środa, 30 marca 2016

"Odwrócony świat" - Christopher Priest

http://www.taniaksiazka.pl/odwrocony-swiat-christopher-priest-p-606502.html 
 
 
Data wydania: 03.02.2016
Tytuł oryginału: Inverted World
Tłumacz: Robert Waliś
ISBN: 978-83-7480-632-9
Wymiary: 130 x 210 mm
Strony: 288
 Cena: 35,00 zł
Seria: Artefakty #9
 






W wydawnictwie MAG po „Uczcie wyobraźni” przyszła pora na serię „Artefakty”. „Odwrócony świat” to jedna z powieści wchodzących w jej skład, choć aby wszyscy niewtajemniczeni mieli pełną świadomość to napiszę, że każda książka stanowi odrębną historię i została napisana przez innego autora. Christophera Priesta do tej pory nie znałam, więc łatwo wywnioskować, że było to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością. Przepadam za szeroko pojętą fantastyką, dlatego bardzo chętnie sięgnęłam po tę powieść i nie żałuję wyboru. Chociaż nie jest to powieść idealna, która całkowicie by mnie oczarowała, to jednak warto się z nią zapoznać.

Ruchome miasto zwane Ziemią przemierza świat po torach, które trzeba stale przebudowywać w taki sposób, aby miasto nie oddaliło się zbytnio od tak zwanego „optimum”. Nie jest to praca łatwa, bowiem wymaga ciągłego układania i usuwania torów, a do tego jest oczywiście wymagane zaangażowanie i siła wielu mężczyzn.  Jeżeli równowaga nie zostanie zachowana, miasto wpadnie w miażdżące pole grawitacyjne i jego mieszkańcy zginą. Oczywiście władze utrzymują to w ścisłej tajemnicy, aby ludzie mogli żyć spokojnie. Niestety, są i tacy, którzy zaczynają coś przeczuwać… tym bardziej, że miasto zaczyna niebezpiecznie zwalniać, a jego populacja maleje.

Na szczególną uwagę zasługuje świat stworzony przez Priesta. Jest rozpatrywany w kategoriach przeszłości i przyszłości, które związane są z zaburzonymi fluktuacjami czasowymi. Na południu czas przyspiesza, na północy zwalnia. Grupa mieszkańców zwanych Badaczami Przyszłości ma możliwość opuszczania miasta i poznawania jego najbliższej okolicy, która nazywana jest właśnie przyszłością. Okazuje się, że świat poza jest na swój sposób intrygujący, ale zupełnie inny niż ten, który ludzie Ziemi znają od urodzenia. Dochodzi tam do pewnych zmian i anomalii, również w przypadku tamtejszego społeczeństwa, jednak ludzi z ruchomego miasta to nie dotyczy. Oni są jedynie obserwatorami, ale należy pamiętać o tym, że na zewnątrz nie jest bezpiecznie, bowiem żyją tam tukowie – ludzie prymitywni, którzy szykują się do ataku i napaści.

Niestety nie dowiadujemy się zbyt dużo o tym, w jaki sposób miasto powstało, otrzymujemy jedynie informację, że jego funkcjonowanie opiera się o dyrektywę Destaine’a, który był jego założycielem.  Jest ona w pewnym stopniu przedstawiona przez autora, ale osobiście nie czułam nagminnej potrzeby, aby się w nią zagłębiać. Chwilami odnosiłam wrażenie, że autor sam miesza się w swoich wizjach, ale takie sytuacje są możliwe tylko wtedy, kiedy zacznie się w bardzo wnikliwi sposób analizować całą powieść. Zdecydowanie nie do tego dążyłam, bowiem miałam ochotę na rozrywkę, a nie dogłębne analizy.

