czwartek, 31 grudnia 2015

"Relaksujące mandale" - Jim Gogarty

 
 
 
 
Data wydania: 05.10.2015
Tytuł oryginału: The Mandala Coloring Book: Inspire Creativity, Reduce Stress, and Bring Balance with 100 Mandala Coloring Pages
Tłumacz: Karolina Bochenek
ISBN:  978-83-65170-82-8
Wymiary: format B5
Strony: 208
 Cena: 24,90 zł
 
 
 
 
Kolorowanki uwielbiałam już za czasów dzieciństwa i zawsze narzekałam, że nikt nie pokusił się o stworzenie czegoś takiego dla dorosłych. Moje narzekania chyba zostały wysłuchane, bowiem od jakiegoś czasu na rynku dominują książki kreatywne, w tym kolorowanki dla dorosłych. Mnie udało się dostać „Relaksujące mandale” i był to wybór doskonały! Nie tylko dlatego, że w końcu mam swój upragniony powrót do dzieciństwa, ale również dlatego, że wierzę w energię mandali.

W książce mamy łącznie 100 mandal do pokolorowania. Oczywiście technika dowolna, dobór kolorystyki również – oto zabawa pełna pasji i kreatywności. Pozwala na oderwanie się od codzienności, zapewnia chwile relaksu i koi myśli. Mandale wywodzą się z kultury buddyjskiej i są w niej bardzo cenione, często wiąże się je z medytacją – stąd też pozytywny wpływ na nasze emocje i umysł. Każdy rysunek może stać się odzwierciedleniem naszego obecnego stanu, naszych myśli i samopoczucia.

Gdy byłam dzieckiem, to zawsze musiałam mieć przemyślany plan działania, a w tym przypadku kolorowania. W przypadku tej książki było całkowicie na odwrót. Postanowiłam wyłączyć mój analityczny umysł i po prostu poddać się kreatywności. Nie myślałam, po jaki kolor kredki sięgam, po prostu działałam. A efekt końcowy zawsze bardzo mi się podobał. Świetną sprawą jest to, że każda mandala umieszczona jest na osobnej kartce, którą potem możemy wyciąć i przywiesić w danym miejscu – a nuż samo spojrzenie na nasze dzieło pozwoli nam ukoić skołatane nerwy. 

Jeżeli szukacie kolorowanek niepowtarzalnych i poruszających coś więcej niż tylko wyobraźnię, co zdecydowanie powinniście sięgnąć po „Relaksujące mandale”. Na pewno zapewnią Wam sporą dawkę rozrywki na nie jeden wieczór, pozwolą oderwać się od problemów i nastroją pozytywnie do działania. Poddajcie się swojej twórczej naturze, dajcie się przebudzić wewnętrznemu dziecku i zobaczcie, jakie może to przynieść efekty. Kredki w dłoń i do dzieła!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:

illuminatio.pl


piątek, 25 grudnia 2015

"Ewangelia według Lokiego" - Joanne M. Harris

 
 
 
 
Data wydania: 14.10.2015
Tytuł oryginału: The Gospel of Loki
Tłumacz: Ewa Spirydowicz
ISBN:  978-83-287-0090-1
Wymiary: 130 x 205
Strony: 416
 Cena: 39,90 zł
 
 
 
 
 
 
„Nie chciałbym się przechwalać, ale moi drodzy, prędzej piekło zamarznie, niż Loki nie będzie miał planu.”

Znacie Lokiego? Kto nie zna! To prawdopodobnie jeden z najciekawszych bogów mitologii nordyckiej zamieszkujących krainę Asgard. Podstępny i złośliwy, a jednak na swój sposób intrygujący. Wiecie, historię podobno piszą zwycięzcy… dlatego czasem bywa przekłamana. A gdyby tak do głosu doszedł ktoś, kto nie stał po tej dobrej stronie? Gdyby historię opowiedziała osoba, której punkt widzenia został zapomniany? Proszę bardzo, oto „Ewangelia według Lokiego”.

