiera wiele cennych rad, nie raz są one napisane w sposób prosty, innym razem są ukryte między wierszami, jednak bardzo łatwo je można wyłapać. Są to wskazówki, które możemy, a może nawet powinniśmy stosować w naszym życiu, aby uczynić je lepszym. Myślę, że w pewnym sensie książka ta może także podnieść niektórym samoocenę, ponieważ autor czasami wspomina o tym, ja wiele każdy człowiek znaczy na ziemi. Na pewno to zauważycie podczas czytania tej pozycji.

Komu mogę polecić? Na pewno ludziom, którzy chcieliby coś w sobie zmienić i sprawić, że ich życie stanie się lepsze. Tutaj wcale nie trzeba robić cudów, wystarczy pozytywne nastawienie. Zobaczycie tutaj to, czego powinniście unikać, co ma na nas dobry, a co zły wpływ. W książce Davida Hamiltona znajdziecie mnóstwo przykładów, a w nich ukrytych wskazówek jak żyć, aby wiodło nam się lepiej – z przyjaciółmi, partnerem, zdrowiem, rodziną i wieloma innymi rzeczami. 

Za książkę dziękuję wydawnictwu:



X. "Opowieści buddyjskie dla małych i dużych" - Ajahn Brahm


Klik
Gdy byłam mała to mama często czytywała mi różnego rodzaju bajki na dobranoc. Pewnie nie tylko mnie. W końcu kto z nas jako małe dziecko nie lubił bajek? Nie wiem, czy znajdzie się taka osoba. Bajki przede wszystkim rozwijały naszą wyobraźnię, ale miały także jeszcze jedno ważne zadanie – nauczanie nas. A czego? Moralności, honoru, przyjaźni… wielu rzeczy. Bajka o Czerwonym Kapturku uczyła nas, że nie należy ufać obcym osobą, bajka o Robin Hoodzie uczyła nas żeby pomagać biednym itd. Tak więc takie na pozór zwykłe bajki miały spore znaczenie…

Nie da się ukryć, że pewne zachowania i nauki najprościej zapamiętujemy właśnie z różnych bajek czy też opowiastek. Są one po prostu napisane w bardzo prosty sposób, morał nie jest bardzo głęboko ukryty i nie trzeba go szukać. Często sam nasuwa się na myśl. Poza tym, gdy czytamy historię drugiej osoby, to faktycznie widzimy, że to jest możliwe, że faktycznie może zaistnieć.

„Opowieści buddyjskie dla małych i dużych” są właśnie zbiorem pojedynczych opowiastek dotyczących różnych tematów. Znajdziemy tu historie o bólu, gniewie, cierpieniu, miłości. Właśnie według tych wartości książka została podzielona na coś w rodzaju rozdziałów. W każdym z nich mamy kilka króciutkich opowieści, napisanych bardzo prostym i przystępnym językiem. Są to w dużej mierze opowieści „z życia wzięte”. Dotyczą ludzi i sytuacji, których na swojej drodze napotkał autor książki.

 Niektóre z nich pochodzą z jego własnego doświadczenia. Właśnie to sprawia, że wiemy, że są one prawdziwe, że to wszystko może się zdarzyć. Wierzymy w te historie, a wiara to już początek sukcesu.
Na pewno są to opowieści z morałem, bo nie ma innej opcji. Skłaniają do refleksji i przemyśleń, które może skłonią nas do zmiany. Tak myślę, że właśnie taki zamiar miał autor pisząc tą książkę. Chciał dotrzeć do ludzi, do ich wnętrza, aby spróbować ich zmienić na lepsze. Jeżeli ktoś sam także tego chce, to ta książka może mu pomóc. Fakt, że z każdej historii płynie jakaś mądrość nie oznacza wcale, że są to nudne, nużące i poważne historie. Wręcz przeciwnie – wiele z nich jest wciągających, a czasami znajdą się i takie, które wywołają uśmiech na naszej twarzy.

Swego czasu czytałam „Bajki chińskie” autorstwa Zbigniewa Królickiego, jednak ta książka jest nieco inna. Tam każda bajka miała swój początek i koniec, tutaj natomiast, wiele historii ma odniesienie do poprzednich. W pewnym sensie jest to jeden ciąg, po prostu wielowątkowy. Czyta się go jednak bardzo szybko i miło, a na pewno nie raz można wrócić do historii, której akurat w danym momencie potrzebujemy. Jedne trafiły do mnie bardziej, drugie nieco mniej, ale myślę, że w każdej z nich znajduje się ważna lekcja. Wspomnę także o tym,  że książka sama w sobie jest bardzo ładnie wydana – delikatna, subtelna okładka, a i wnętrze bardzo ładne i ozdobne, oczywiście bez przesadyzmu.

