"Pustynny jeździec" - David Hofmeyr





Data wydania: 2731.03.2016
Tytuł oryginału: Stone Rider
Tłumacz:  Jarosław Mikos
ISBN: 978-83-280-3432-7
Wymiary: 135 x 202 mm
Strony: 256
 Cena: 29,99 zł









„Pustynny jeździec” jest debiutancką powieścią Davida Hofmeyra, którą ciężko mi jednoznacznie zaliczyć do konkretnego gatunku literackiego. Początkowo przychodziła mi na myśl powieść młodzieżowa, ale potem okazało się, że znalazłam w niej elementy dystopii, a także science-fiction. To nie pierwszy raz, kiedy na polskim rynku wydawniczym pojawia się taka mieszanka, a widać, że Hofmeyr miał w swojej głowie naprawdę dobry pomysł i starał się jak najlepiej przelać swoją wizję na papier. Czy mu się to udało?

Adam Stone pragnie tylko dwóch rzeczy: wolności i miłości Sadie Blood. Biorąc pod uwagę fakt, że Sadie jest dziewczyną znajdującą się całkowicie poza jego zasięgiem, pozostaje tylko pierwsza kwestia. Ale w tym przypadku sprawa również nie prezentuje się zbyt łatwo. Jedyną szansą na wolność jest ucieczka z pustynnego miasteczka Blackwater. Do tego prowadzi tylko jedna droga: udział w śmiertelnie niebezpiecznym wyścigu motocyklowym. Tylko najsilniejsi mają szanse przetrwać, o ile nie dadzą się podejść przeciwnikom. 

Moim pierwszym skojarzeniem po przeczytaniu zarysu fabuły na okładce tej książki była „Panika” Lauren Oliver. Tam szansą na nowe życie była gra, tutaj mamy wyścig. Jednak Hofmeyr nie czerpał inspiracji z powieści młodzieżowych, a z kilku kultowych filmów futurystycznych. Jednym z nich był „Łowca Androidów”, chociaż nie do końca widzę w tej pozycji nawiązanie do filmu Ridleya Scotta, natomiast są jeszcze inne produkcje, o których autor wspomina w krótkim wywiadzie, jaki znajdujemy na końcu książki. Jednym z nich jest „Mad Max”. Mimo że nie miałam jeszcze okazji obejrzeć tego filmu, to widzę jedno, ogromne podobieństwo – mianowicie miejsce akcji, jakim jest piaszczysty, prawie pozbawiony życia teren. Jednakże przypomina to również kolejny tytuł przytoczony przez autora, „Gwiezdne Wojny”. Pamiętacie młodego Anakina Skywalkera w „Mrocznym Widmie”? To najlepiej odzwierciedla klimat tej opowieści. Adam Stone to właśnie taki Anakin, który chce wziąć udział w niebezpiecznym wyścigu, aby się wyrwać ze swojego miejsca zamieszkania. Na pustyni czyha na niego wiele niebezpieczeństw, a jego przeciwnicy również stanowią spore zagrożenie (Ah ci ludzie pustyni i Sebulba…). 

Książka ta jest napisana raczej dobrym językiem, chociaż niezwykle denerwowało mnie jedno słowo – „bajk”. Być może jest to tylko kwestia tłumaczenia, chociaż jego nadmierna ilość w tekście naprawdę potrafiła zirytować. Dopiero po pewnym czasie uległa ona zmniejszeniu, ale początek to była lekka katorga. Wiem, że może nieco przesadzam, ale tak to czasem bywa, że znajdujemy w danej powieści wyjątkowo denerwujący element i przyciąga on całą naszą uwagę. Jednakże biorąc pod uwagę fakt, że historia Adama zapowiadała się ciekawie, postanowiłam przymknąć na to oko i iść dalej – było warto. Może nie jest to powieść pozbawiona wad, ale czyta się ją bardzo przyjemnie. Zapewne najbardziej urzekło mnie podobieństwo do „Gwiezdnych Wojen”, ale nie ma w tym nic złego, prawda?

Myślę, że zaprezentowaną tutaj historię można uznać w pewnym stopniu za nieprzewidywalną. Zaskakujące zwroty akcji sprawiają, że czytelnik traci czujność, a Hofmeyr nie boi się rzucać swoich bohaterów na głęboką wodę. Adam Stone naprawdę nie ma łatwego życia, a wyścig, w którym bierze udział jest pełen niespodzianek – nie zawsze pozytywnych. Jego uczestnicy doskonale zdają sobie sprawę z podejmowanego ryzyka. Połowa z nich, jak nie więcej, nie wyjdzie z tego wyzwania żywa. Nawiązywanie jakichkolwiek sojuszy może się skończyć tragicznie, ale można też zyskać wiernych przyjaciół, którzy staną za Tobą murem. Bohaterowie powieści są wystarczająco dobrze przedstawieni i pojawia się tutaj sporo różnych charakterów. Adam jest zdeterminowany, ale i w miarę spokojny, Sadie to dziewczyna o ognistym temperamencie, Kane jest niezwykle tajemniczy, a Levi to zakompleksiony chłopak, który rekompensuje wszystko agresją.

„Pustynny jeździec” to całkiem przyjemny debiut, chociaż widać, że autor nie ma jeszcze zbyt dużego doświadczenia w pisaniu powieści. Jednak muszę przyznać, że bardzo miło spędziłam z tą książką czas i świetnie się przy tym bawiłam. Hofmeyrowi udało się mnie zainteresować i wystarczająco dobrze poradził sobie z kreacją bohaterów i świata, w którym rozgrywa się akcja. Zadbał o odpowiednie tempo i dynamikę, chwilami potrafił mnie zaskoczyć, ale po prostu czuję pewien niedosyt – owszem, jest to przyjemna historia na jeden czy dwa wieczory, napisana z rozmachem, ale czegoś tutaj jeszcze brakuje. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

www.gwfoksal.pl


W SKRÓCIE:

"Pustynny jeździec" to ciekawa, acz krótka lektura na jeden, góra dwa wieczory. Zapewnia rozrywkę i na swój sposób wciąga, książka posiada odpowiednie tempo akcji i dynamikę, chociaż nie jest to powieść, którą czytelnik zapamięta na zawsze. Można odczuć lekki niedosyt, chociaż uważam, że autor i tak dobrze sobie poradził.

DLA KOGO?

Zdecydowanie dla osób, którym spodobał się klimat wyścigu Anakina Skywalkera!

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!