Historię opisaną przez Priesta poznajemy z punktu widzenia Helwarda Manna, młodego chłopaka, który postanawia zostać Badaczem Przyszłości. Na jego przykładzie widzimy również po części sposób, w jaki funkcjonuje miasto, i tym razem mam na myśli nie jego przemieszczanie się, ale raczej samo społeczeństwo. Widać, że każda grupa ludzi musi mieć konkretny plan i hierarchię, która sprawia, że system działa. Nie inaczej jest w przypadku ruchomego miasta opisywanego przez Priesta. Sami bohaterowie są moim zdaniem nieco słabo wykreowani. Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się pomysł na „odwrócony świat”, a bohaterowie są tylko jego uzupełnieniem. Oczywiście koniecznym, ale zdecydowanie nie przyszło mi się z nimi zżyć w żadnym stopniu.

„Odwrócony świat” być może nie jest książką, która wbije czytelnika w fotel i nie możemy się po niej spodziewać pędzącej akcji, ale z pewnością nie można jej zarzucić tego, że jest to historia bez wyrazu i nieciekawa. Ma w sobie kilka elementów, na które zdecydowanie warto zwrócić uwagę, a nie ukrywam, że dobrze spędziłam czas z tą powieścią. Christopher Priest stworzył dzieło, które w pewnym stopniu urzeka swoim klimatem i fabułą, a także dopracowanym językiem, który sprawia, że powieść tę czyta się szybko i przyjemnie. To książka ciekawa i interesująca, z którą naprawdę warto się zapoznać, a na drobne niedociągnięcia z łatwością można przymknąć oko.
 
Książkę w okazyjnej cenie możecie zakupić tutaj:

http://www.taniaksiazka.pl/odwrocony-swiat-christopher-priest-p-606502.html

piątek, 25 marca 2016

Recenzja przedpremierowa: "Naśladowcy" - Ingar Johnsrud




 
Data wydania: 30.03.2016
Tytuł oryginału: Wienerbrorskapet
Tłumacz: Maria Gołębiewska-Bijak
ISBN: 978-83-7515-389-7
Wymiary: 136 x 205 mm
Strony: 504
 Cena: 39,90 zł
Seria: Fredrik Beier #1 






Wiecie, bardzo nie lubię porównywania twórczości jednych autorów do drugich, bo przez takie sytuacje, można czasami stracić szansę na przeczytanie naprawdę dobrej historii. Przykładowo: nazwisko Jo Nesbo na okładce „Naśladowców” wcale nie wydało mi się zachęcające, bowiem moje pierwsze spotkanie z tym autorem nie było wybitnie udane (oczywiście w wolnej chwili mam zamiar dać mu kolejną szansę) i z pewnością ta pozycja nie przyciągnęłaby mojej uwagi tak mocno, jak inna, na której widniało by np. porównanie do grozy Grahama Mastertona. Nie zbaczając jednak na inne nazwiska poza samym autorem, sięgnęłam po „Naśladowców” i muszę przyznać, że gdybym tego nie zrobiła, to wiele bym straciła.

Fredrik Beier pracuje w norweskiej policji i któregoś dnia otrzymuje zlecenie odnalezienia córki słynnej pani polityk. Sprawa jakich wiele, prawda? Kto wie, czy kobieta nawet sama nie uciekła, bo po prostu miała dosyć życia u boku sławnej matki, która próbuje ją pouczać. Pierwsze tropy doprowadzają Fredrika do siedziby sekty Boskie Światło, a to, co tam zastaje, jest istną zgrozą i makabrą. Zmasakrowane zwłoki pięciu mężczyzn i ani żywej duszy. A to zaledwie początek, bowiem dalsze poszukiwania Beiera i jego partnerki Kafy Iqbal prowadzą do kolejnych zbezczeszczonych zwłok, a sprawa zaginięcia młodej dziewczyny staje się dużo bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać na pierwszy rzut oka.