Komu mogę polecić ta pozycję? Myślę, że każdemu, nie tylko tym, którzy interesują się buddyzmem. Ludziom, którzy chcą zmienić coś w swoim życiu, w swoim podejściu, a także każdemu innemu, który po prostu ma ochotę przeczytać różne ciekawe historyjki z morałem. Myślę, że opowieści dotrą także do młodszych czytelników, więc spokojnie można je czytać młodszym pociechom przed snem.

Za książkę dziękuję wydawnictwu:



IX. "Głęboka prawda. Ostatnia szansa ludzkości - Gregg Braden

Pamiętacie lekcje historii ze szkoły? Albo biologii? A co jeśli okazałoby się, że tak naprawdę nie do końca uczyli nas prawdy? Jeśli pewne rzeczy, które przyswajano nam już w szkole podstawowej są kłamstwem i sprawy mają się inaczej? Pewnie mało kto z Was by uwierzył i uznalibyście to za abstrakcję. A gdyby Wam to udowodnić?

Gregg Braden właśnie to robi w książce „Głęboka prawda”. Próbuje pokazać nam, że pewne rzeczy, które wiemy od małego, są błędne. Co więcej – moim zdaniem bardzo dobrze mu to wychodzi. „Głęboka prawda” jak sam autor twierdzi nie jest książką naukową, jednakże wiele możemy się z niej dowiedzieć – zarówno z dziedziny biologii, historii, a nawet po prostu tak zwanej wiedzy ogólnej. W końcu żeby się z czymś nie zgadzać, najpierw trzeba to poznać, prawda?

Autor zadaje początkowo jedno konkretne pytanie – „Kim jesteśmy?”. Każdy z nas odpowie wtedy prosto – „Ludźmi”. Jednakże z tej książki dowiemy się, że odpowiedź wcale nie jest taka prosta i oczywista. Tak samo jak oczywista nie jest nasza natura. W dalszych częściach książki autor także stawia pytania, które na pozór wydają się łatwe. Ale to tylko na pozór. Tak naprawdę można nad nimi myśleć bardzo długo, a konkretnej odpowiedzi i tak nie uzyskamy. Pan Braden udziela nam po części odpowiedzi, jednakże zostawia nam także pole do popisu – każdy ma czas na własne refleksje i przemyślenia.

Nie będę ukrywać, że książka może zmienić dotychczasowy światopogląd wielu osób. Ale ponoć najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo… więc osobiście uważam, że lepiej poznać prawdę i na spokojnie ją przeanalizować niż nadal żyć w złudnym kłamstwie. Im wcześniej odkryjemy to, kim jesteśmy i jakie mamy znaczenie, tym lepiej dla nas. Trzeba też przyznać, że w książce tej zawartych jest wiele mądrych słów, jest przytoczone wiele mądrych cytatów, które po prostu stanowią dla nas naukę. Sam cytat George’a Santayany „Ci, którzy nie pamiętają przyszłości, skazani są na jej powtarzanie” daje już nam mnóstwo do myślenia, od razu po pierwszym jego przeczytaniu.

Język na pierwszy rzut oka wydaje się być przystępny dla czytelnika, jednakże nie oznacza to, że jest to książka lekka. Trzeba się skupić czytając ją, najlepiej robić to w ciszy i spokoju. Inaczej nie będziemy mieć z tej książki żadnego pożytku. W nią trzeba się zagłębić i ją zrozumieć. Następnie poddać to wszystko analizie i własnym przemyśleniom, aż w końcu w naszej głowie zaświta żaróweczka „Ten facet ma naprawdę racje!”. Poza tym sam dopisek „Ostatnia szansa ludzkości” pod głównym tytułem mówi sam za siebie, prawda? Nie ciężko zauważyć, że z naszym światem i społeczeństwem jest coraz gorzej… i nikt inny jak my sami tego nie naprawi.

Podobało mi się to, że autor faktycznie włożył serce w pisanie tej książki, sięgnął do źródeł, sam wiele rzeczy poddał analizie, wszystko dopracował, łącznie ze szczegółami. Plus także za to, że pod koniec znajduje się podsumowanie, dodatkowo świetnie zrobione.

Książkę polecam jak najbardziej, mimo tego, że zmienia ona nasz punkt widzenia – myślę jednak, że na lepsze. Zmusza do przemyśleń, do refleksji, a dzięki temu prowadzi do tego, że stajemy się bardziej oświeceni i zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, z czego wcześniej sobie jej nie zdawaliśmy.