Mimo że Odyn przyjął go pod swój dach niczym brata, inni bogowie go nienawidzą. Pałają do niego niechęcią i wcale tego nie ukrywają. Czyż bogowie nie powinni być pełni miłości i radości? Tak zazwyczaj są postrzegani. Jednak Loki codziennie widzi ich prawdziwe oblicze – zawistne, zdradzieckie, pełne dumy i pychy. Wiedziony chęcią zemsty ma zamiar doprowadzić do upadku bogów i całej krainy Asgard. Okazuje się jednak, że nie jest w swoich działaniach osamotniony – nie tylko on pragnie zagłady Odyna i jego popleczników. Po której stronie ostatecznie się opowie?

Do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z żadną z książek napisanych przez Joanne Harris, ale gdy tylko zobaczyłam „Ewangelię według Lokiego” wiedziałam, że jak najszybciej muszę po nią sięgnąć! Uwielbiam mitologię, również nordycką, a Lokiego uważam za postać niezwykle interesującą i złożoną. Poznanie znanych mi mniej więcej wydarzeń z jego perspektywy? Jestem jak najbardziej na tak! Oczywiście wiąże się to z tym, że fabuła w pewnym stopniu jest przewidywalna – zwłaszcza dla kogoś, kto jest doskonale obeznany z mitologią nordycką, jednak przyjemność z lektury pozostaje niezmienna, gdyż została napisana z rozmachem, który sprawia, że łatwo się w niej zatracić.

Doskonałą sprawą jest tutaj pierwszoosobowa narracja, która sprawia, że czytelnik czuje się, jakby bóg oszustwa zwracał się bezpośrednio do niego. Chcielibyście się wybrać z Lokim na kawę i posłuchać jego wersji wydarzeń? To niemal to samo! Mimo że w niektórych sytuacjach widać tchórzliwość Lokiego, to wciąż jest ona podsycana sprytem i podstępem. To ten typ, który potrafi się wybronić z każdej sytuacji, choćby miał zrzucić winę na kogokolwiek innego. Tak sprytnie manewruje słowami i czynami, że zawsze potrafi pozostać poza kręgiem podejrzanych. Autorka świetnie przedstawiła nie tylko jego, ale również pozostałych bogów – być może dla niektórych będzie to szok, bowiem któż by się spodziewał, że Thor może być taki płytki, ale to kolejny dowód na to, że w doskonały sposób poznajemy całą historię z punktu widzenia Lokiego. 

Rozwój wydarzeń jest chronologiczny, a każde kolejne wydarzenie nawiązuje do poprzedniego. To ciąg logicznych akcji i reakcji, które potrafią naprawdę wciągnąć. Tempo akcji jest dynamiczne i czytelnik nie ma czasu na to, aby znudzić się tym, co oferuje mu Joanne Harris. To historia pełna ironicznego humoru i sarkazmu, które sprawiają, że nie raz czytelnik uśmiechnie się sam do siebie pod nosem. Styl pani Harris jest bardzo przyjemny i nie znalazłam tutaj niczego, co by mogło wpłynąć negatywnie na moją ocenę. 

„Ewangelia według Lokiego” to sarkastyczna i wciągająca wizja upadku bogów i krainy Asgard. Loki okazał się być znakomitym narratorem, dzięki czemu jego poczynania śledzi się z zaangażowaniem i przyjemnością. To postać niezwykle złożona i chwilami ciężka do rozszyfrowania, jednak ciężko go nie lubić. Mimo tego, że fabuła jest przewidywalna (co oczywiście wynika ze znajomości mitologii), to jednak książka na tym nie traci i czyta się ją lekko i potrafi wciągnąć. Jeżeli szukacie lektury, która pozwoli Wam się rozerwać i na chwilę oderwać od rzeczywistości, to trafiliście idealnie!

„Nie twierdzę, że wiem wiele o miłości, ale tak właśnie kończą się wielkie romanse; nie żarem namiętności, lecz milczeniem pełnym żalu.” 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

muza.com.pl

oraz firmie Business&Culture
 
 
 

wtorek, 22 grudnia 2015

"Namiętność rozbudzona" - Larissa Ione

Data wydania: 21.10.2015
Tytuł oryginału: Passion Unleashed
Tłumacz: Kinga Składanowska
ISBN: 978-83-61386-65-0
Wymiary: 145 x 200
Strony:400
 Cena: 38,90 zł
Seria: Demonica #3

„Będę idealnym dżentelmenem. Przysięgam, że będę cię dotykał wyłącznie rękami i ustami. Przysięgam też, że w tym co ci nimi zrobię, nie będzie nic dżentelmeńskiego.”