Powieść Ingara Johnsruda to książka, która początkowo może zniechęcić czytelnika do dalszej lektury. Chociaż mocne opisy miejsc zbrodni są jej zdecydowanym atutem i czymś, z czym mamy do czynienia już od pierwszych stron, sama akcja nie jest zbyt porywająca. Ale to tylko przez pierwszych kilka rozdziałów, bowiem w pewnej chwili otrzymujemy nagły boom i fabuła mocno się rozkręca. Jest to złożona powieść, w której spotykamy się z wieloma wątkami, które autor połączył ze sobą w bardzo umiejętny sposób. Jednym z nich jest motyw sekty i fanatyzmu religijnego, po chwili dołącza do niego nazizm, a nawet nieludzkie eksperymenty medyczne z czasów II Wojny Światowej. Trzeba przyznać, że są to tematy mocne i wzbudzające kontrowersje, więc autor wykazał się tutaj nie lada odwagą. Fabuła rozwija się w odpowiednim tempie, a Johnsrud zadbał o odpowiednie stopniowanie napięcia i dynamikę akcji. To książka, którą czyta się z zapartym tchem.

Poza Beierem i Iqbal pojawia się tutaj masa bohaterów o różnych nazwiskach i nie ukrywam, że chwilami czułam się z tego powodu nieco zagubiona. Musiałam sobie odpowiednio poukładać w głowie kto jest kim, bo inaczej lektura tej powieści na nic by się zdała. Czy autor mógł postawić na mniejszą liczbę wykreowanych przez siebie postaci? Być może, chociaż trzeba przyznać, że powiązanie wszystkich bohaterów z badaną przez Beiera sprawą jest bardzo istotne. Dodatkowo wprowadza to lekki zamęt, który uniemożliwia zlokalizowanie sprawcy wszystkich brutalnych morderstw. Dlatego warto pozostać w skupieniu i nie dać błądzić myślom gdzieś indziej, a po prostu skupić się na lekturze „Naśladowców” i czerpać z niej jak najwięcej.

Książka została napisana wspaniałym językiem, a autor zadbał o najdrobniejsze szczegóły. Jest to znakomicie skonstruowana powieść, z intrygującą zbrodnią i wielowątkową fabułą. Na uwagę zasługuje nie tylko pomysł autora i doskonałe przelanie go na papier, ale również dopracowanie każdego elementu tej historii. Być może nie ma ona ciężkiego i mrocznego klimatu, z jakimi mamy do czynienia w niektórych thrillerach czy kryminałach skandynawskich, ale nie można powiedzieć, że atmosfera jest niewyczuwalna, bo byłoby to co najmniej niedopowiedzeniem. Ogromnie się cieszę, że Johnsrud puścił wodze fantazji i w tak mocny sposób opisał miejsca poszczególnych zbrodni. To istna makabra, gdzie mamy do czynienia z oderwanymi częściami ciała, wylewającymi się wnętrzościami i ogromną ilością krwi. Rzadko kiedy autorzy porywają się na opisanie takiej makabry, a są czytelnicy, którzy przepadają za tak ostrym realizmem. 

„Naśladowcy” to książka, która naprawdę potrafi porwać czytelnika i jeżeli już do tego dojdzie, to ciężko się od niej oderwać choćby na chwilę. Jest doskonale napisana, prowadzone śledztwo jest odpowiednio zagmatwane, tak, aby czytelnik nie miał łatwego zadania w odnalezieniu sprawcy wszystkich brutalnych zbrodni. Autor znakomicie połączył ze sobą poszczególne motywy i stworzył porywający, a także intrygujący thriller, obok którego nie można przejść obojętnie. „Naśladowcy” to kawał dobrej lektury, którą szczerze polecam! Więcej takich debiutów!

Za e-booka serdecznie dziękuję:

 

poniedziałek, 21 marca 2016

"Nauka wobec wiary" - Willem B. Drees

http://www.ccpress.pl/produkt/Nauka_wobec_wiary._Spory,_debaty,_konteksty_256



Data wydania:
14.02.2016
Tytuł oryginału: Religion and Science in Context: A Guide to the Debates
Tłumacz: Krzysztof Skonieczny
ISBN: 978-83-7886-206-2
Wymiary: 125 x 195 mm
Strony: 312
 Cena: 39,90 zł
 
 
 
 
 
 
 