Za książkę dziękuję wydawnictwu:
 


VIII. "Jak rozbudzić swoją duszę" - Sonia Choquette

Każdy z nas posiada duszę. A dusza każdego zna posiada niesamowite zdolności. Podobnie jak ciało astralne. Niby tak bliskie sobie pojęcia, a jednak tak odległe. W każdym bądź razie, tak na dobrą sprawę każdy z nas może być jasnowidzem, telepatą itp. Wystarczy tylko obudzić swoje umiejętności i je pielęgnować.

Książka Soni Choquette „Jak rozbudzić swoją duszę? Podręcznik treningu parapsychologicznego” powinna moim zdaniem mieć jeszcze dopisek „Dla początkujących”. Jest to powiem bardzo delikatne i subtelne wprowadzenie czytelnika w ten drugi, jeszcze zupełnie nieznany przez niego świat. Autorka bardzo powoli wprowadza nas w rozwój duchowy, wszystko bardzo sumiennie tłumaczy, czasem wręcz tak prostym językiem, że aż nie wierzyłam, że można to tak opisać. Powiedziałabym kolokwialnie, że momentami wypowiedzi są łopatologiczne. Z jednej strony to dobry zabieg, ponieważ ktoś, kto faktycznie nigdy nie miał styku z tą tematyką ma pewność, że wszystko rozumie tak jak powinien. Jeżeli jednak ktoś jest wyżej, to będzie go to irytowało.

Książka teoretycznie jest kursem – każdy rozdział to tak naprawdę jeden tydzień, który poświęcamy na naukę. Zaczynamy od rzeczy bardzo prostych i z czasem przechodzimy do tych nieco trudniejszych. Na zakończenie każdego rozdziału znajduje się coś takiego jak „Sprawdzenie swojego postępu”. Za to ogromny plus dla autorki, ponieważ to pomaga zarówno tym początkującym, jak i tym, którzy są wyżej. Fakt, że jestem na tej ścieżce już parę lat sprawia, że książka sama w sobie nie nauczyła mnie niczego nowego, ale pytania, które znajdują się w tych sprawdzianach narobiły mi czasami problemów. Nie są one skomplikowane, o nie. Ale są to tego typu pytania, o których zazwyczaj się nie myśli, więc nie raz długo zastanawiałam się nad odpowiedzią, jednak kiedy już uzupełniłam odpowiedzi byłam z siebie bardzo zadowolona. Więc to jest naprawdę świetna sprawa!

Poznajemy tu zdecydowanie podstawy takie jak medytacja, aura czy czakry. Jednak w końcu od tego należy zacząć, kiedy chcemy się rozwijać duchowo. Mimo wszystko czasami czułam, że autorka za bardzo skupia się na sobie i opisywaniu swojego życiorysu niż na samych czytelnikach. Może nie jest to złe, bo do niektórych pewnie trafia przesłanie na zasadzie „przykładu z czyjegoś życia” (a w tym przypadku z życia samej autorki), jednak do mnie to po prostu nie trafia, zwłaszcza jak jest tego za dużo. Nie mówię temu zabiegowi stanowczego „nie”, ale moim zdaniem przykład powinien być krótki i treściwy oraz powinien zawierać morał. A tutaj przykłady to przeważająca część książki.

Momentami czułam także, że wiele zdań jest tutaj niepotrzebnych. Takie rozwlekanie wszystkiego zdecydowanie mi się nie podoba, chociaż są osoby, które dzięki temu lepiej wszystko przyswajają i mogą wszystko na spokojnie przemyśleć.

Książki nie oceniam źle, bo zła nie jest. Ja po prostu oczekuję już czegoś więcej i do mnie ona nie trafiła, jednakże na pewno znajdą się takie osoby, które będą zachwycone i którym ta książka bardzo pomoże. Polecam ją na pewno tym, którzy chcą dopiero zacząć swój rozwój duchowy – to zdecydowanie coś dla Was!

Za książkę dziękuję wydawnictwu:



VII. "Świadomy sen czyli jak podświadomość kształtuje Twoje życie" - Karol Leopold Cetlin

  
Klik
Chcieliście kiedyś latać? Na pewno tak! I nie zaprzeczajcie, bo wiem, że chcieliście i pewnie chcecie nadal. Nie zależnie od tego, w jakim jesteście wieku. A wiecie, że to możliwe? A może marzyliście kiedyś o tym, żeby jechać wolną drogą swoim wymarzonym samochodem 200km/h? Da się zrobić. Coś jeszcze byście chcieli? Wszystko leży w zasięgu Waszej dłoni, pod warunkiem, że nauczycie się świadomego śnienia!