„Namiętność rozbudzona” to już trzeci tom przygód demonicznych braci, którzy wciąż zmagają się z problemami nie z tego świata. Tym razem opowieść skupia się na trzecim z braci, którego imię brzmi Wraith. Uwielbiam Larissę Ione za to, że stworzyła serię, która być może nie jest górnych lotów, ale za każdym razem potrafi mnie porwać. Uwielbiam motyw Podziemnego Szpitala i sposób, w jaki przedstawiła świat demonów. A gorące i pełne namiętności sceny tylko dopełniają zgraną całość.

Serena Kelley skrywa pewną tajemnicę, z powodu której poluje na nią wiele nieodpowiednich osób. W wieku siedmiu lat została obdarzona łaską, która zapewnia jej nieśmiertelność i ochronę przed złem… jest tylko jeden warunek. Musi pozostać dziewicą. Jednak jak można sprostać takim warunkom, kiedy na jej drodze staje nieziemsko przystojny i przyciągający ją jak magnez Wraith? Seminus w pełnym rozkwicie, któremu nie sposób się oprzeć. Jednak i on skrywa pewną tajemnicę. Wraith jest umierający, a antidotum na jego chorobę jest tylko jedno jedyne na całym świecie – łaska, którą została obdarzona Serena. Jednak czy dziewczyna będzie w stanie poświęcić siebie, aby uratować nowo poznanego demona?

„Będziesz moją zgubą, Sereno. Naprawdę nią będziesz.”

Zdecydowanie największą zaletą tej serii jest to, że seks nie gra w niej głównej roli. Owszem, mamy z nim do czynienia wiele razy, ale pani Ione zachowuje granice dobrego smaku i potrafi go wprowadzić w odpowiednich, wymagających tego momentach. Mimo wszystko cała historia jest ciągiem nieprzewidywalnych zdarzeń, walki z przeciwnościami losu i próbą demonów dopasowania się do życia w społeczeństwie. Romanse są dobrym uzupełnieniem i mimo tego, że w każdej części uczucie między głównymi bohaterami rozwijało się w dosyć szybkim tempie, nie było to ani przesłodzone ani irytujące. 

Bardzo sobie cenię lekkie pióro autorki, a i zawsze z ogromną przyjemnością powracam do jej twórczości. Być może w jej książkach widoczny jest pewien schemat, dosyć charakterystyczny dla wielu romansów paranormalnych, ale w przypadku tego typu literatury nie zwracam na to uwagi. Seria Demonica zapewnia mi doskonałą rozrywkę i pozwala zapomnieć o codzienności. No i ta moja słabość do demonów… nic już na to nie poradzę. Wraith jest czarujący i urzekający, jednak chyba największym sentymentem nadal darzę Eidolona. Natomiast Serena to silna i niezależna kobieta, co bardzo mi się spodobało! Cieszę się, że pani Ione dba o to, aby każda kobieta w tej serii nie była chodzącą sierotką, tylko osobą z charakterem i pazurem!

Poza powrotem do świata demonów, który wciąż jest doskonale przedstawiony, dostajemy również pewną dawkę archeologii i przygody. Chwilami na myśl przychodziły mi historie Indiany Jonesa, gdyż tutaj również mamy do czynienia z wartką akcją osadzoną w miejscach związanych ze starożytną kulturą. W końcu Serena jest archeologiem i otrzymała od swojego szefa ważne zadanie, a po piętach depczą jej niebezpieczne istoty, które pragną jej nieśmiertelności. Cena jest wysoka, a Serena musi się pilnować na każdym kroku. 

„Namiętność rozbudzona” to doskonała kontynuacja serii, która dorównuje poziomem dwóm pozostałym częściom. Ponownie dałam się porwać akcji i wciągającej fabule, a powrót do świata wykreowanego przez Larissę Ione był nie lada przyjemnością. Książkę czyta się doskonale, nie patrząc na upływ czasu. Wyjątkowo dobrze przedstawiony świat powieści i niepowtarzalni bohaterowie sprawiają, że bardzo łatwo można stać się częścią tej historii. Szczerze polecam całą serię, zwłaszcza czytelniczkom, które uwielbiają romansować z czarującymi demonami!