Czy nauka może istnieć bez wiary? I czy wiara może istnieć bez nauki? Jest to kwestia niezwykle sporna, która spędza sen z powiek nie tylko filozofom, ale i ludziom, którzy uwielbiają zagłębiać się w swoje myśli i pozwalać im chwilowo przejąć nad sobą kontrolę. Zapewne każdy z Was zastanawiał się kiedyś nad tym, czy istnieją naukowe dowody na istnienie Boga. Jednak od dzieciństwa jesteśmy wychowywani w przekonaniu, że religia i nauka to dwie odrębne dziedziny, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Ale czy dzisiejsi naukowcy byliby w stanie dokonywać takich odkryć, gdyby nie mieli wiary?

Willem B. Drees jest fizykiem, teologiem i filozofem. Połączenie niespotykane, bowiem osoba zajmująca się naukami ścisłymi rzadko kiedy sięga po zupełnie przeciwstawną dziedzinę nauki, jaką jest teologia. A jednak! Willem Drees w pewnej chwili poczuł, że powinien obrać taką a nie inną drogę, więc nie sprzeciwiał się swojej intuicji. Czyżby znak od Boga? 

„Nauka wobec wiary” nie jest książką, która wypunktowuje naukowe dowody na istnienie Stwórcy, tym bardziej, że musiałaby się wtedy skupić na kilku różnych religiach, jakie są znane na świecie. Nie spodziewajcie się więc, że doświadczycie tutaj połączenia procesu stworzenia świata w siedem dni z teorią ewolucji. Autor postanowił skupić się na nieco innych aspektach wiary i religii. Przede wszystkim skupia się na ludzkiej egzystencji w wielu jej aspektach. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak często sięgamy po wynalazki nauki, która po prostu nas otacza i jest z nami na każdym kroku. A co z wiarą? Czy ateiści mają rację mówiąc, że są osobami niewierzącymi? Przecież każdy w coś wierzy! Religia nie zawsze musi wiązać się z kultem jednego, konkretnego boga. 

Nauka i religia są dziedzinami, które na pierwszy rzut oka nie mają nic wspólnego. Willem Drees w wielu swoich rozważaniach i przytaczanych przez siebie publikacjach uświadamia nam jednak, że jest nieco inaczej. Okazuje się, że wiara nie mogłaby funkcjonować bez religii i na odwrót. Autor przedstawia intrygujące podejście do tej sprawy, które z pewnością skłania do refleksji i zmusza do myślenia. Znakomitą rzeczą jest to, że jego postawa jest całkowicie obiektywna! „Nauka wobec wiary” nie jest pozycją łatwą i lekką, bowiem spotykamy się tutaj ze specjalistycznym słownictwem, z całym mnóstwem teorii i zdecydowanie nie ma możliwości, abyśmy myśleli o niebieskich migdałach, bo nie będziemy w stanie zrozumieć przesłania płynącego z tej książki.

Willem Drees przedstawia naukę i religię w różnych kontekstach, opisuje wiele ciekawych inicjatyw, które skupiają się na tym, aby łączyć jedno z drugim. Być może dzięki informacjom szerzonym przez autora ludzie nieco zmienią swoje postrzeganie świata i zrozumieją, że te dwie rzeczy są ze sobą ściśle powiązane, chociaż na nieco innych płaszczyznach – na tych, o których nie myślimy w pierwszej chwili. A może nawet zaczną postrzegać wiarę jako coś znacznie więcej? I dostrzegą, jak ogromne znaczenie dla ludzi ma również nauka.

„Nauka wobec wiary” to pozycja ciekawa, chociaż przyznaję, że spodziewałam się po niej czegoś innego. Oczywiście nie ma to wpływu na moją ocenę, bo świadczy to jedynie o tym, że rozpoczynając lekturę tej pozycji prezentowałam bardzo schematyczne myślenie, które jest nam wpajane przez społeczeństwo od bardzo dawna. Jest to książka dla ludzi o otwartym umyśle, którzy potrafią dostrzec więcej niż jest to możliwe na pierwszy rzut oka. Jest to bardzo konkretna i interesująca publikacja, z którą powinien zapoznać się każdy, kto chociaż raz zadał sobie pytanie widniejące na okładce: „Czy nauki i religii nie da się pogodzić?”. Polecam!