Czym jest świadome śnienie? No w sumie jak sama nazwa wskazuje tym, że macie świadomość tego, że śnicie. Daje to niesamowite możliwości, jak właśnie latanie czy spełnianie naszych marzeń, przynajmniej na chwilę. Może spełnianie marzeń to za duże słowo, ale realizacja zachcianek i chwilowych potrzeb pasuje tutaj idealnie. Książka Karola Leopolda Cetlina wprowadza nas w tematykę LD (and. Lucid Dreaming) i stanowi swego rodzaju szybki kurs nauki tego zjawiska.

Wszystko jest opisane w prosty i przystępny sposób, jak to sam autor twierdzi – „nawet jak dla opornego ucznia”. W sumie muszę się tutaj z nim zgodzić, ponieważ naprawdę trzeba by się niesamowicie postarać, żeby nie zrozumieć, co chciał nam przekazać. W książce jest wprowadzenie do tematyki świadomego śnienia, są opisane metody jak je osiągnąć, a także autor podał nam możliwości, które nam to udostępnia. Poza takimi przyziemnymi rzeczami jak spełnianie swoich zachcianek, ma to naprawdę głębsze znaczenie. Może nam to pomóc w leczeniu naszych lęków, strachów, a także w leczeniu ciała i umysłu.

Metod jest naprawdę sporo i każdy powinien znaleźć odpowiednią dla siebie. Bowiem każdy człowiek jest inny i dla każdego inna metoda będzie lepsza. Oczywiście można je ze sobą łączyć, mieszać, wręcz kombinować do woli. Ważna jest tutaj nasza wiara i na dobrą sprawę opanowanie. No i chęci, to przede wszystkim. Ah i samozaparcie! Bo wiadomo, że po 2, czy 3 treningach nie osiągniemy tego, co chcemy. Ale wytrwałość może nam w tym bardzo pomóc.

Książka nie jest pokaźnych rozmiarów, zawiera ok. 160 stron, spokojnie można ją przeczytać w troszkę ponad godzinę, także nie jest to znowu jakieś mnóstwo czasu. Mimo niepozornej objętości, zawiera ona sporo przydatnych informacji. Krótko, zwięźle i na temat – czasem to najlepszy sposób, na przekazanie informacji.

Czy czegoś mi w książce brakowało? Hmm, gdybym była początkującą w tym temacie, to zapewne powiedziałabym, że nie. Jednakże, nie dowiedziałam się niczego nowego, może poza jedną metodą. W każdym bądź razie miło było sobie moją wiedzę przypomnieć i utrwalić, tym bardziej, ze autor naprawdę postarał się to napisać w bardzo przystępny sposób i mu się to udało. Brawa dla niego. Nie będę narzekać, ponieważ wiem, że każdy początkujący człowiek będzie książką zadowolony.

Tak więc, jeżeli marzy Wam się latanie w przestworzach, odkrywanie nowych miejsc, a może nawet randka ze sławną osobą, nie czekajcie dłużej, sięgnijcie po książkę Karola Cetlina i śnijcie!

Za książkę dziękuję wydawnictwu:



VI. "Zioła lecznicze i magiczne" - Wolf-Dieter Storl
 


Klik
Jak często zwracacie uwagę na rośliny, które Was otaczają? Zapewne nie za często. Patrzycie na nie przelotnie, ale ich tak naprawdę nie widzicie. A nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego co Was otacza. Jak wiele możliwości mają te małe, niby nic nie znaczące roślinki.

Ziołolecznictwo było wykorzystywane już od dawien dawna wśród wielu kultur. No bo co mieli zrobić ludzie, gdy nie istniały jeszcze leki i medycyna taka jak dzisiaj? Szukali wszelkich możliwych rozwiązań, chwytali się chociażby roślin i stosowali metodę błędów i doświadczeń. Książka Wolf-Dieter’a Storl’a „Zioła lecznicze i magiczne” przedstawia nam po kolei 9 ziół, które powszechnie występują w naszej szerokości geograficznej. Są to np. pokrzywa, stokrotka, mniszek czy babka.

Muszę przyznać, że tak na dobrą sprawę spodziewałam się tutaj zupełnie czegoś innego. Jak to w większości książek o ziołach, myślałam, że będzie tu krótki i zwięzły opis kilkunastu czy też kilkudziesięciu ziół z podanymi zastosowaniami i właściwościami. Jednakże jest tu opisane 9 znanych roślin leczniczych w sposób bardzo dokładny. Nie jest to rozczarowanie, tylko po prostu zaskoczenie, że autor napisał to w inny sposób niż miałam okazję czytać dotychczas.