„Skoro nie można być pewnym niczego w tym popapranym świecie, trzeba być pewnym siebie.”

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:



niedziela, 20 grudnia 2015

"Siedlisko duszy" - Gary Zukav

 
 
 
Data wydania: 29.05.2015
Tytuł oryginału: Seat of the Soul
Tłumacz: Rafał Pękała
ISBN: 978-83-63965-56-3
Wymiary: 148 x 210
Strony: 274
 Cena: 44,90 zł
 
 
 
 
 
 
 
W jaki sposób postrzegacie samych siebie? Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym, że być może za Waszym życiem, sposobem postrzegania świata czy osobowością kryje się coś więcej? Dusza. Słowo tak dobrze znane, a tak źle rozumiane i niedoceniane. Ludzie z biegiem lat zapomnieli, co jest najważniejsze, zapomnieli, że są światłem i czystą energią. Ale koniec z tym, Gary Zukav to zmieni!

„Siedlisko duszy” to książka, którą z łatwością mogłabym podzielić na dwie zasadnicze części. Pierwsza z nich skupia się na wprowadzeniu czytelnika w tematykę energii, intuicji, karmy i istnienia duszy. To opowieść o tym, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. Gary Zukav skłania nas do refleksji i rozmyślań, przytacza wiele przykładów, które pozwalają nam zrozumieć to, co ma na myśli. Znaleźć można tutaj informacje o tym, czego dusza się uczy, z czego czerpie informację, czym jest intuicja i czy aby na pewno powinniśmy się jej zawsze słuchać.

Drugą część stanowią porady i ćwiczenia, które mają na celu pomóc nam zyskać kontrolę nad naszym wnętrzem. Zawiera w sobie pytania, ćwiczenia i lekcje życia, które krok po kroku pozwalają nam rozwinąć intuicję i zrozumieć samych siebie. Bardzo istotne jest to, aby faktycznie skupić się na tych działaniach i nie pozwolić sobie na myślenie o niebieskich migdałach. Tylko wtedy, gdy oddamy się całkowicie temu programowi, będziemy w stanie czerpać z niego jak najwięcej.

Książka nie jest napisana skomplikowanym językiem, wręcz przeciwnie – bardzo przystępnym i w pełni zrozumiałym. Jednak nie polecam czytania jej w miejscach, które mogą rozpraszać naszą uwagę. Czasami lekki język to nie wszystko i naprawdę trzeba się odpowiednio zagłębić w lekturze, aby ją zrozumieć. Tak właśnie jest z twórczością Gary’ego Zukava. Jeżeli tylko pozwolimy, aby wiedza zawarta w tej książce weszła głęboko w nasz umysł, to z pewnością wiele na tym zyskamy. Nie jest to lektura przeciętna i łatwa, wymaga otwartego umysłu i zaangażowania.

Czy jest to ten typ literatury, który potrafi zmienić nasze nastawienie i postrzeganie świata? Z pewnością! To pozycja przeznaczona nie tylko dla osób, które dopiero wchodzą w tematykę duszy i intuicji, ale również dla tych, którzy już od lat żyją w zgodzie ze swoim wnętrzem. Gary Zukav w bardzo charakterystyczny dla siebie sposób przedstawia ową tematykę i uważam, że warto zapoznać się z jego punktem widzenia. W końcu wiedzy nigdy dosyć, prawda? 

„Siedlisko duszy” to książka, która z pewnością otwiera nas na nowe doświadczenia i doznania. To opowieść o tym, jak odnaleźć samego siebie, dotrzeć do głębi swojego wnętrza i zrozumieć, co jest dla nas najważniejsze. Zastanawiacie się, w którym kierunku podążyć? Ta książka Wam pomoże. Oczywiście nie będzie to wyglądać tak, że po jej przeczytaniu od razu obierzecie właściwy kierunek, ale będziecie w stanie słuchać Waszej duszy i intuicji, a to jest zawsze dobra droga. Pamiętajcie, że każdy odgrywa na Ziemi ogromną rolę, trzeba tylko nauczyć się kontrolować swoje wnętrze, aby ją zrozumieć.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

illuminatio.pl