A na koniec cytat, który bardzo przypadł mi do gustu! To jeden z wielu przykładów pochodzących z tej książki, które sprawiają, że sami zaczynamy zadawać sobie pytania w podobnym klimacie.

„Wedle Newtonowskiego rozumienia grawitacji natura była niczym niedoskonały zegarek, który trzeba było od czasu do czasu ręcznie naprawić, ale jeśli Boga rozumie się jako Boga, ze wszystkimi doskonałościami, które mu się przypisuje, to czy właściwe jest uważanie Go za twórcę niesprawnego mechanizmu, który od czasu do czasu wymaga interwencji? Po drugie, jeśli czyjś światopogląd dopuszcza specyficzne interwencje zmieniające porządek natury w odpowiednim celu, dlaczego Bóg nie interweniuje tam, gdzie takie zawieszenie praw natury mogłoby zapobiec okropnemu złu?”

środa, 16 marca 2016

"Pokój światów" - Paweł Majka


   


Data wydania: 02.09.2015
ISBN: 978-83-7995-029-4
Wymiary: 125 x 195 mm
Strony: 400
 Cena: 39,99 zł









W dzisiejszych czasach coraz częściej słyszy się o tym, że rasa ludzka ma zamiar wybrać się na Marsa  i skolonizować czerwoną planetę. A gdyby nieco odwrócić sytuację? Wyobraźcie sobie scenę rodem z filmów science-fiction, kiedy to Marsjanie najeżdżają na naszą planetę. Czy damy im radę? Zakładamy, że tak. Ale co dalej? Czy Ziemianie i Marsjanie mogą żyć na tym samym świecie i nie skakać sobie do gardeł? O tym właśnie traktuje „Pokój światów” Pawła Majki.

Polski autor napisał powieść, która intryguje już od pierwszych stron. Nie tylko pięknym i niezwykle barwnym językiem, ale i pomysłem. Paweł Majka połączył ze sobą wiele elementów, aby stworzyć opowieść pełną pasji, werwy, zawiłości i przygody. Nie bał się sięgać do legend i baśni, aby wpleść je w swoją historię, którą z jednej strony można postrzegać jako postapokaliptyczną wizję świata. Z jednej strony pojawia się Marsjanin poruszający się na kilku nogach, który stara się dopasować do ludzkich norm, co jest na swój sposób dosyć zabawne, a po chwili wkracza inteligentny smok, który uwielbia pić wino. Dzięki takim humorystycznym elementom książka wiele zyskuje – do tej pory mam przed oczami zielonego, wielonożonego ufoludka w przyciasnym garniturze… Wyobraźnia pobudzona w 100 %! 

Głównym bohaterem powieści Majki jest Mirosław Kutrzeba, człowiek zaradny i sprytny, skrywający w swojej duszy Zmorę. Jest to postać owiana tajemnicą i pozostaje on zagadką aż do ostatniej strony powieści. Ciekawą rzeczą jest również samo przedstawienie owej Zmory, która każdemu zapewne kojarzy się z czymś złym, a okazuje się, że tutaj jest zupełnie na odwrót! Chociaż podobno wszystko jest kwestią perspektywy… Towarzysze Mirka nie pozostają mu dłużni, bowiem każdy z nich ma w sobie coś interesującego! Paweł Majka zapewnił nam barwną gamę bohaterów, doskonale wykreowanych i dopasowanych do realiów świata, w którym przyszło im żyć. 