Zapewne każdy z nas jak był dzieckiem wpadł w pokrzywy i niesamowicie przeżywał bolesne pieczenie. A czy wiedzieliście, że to tak naprawdę dobre dla zdrowia? A ile razy zdarzyło nam się zrywać mlecze, nie wiedząc nawet, jakie mają właściwości. Każda roślina jest tutaj bardzo dogłębnie opisana, począwszy od znaczenia jej nazwy, historii do właściwości i zastosowania. Czasami zdarza się także, że pojawiają się naukowe określenia odnośnie budowy czy też zapylania i rozsiewania tych roślin. Autor wplótł w to wiele ciekawych informacji, które na pewno łatwiej zapamiętać czytelnikowi niż całość książki. Znacznie łatwiej zapamiętuje się coś ciekawego, co przykuwa naszą uwagę niż same fakty.

Znajdują się tu także różnorakie przepisy: na sałatki, przyprawy, a nawet na piwo. Któż by pomyślał, że rośliny, które rosną w każdym ogródku, na każdej łące mogą być takie pożyteczne? A jednak. Muszę jednak przyznać, że język autora jest dość specyficzny i trochę ciężki. Nie czyta się tej książki źle, jednakże trzeba się po prostu skupić na jej zawartości. No i brakowało mi także na koniec każdego rozdziału o danym zielu podsumowania krótkiego: jak, gdzie i do czego.

Jednakże książka jest bardzo pożyteczna i przydatna, aż mnie natchnęła, żeby wybrać się gdzieś na spacer i nazbierać trochę ziół do domowej apteczki. Myślę moi Drodzy, że po lekturze tej książki będziecie inaczej patrzeć zarówno na „złośliwą” pokrzywę, mniszka czy też zwyczajną stokrotkę.

Za książkę dziękuję wydawnictwu:




V. "Rytuały na każdą okazję. Praktyczne wykorzystanie magii świec" - Beata Matuszewska


Świeczka… na pierwszy rzut oka to po prostu kawałek parafiny z knotem, który sobie zapalamy żeby zrobić lepszy nastrój albo oświetlić pomieszczenie, gdy brak nam prądu. Jednakże mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że taka świeczka może mieć większe znaczenie i może nam pomóc w naszym życiu. Możecie się o tym przekonać sięgając po książkę Beaty Matuszewskiej pt.: „Rytuały na każdą okazję. Praktyczne wykorzystanie magii świec.”
Jest jedna rzecz, od której muszę zacząć pisząc o tej pozycji. Jej niesamowite wydanie i oprawa graficzna! Okładka jest sama w sobie cudowna i idealnie oddaje nastrój, klimat i tematykę książki. Z pewnością przyciąga uwagę wielu ludzi. Jednakże to nie koniec. Wnętrze jest równie piękne. Cudownie zdobione strony, nagłówki, kolorystyka, zdjęcia.. naprawdę jestem zachwycona sposobem, w jaki ta książka została wydana. Chyba nigdy nie widziałam tak pięknie wydanej książki.

A teraz przejdźmy do rzeczy, skoro już wyraziłam słowa swojego zachwytu. Przeważającą część książki stanowią oczywiście rytuały. Jest ich naprawdę mnóstwo. Znajdziemy tutaj rytuały miłosne, uzdrawiające, dziękczynne, oczyszczające, wspomagające rozwój duchowy i inne tego rodzaju. Oczywiście w każdym głównymi atrybutami są świece. Czasami wykorzystywane są także inne elementy jak zioła czy olejki eteryczne. Co jest tutaj dużym plusem? To, że jeden rytuał można odprawić na kilka sposobów. Ma to naprawdę duże znaczenie, ponieważ nie zawsze jest łatwo zdobyć pewne składniki, a tutaj jest to świetnie rozwiązane. Rytuały są opisane krok po kroku w bardzo przystępnym języku.

Jak już powiedziałam, to właśnie one stanowią przeważającą część książki, ale nie całość. Znajdziemy tutaj również ciekawy wstęp dotyczący historii ognia i jego znaczenia teraz i dawniej. Autorka zawarła w tej książce także wiele wskazówek, porad i w pewnym sensie zakazów, które pomogą początkującym magom nie popełniać błędów, które niestety w magii mają fundamentalne znaczenie. W dość dokładny sposób opisane są także kolory – ich znaczenie i sytuacje, w których powinno się ich używać, dni tygodnia – kiedy jaki rytuał należy odprawiać, oraz nawet znaki zodiaku scharakteryzowane pod względem magii.

Wszystko stanowi bardzo ciekawy poradnik zarówno dla magów początkujących  i tych bardziej zaawansowanych. A jeżeli sami chcecie wstąpić do tego świata, to myślę, że właśnie warto zacząć od magii świec, która jest w zasadzie bardzo prosta, pod warunkiem, że przestrzega się pewnych zasad. A ta książka na pewno Wam w tym pomoże.

Za książkę dziękuję wydanictwu:
 



IV. "Kryształowe dzieci" - dr Doreen Virtue

Spotkaliście kiedyś na swojej drodze dziecko o tak przenikliwym spojrzeniu, że macie wrażenie iż czyta w waszych myślach? Że rozszyfrowuje Was samym wzrokiem… Albo czy Wasz młodszy brat, siostra czy też Wasze dziecko wykazuje „dziwne” zachowania typu bardzo intensywnego zainteresowania kryształami, rozmawianiem ze zwierzętami czy z niewidzialnymi przyjaciółmi? Czy czujecie się przy nich wyjątkowo spokojnie? Uwaga, to znak, że możecie mieć do czynienia z Kryształem!

Książka dr Doreen Virtue zainteresowała mnie już jakiś czas temu, po tym jak poznałam historię dzieci indygo. Natrafiłam pewnego razu na wzmiankę o Dzieciach Kryształowych, trochę o nich poczytałam i mnie to bardzo zaciekawiło. Jednakże nie umiałam wtedy znaleźć wystarczająco dużo informacji na ten temat, które by mnie zadowoliły. Dlatego właśnie postanowiłam sięgnąć po tą książkę i odkryć fenomen tych niesamowitych dzieci. Tym bardziej, że sama wykazuję pewne ich cechy.

Kim są Kryształy? Są to dzieci niesamowicie wrażliwe, posiadające zdolności uzdrawiające, przepełnia je empatia i miłość. Często niestety są diagnozowane medycznie jako dzieci autystyczne z zaburzeniami mowy. Jednakże rodzi się ich coraz więcej i ludzie coraz częściej zdają sobie sprawę z tego, że być może ich dziecko jest wyjątkowe. Książka pani Virtue przedstawia nam świat tych dzieci. Dowiadujemy się kim są, jak się zachowują w pewnych sytuacjach, po czym możemy je rozpoznać i jakie są ich cechy charakterystyczne.

Mamy tutaj wiele wypowiedzi rodziców takich dzieci, które przedstawiają nam zachowanie tych dzieci w codziennym życiu. Nie są to „wyrzutki”, lecz naprawdę normalne dzieci, które po prostu nieco różnią się od swoich rówieśników tym, że są bardziej uduchowione i rozwinięte pod tym względem. Każdy rozdział poświęcony jest innej cesze dotyczących Kryształów, dzięki czemu możemy dogłębniej poznać ich zdolności i cechy. Wszystko jest napisane bardzo swobodnym językiem, że nikt nie będzie miał problemów ze zrozumieniem tej książki.

Poza tym, że zapoznajemy się tutaj z fenomenem Kryształów, znajduje się tu wiele wskazówek dotyczących ich wychowania i organizowania im czasu w taki sposób, aby rozwijały swoje umiejętności. Nie można pozwolić, żeby te cudowne dzieci zaniedbały to, kim są. Trzeba im pomóc odnaleźć się w tym świecie, ponieważ często nie czują się tutaj jak w domu, toteż właśnie w tym między innymi pomaga nam ta książka.
Jeśli więc zainteresował Was fenomen dzieci kryształowych nie wahajcie się i sięgnijcie po tą pozycję! A jeśli jesteście szczęśliwymi rodzicami, którzy posiadają w domu Kryształ, także polecam tą pozycję, ponieważ może Wam ona naprawdę sporo pomóc.
Za książkę dziękuję wydanictwu:



III. "Kurs parapsychologiczny" - John Friedlander i Gloria Hemsher


Ponoć każdy człowiek ma w sobie zdolności parapsychiczne, tylko nie każdy jest przebudzony i potrafi ich używać. Ponoć używamy tylko 10 % możliwości swojego mózgu, a co z pozostałymi 90 %? Ponoć wiara czyni cuda i tak naprawdę ograniczenia są tylko w nas samych, a tak naprawdę możemy wszystko… Ale tylko ponoć.