Autor zapewnia swoim postaciom całe mnóstwo przygód i niezapomnianych wrażeń, a co za tym idzie, funduje to również czytelnikowi! Kutrzebę i jego bandę można by nazwać najemnikami, którzy otrzymują specjalną misję do wykonania. To dzięki niej poznajemy świat, jaki Majka wykreował w swojej powieści. Wciąż pozostaję pod urokiem kunsztu pisarskiego tego autora oraz jego pomysłowości. Chociaż jest to po części książka czysto rozrywkowa, nie polecam podczas czytania jej odbiegać myślami za daleko. Warto zwracać uwagę na czas i miejsce akcji, aby nie zagubić się w rozwoju wydarzeń. Z pewnością jednak nie można narzekać tutaj na brak dynamiki czy zaskakujących zwrotów akcji! Jej tempo jest doskonałe, a poczucie znużenia podczas lektury „Pokoju światów” nikomu nie grozi!

Jest to świetnie skonstruowana powieść, zawierająca w sobie wiele intrygujących elementów. Autor wykazuje się odwagą w łączeniu elementów z różnych podań i legend, bawi się historią Kutrzeby w niezwykle umiejętny sposób i zapewnia czytelnikowi niesamowitą dawkę rozrywki i przygody! Paweł Majka zadbał o to, aby w dokładny i szczegółowy sposób opisać świat, którego wizja usnuła się w jego głowie. To tego typu książka, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Osobiście uważam, że połączenie ze sobą tak wielu motywów w jedną, pełną werwy całość, nie jest łatwym zadaniem, ale Majka wspaniale sobie z tym poradził. 

Po „Pokój światów” możecie sięgać w ciemno, jeżeli tylko macie ochotę na coś oryginalnego, świeżego i niepowtarzalnego. To kawał dobrej fantastyki, obok którego nie wypada przejść obojętnie. Dzieło Majki jest powieścią, która potrafi zaskoczyć na wielu płaszczyznach i z pewnością nie wypuści Was ze swoich objęć tak łatwo, a co więcej zapewni Wam doskonałą przygodę i rozrywkę! 

Za e-booka serdecznie dziękuję:


poniedziałek, 14 marca 2016

"Magonia" - Maria Dahvana Headley

http://www.taniaksiazka.pl/magonia-p-616640.html
 
 
 
 Data wydania: 01.03.2016
Tytuł oryginału: Magonia
Tłumacz: Dorota Dziewońska
ISBN: 978-83-64297-70-0
Wymiary: 125 x 195 mm
Strony: 296
 Cena: 36,90 zł
Seria: Magonia #1 







„Magonia” to debiutancka powieść Marii Dahvany Headley, zapowiadająca nowy, zupełnie odmienny cykl dla młodzieży, a być może nie tylko. Główna bohaterka, Aza Ray, od dzieciństwa cierpi na tajemniczą chorobę płuc, z którą lekarze nigdy nie mieli do czynienia. Nawet nazwali ją imieniem Azy. Trudności z oddychaniem utrudniają jej życie do granic wytrzymałości. Dziewczyna zaczyna mieć nawet halucynacje, ale czy te statki na niebie to na pewno tylko wytwory jej wyobraźni? W przeciągu kilku dni, od kiedy ją poznajemy, Aza odchodzi z tego świata, pozostawiając kochającą ją rodzinę i najdroższego przyjaciela Jasona. Odchodzi, ale od razu trafia do Magonii, krainy statków znajdującej się ponad chmurami.

Historia Azy jest magiczna. Eteryczna. Zaskakująca. Porywająca. Niesamowita. Mam wymieniać dalej? Zanim sięgnęłam po tę lekturę, zdążyłam już zapoznać się z kilkoma opiniami na jej temat i wszystkie były bardzo pozytywne. Nie można się więc dziwić temu, że liczyłam na podobne odczucia, co pozostali czytelnicy! Moją uwagę przyciągnęła również sama okładka, której nie można zlekceważyć, bowiem jest piękna i ciężko oderwać od niej wzrok! Doskonale odzwierciedla atmosferę powieści i stanowi jedną wielką metaforę tego, co znajdziemy w środku, a po części również tajemnicę, która rozbudza naszą ciekawość jeszcze zanim otworzymy książkę.