„Kurs parapsychologiczny” jest książką, która ma za zadanie wzbudzić w nas chęć do rozwijania naszych zdolności parapsychicznych. Musimy zajrzeć w głąb siebie, poznać samych siebie i zaakceptować to, jacy jesteśmy. Dopiero wtedy możemy rozpocząć pracę nad naszym umysłem i mocami. Oczywiście nie wyobrażajcie sobie, że po lekturze tej pozycji będziecie w stanie robić nie wiadomo co. Tak na dobrą sprawę zanim opanujecie wszystko z tej książki to trochę czasu minie. Ale myślę, że warto nad sobą popracować i zobaczyć na własne oczy efekty. Uczucie radości, które Was wtedy przepełni będzie naprawdę niesamowite!

Teraz przejdźmy do samej książki, oto co w niej znajdziemy: na pewno rodzaje energii, które nas otaczają, i które możemy wykorzystać w naszym rozwoju. Przeczytamy tu o naszym połączeniu z innymi, z Siłą Wyższą, o sposobach bycia neutralnym, o patrzeniu z głębi serca. Poznamy także lepiej naszą aurę i czakry – nie tylko 7 czakr głównych. Na sam koniec można się dowiedzieć jak porozumiewać się i kontaktować się z naszym przewodnikiem-uzdrowicielem. 

Każdy rozdział ma swego rodzaju wstęp i opis tego, co nas w nim czeka. Jest tutaj wiele ćwiczeń opisany krok po kroku w punktach – za to mega plus, ponieważ dużo łatwiej to dociera do czytelnika. Łatwo można sobie te ćwiczenia przyswoić, a gdy będziemy je robić codziennie same nam wejdą w nawyk. Na samym początku stopień ich trudności nie jest duży, jednak z każdym rozdziałem wzrasta. Przechodzimy od ćwiczeń najprostszych do tych coraz to trudniejszych. Jednakże w każdym kolejnym ćwiczeniu znajdują się elementy z poprzednich, tak więc nie powinno się mieć problemu. 

Muszę jednak stwierdzić pewien fakt – ta książka nie jest książką dla początkujących. Ludzie, którzy nie mieli wcześniej styku z takimi rzeczami mogą po prostu przez nią nie przejść i nie zrozumieć wielu rzeczy. Także ta pozycja jest zdecydowanie dla ludzi, którzy już trochę siedzą w temacie i wiedzą mniej więcej co i jak. Po prostu chwilami język jest taki, że trzeba mieć własną wiedzę, żeby zrozumieć o co chodzi, trzeba mieć po prostu doświadczenie.

Jednakże książkę serdecznie polecam, bardzo przydatna i pomocna lektura, znowu dowiedziałam się czegoś nowego i muszę dalej praktykować ćwiczenia.





II. "Magia Wiedźm" - Claire

Co tak naprawdę oznacza słowo Wiedźma? Ano oznacza kobietę, która wie. Często jest ona mylona z czarownicą, jednak po prostu mało kto dostrzega tutaj różnicę. Mimo wszystko ja ją widzę, ale uznajmy już, że niektórzy używają tych dwóch słów zamiennie.

„Magia wiedźm” to swego rodzaju podręcznik dla wiedźm czy też czarownic. Książka jest pisana bardzo prostym językiem, co jest dobre, kiedy ktoś dopiero zaczyna swoją przygodę z magią czy wróżeniem i nie zna znaczenia wielu słów i terminów. Zawiera ona wszystko to, co początkująca wiedźma powinna wiedzieć. Jednak jeżeli ktoś jest już na tej ścieżce dalej, to może to być dla niego jedynie zebranie pewnej kwintesencji w sposób bardzo ogólnikowy. Jednakże takie coś też jest nam czasem potrzebne i okazuje się bardzo przydatne.
Tematyka jest różna – każdy rozdział dotyczy czegoś innego. I tak oto możemy zapoznać się z aromaterapią, tarotem, wahadełkiem (czyli radiestezją), wróżeniem z fusów, z magią miłosną, a także z ziołami. Wszystko opisane w sposób bardzo przystępny, jednakże czasami brakowało mi takiego podpunktu jak „Wykonanie”. Bo wszystko ładnie pięknie, mamy opisy poszczególnych rzeczy, mamy opisy co z czego zrobić, ale brakuje jednej rzeczy  - jak to zrobić. Teoretycznie jeżeli ktoś już to zna, to wie. Jednak jak ktoś, kto jest na początku drogi ma wiedzieć? Skoro już ma to być swego rodzaju podręcznik to powinien właśnie zawierać ten dodatkowy podpunkt.

Mamy tu mimo wszystko wiele przydatnych wskazówek, naprawdę w tak niewielkiej ilości tekstu, autorka w pewnych sytuacjach potrafiła zawrzeć sporo informacji. Może dzięki temu, że nie owijała w bawełnę, tylko skupiała się na tym, co ważne i istotne. Faktycznie wiele rad może się okazać dobrymi trikami na przyszłość. Sama także dowiedziałam się pewnych rzeczy, o których wcześniej nie miałam pojęcia i nie słyszałam. Bo trzeba przyznać, że ezoteryka to taka droga, że im dalej w nią wchodzimy, tym bardziej zauważamy, jak mało jeszcze wiemy. Myślę, że każda książka z tej tematyki może nas wiele nauczyć, w każdej zapewne można znaleźć coś nowego.

Wracając do „Magii wiedźm” – jak już wspomniałam, może to być swego rodzaju „biblia” dla początkujących. Może to być zebranie tego, co najistotniejsze dla tych, co są dalej. A może to być po prostu lektura dla zaspokojenia ciekawości niektórych osób. Chociaż jeżeli ktoś jest sceptykiem to i tak w to wszystko nie uwierzy. A szkoda, bo wiara potrafi czynić cuda.

Muszę też wspomnieć o przepięknej okładce! Po prostu nie mogę oderwać od niej oczu do tej pory. I tak na dobrą sprawę polecam, bo była to całkiem miła lektura, no i dowiedziałam się paru nowych rzeczy. Może i Was to czeka. Polecam!




I. "Atlantyda. Poznaj tajemnice zaginionego lądu" - Diana Coopier i Shaaron Hutton

Tajemnica Atlantydy budzi niepewność zarówno wśród naukowców jak i parapsychologów, a także wśród zwykłych ludzi. Czy naprawdę istniała czy jest to tylko fikcja wymyślona przez Platona? A z drugiej strony, czy da się wymyślić samemu coś takiego i tak dokładnie to opisać? Jedni ludzie wierzą w to, że dawno temu na Ziemi naprawdę istniała wyspa zwana Atlantydą. Inni mają sceptyczne podejście. Ale tak to jest chyba ze wszystkim.

Wiele czasu zajęło mi znalezienie książki na temat zaginionego lądu, która faktycznie okazałaby mi się przydatna i mnie zadowoliła. W tym przypadku wybór okazał się trafny. Książka może nie zachwyciła mnie wybitnie, jednak zawiera praktycznie wszystko to, czego pragnęłam się dowiedzieć. Diana Cooper napisała tą książkę w sposób bardzo przystępny i łatwy do zrozumienia. Nie ma tu trudnych słów, jakiegoś specjalistycznego języka i tym podobnych rzeczy. Wszystko jest bardzo prosto napisane i łatwe w odbiorze. Myślę, że każdy kto dopiero wchodzi na drogę parapsychologii może ją przeczytać i na pewno powoli zacznie się we wszystko wgłębiać, a łatwość języka mu w tym pomoże.

Co znajdziemy w tej książce? Na pewno historię Atlantydy od początków jej istnienia aż do jej upadku. Dowiemy się w jakim celu została stworzona i co było przyczyną jej zniszczenia. Dowiemy się także, kto sprawował tam władzę i jaki był podział społeczeństwa. Każdy rozdział dotyczy czegoś innego i tak przykładowo pozwolę sobie wymienić: duchowość, świątynie, rolnictwo, zwierzęta, małżeństwo, energie, uzdrawianie, kryształy, astrologia i wiele wiele innych. Nie spotkałam się jeszcze z książkami, w których wszystko byłoby tak osobno opisane. To duży plus.

Co jeszcze poza tym? Różnego rodzaju ćwiczenia i opisy medytacji, które pozwolą nam zajrzeć w głąb siebie, uruchomić swoje nieznane dotąd możliwości i po prostu polepszyć nasze życie. Znajdziemy tutaj nawet wskazówki, jak zrobić nasz własny łapacz snów. Miło ze strony autorki, że włożyła trud w to, aby przekazać nam sposoby na medytowanie, pracę z energią czy też z kryształami.
Polecam książkę tym, których zawsze fascynowała Atlantyda i chcą poznać jej historię w nieco inny sposób. Poszczególne rozdziały pozwalają nam się zagłębić w świat zaginionego lądu, a dodatkowo wszystko jest opisane w taki sposób, że naprawdę ciężko uwierzyć, że kiedyś to wszystko nie miało miejsca. Osobiście odebrałam tą książkę w taki sposób, jakbym czytała podręcznik do historii – po prostu tak było, to wszystko się kiedyś wydarzyło.

Polecam także skorzystanie z ćwiczeń, ponieważ wchodzimy w ten okres w dziejach Ziemi, kiedy zwiększa się poziom wibracji i możemy przywrócić światu świetność Złotego Wieku Atlantydy, ale należy zacząć od nas samych, nie od świata.








Archive

Pokaż więcej

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!