Maria Headley zrobiła rzecz niesamowitą. Gdyby chcieć rozłożyć jej debiutancką powieść na czynniki pierwsze, to byłoby ich całe mnóstwo. Spotkać się tutaj można z różnymi motywami, poczynając od swego rodzaju świata równoległego, ciężkiej choroby, przyjaźni przeradzającej się w coś więcej… Pojawia się nawet słynna postać wybawiciela, na którego wszyscy czekali kilka lat. Wszystkie te wątki przewijały się w literaturze już wiele razy i na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że czytanie kolejnej tego typu lektury będzie stratą czasu. W większości przypadków owszem, ale nie w przypadku „Magonii”. Autorka wspaniale połączyła wszystkie elementy, które mogłyby nam przypominać wiele innych powieści, i stworzyła z nich powieść unikatową i niepowtarzalną.

Sylwetka Azy jest niezwykle intrygująca. To dziewczyna w pełni świadoma swojej dolegliwości, jest nieco oderwana od rzeczywistości i nagle trafia do zupełnie obcego świata, czuje się zdezorientowana, podobnie jak czytelnik. Razem z nią odczuwamy lekkie przygnębienie i rozdarcie, poznajemy sekrety i historię Magonii, jej przeszłość oraz stan obecny. Świat stworzony przez Marię Headley jest jedyny w swoim rodzaju! Stworzyła coś zupełnie nowego, coś, co nie przypomina żadnego innego znanego mi uniwersum. Byłam naprawdę pod wrażeniem jej pomysłu, a co więcej, wykonania! Jej wizja jest świetnie dopracowana, autorka zadbała o wiele szczegółów, które dodają historii Azy wyrazistości i charakteru.

Poza perspektywą Azy, poznajemy ten świat również oczami jej przyjaciela, Jasona. Chłopak czuje, że Aza nie odeszła naprawdę i jest zdeterminowany, aby ją odnaleźć. Właściwie „ten świat” to złe określenie, bowiem Aza znajduje się w Magonii, ponad chmurami, a Jason na ziemi. Jason jest zwykłym człowiekiem, takim jak każdy z nas, Aza jest czymś niepowtarzalnym. Dzięki temu otrzymujemy dwa różne punkty widzenia oraz sporą dawkę skrajnych emocji, od radości i miłości, po smutek, żal i przygnębienie. Jednak zarówno Aza, jak i Jason, są niezwykle intrygującymi charakterami, nigdy się nie poddają i robią wszystko, aby osiągnąć wyznaczony sobie cel.

Tempo akcji jest odpowiednio dopasowane do rozgrywających się wydarzeń, można doświadczyć kilku jej zwrotów, a dynamika jest ładnie zachowana. Być może sama fabuła chwilami może się wydać przewidywalna, ale autorka naprawdę potrafi zaskoczyć, przede wszystkim swoją pomysłowością i kunsztem pisarskim! Stosowany przez nią język jest piękny, pełen metafor i innych zabiegów stylistycznych. Czytanie tak pięknych zdań to czysta przyjemność, wielkie uznanie również dla tłumacza, bowiem wykonał kawał dobrej roboty, dzięki czemu oryginalna powieść nie straciła swojej magii i wyjątkowości.

„Magonia” to powieść nietypowa i niepowtarzalna. Mimo że zalicza się do kanonu lektur młodzieżowych, to doskonale odnalazłam się w tej historii. To książka, która porwie Was do świata pełnego magii, z którym jeszcze nigdy nie mieliście do czynienia! Maria Headley napisała opowieść z pasją, włożyła w to całe swoje serce i w piękny sposób przelała swoją wizję na papier. Cieszę się, że nie kierowała się schematami, których na rynku jest już całe mnóstwo, a zrobiła coś po swojemu, dała nam coś prosto od siebie. Dlatego ta książka jest tak oryginalna i jedyna w swoim rodzaju. Ma tylko jedną wadę: jest za krótka! Ale ponieważ będą kolejne tomy, to wybaczam. No i oczywiście polecam!

Książkę w okazyjnej cenie możecie dostać tutaj:

http://www.taniaksiazka.pl/magonia-p-616640.html