środa, 21 października 2015

"Klejnot" - Amy Ewing






Data wydania: 23.09.2015
Tytuł oryginału: The Jewel
Tłumacz: Iwona Wasilewska
ISBN: 978-83-7686-306-1
Wymiary: 140 x 210
Strony: 380
 Cena: 37,90 zł
Seria: The Lone City #1




Klejnot to książka, do której podchodziłam z pewną nutką sceptycyzmu. Ma piękną okładkę, jednak od razu skojarzyła mi się ona z inną serią wydaną przez wydawnictwo Jaguar –Rywalki. Pobieżnie rzuciłam okiem na fabułę, która była ciekawa, jednak wciąż trzymałam swój entuzjazm w ryzach. I może właśnie z tego powodu debiut literacki Amy Ewing okazał się być naprawdę miłym zaskoczeniem.

Klejnot jest centralną częścią Starego Miasta, gdzie mieszka arystokracja. Mimo przepychu i bogactwa, które stale towarzysza ludziom z tej klasy społecznej, nie mają oni wszystkiego. Genetyka spłatała im figla i sprawiła, że arystokracja nie może mieć potomków. Jednak gdy ma się pieniądze, można rozwiązać każdy problem. Na organizowanej co roku Aukcji można zakupić surogatkę, dziewczynę obdarzoną specjalnymi umiejętnościami, która ma zapewnić, że potomek arystokracji będzie doskonały. Violet Lasting jest jedną z nich. Trafia do domu bezwzględnej Diuszesy Jeziora i zostaje uwikłana w świat okrutnych intryg i spisków.

Okazuje się, że zarys fabuły w ogóle nie oddaje powagi sytuacji, z jaką zapoznajemy się podczas czytania Klejnotu. Dziewczęta, które trafiają na Aukcję, są pozbawione wszystkiego, nawet własnej osobowości i imienia – w młodym wieku są zabierane od rodziny i przygotowywane do swojej roli. Przez arystokrację są traktowane jak przedmioty, drogocenne, ale wciąż przedmioty. Żadna z bogatych dam nie cofnie się przed niczym, aby udowodnić innym, że ma lepszą i bardziej utalentowaną zabawkę u swojego boku. Autorka nie raz zaskoczyła mnie sposobem postępowania Diuszesy, ale nie tylko jej. Cała arystokracja zachowuje się względem surogatek tak samo. Chwalą się nimi tak jak nową parą butów, którą niedawno kupiły. Dlatego uważam, że najlepszym elementem tej książki jest niesamowite oddanie powagi sytuacji oraz emocje, jakie to w nas wzbudza. Ta książka z pewnością jest najbardziej kontrowersyjną książką dla młodzieży!

Bohaterowie zostali wykreowani w doskonały sposób. Diuszesa Jeziora jest osobą bezwzględną, pozbawioną sumienia i zawsze zachowującą zimną krew. Mimo wszystko chwilami widać w niej nieco inną stronę osobowości, która wynika z jej przeżyć za młodu. Violet jest w pewnym stopniu buntowniczką, ale rozsądną. Wie, że surogatki są mordowane bądź giną w niewyjaśnionych okolicznościach, dlatego trzyma się na baczności. Jest dziewczyną, która może zyskać sympatię czytelnika, chociaż osobiście uważam, że mogłaby mieć w sobie więcej ikry i ognia. Każdy z pozostałych bohaterów to bardzo wyraźna i życiowa postać, każdy z nich ma do odegrania swoją rolę w tej powieści.

Amy Ewing posługuje się dobrym, niebanalnym językiem. Ze szczegółami opisuje świat Starego Miasta, a rozwój wydarzeń jest prowadzony w sposób logiczny i całkowicie zrozumiały. Każda sytuacja z czegoś wynika i nic nie dzieje się bez przyczyny. Oczywiście nieodłącznym elementem tego typu powieści jest romans, którego i tutaj nie zabrakło. Trochę z tego powodu ubolewam, chociaż okazuje się, że on też był tutaj istotny – ale o tym przekonujemy się dopiero na ostatnich stronach. Nie jest on jednak przesłodzony, został utrzymany w dobrym tonie. Miłość połączyła dwójkę ludzi, którzy przejrzeli na oczy i zobaczyli, jakie naprawdę jest życie w Klejnocie, jeżeli nie należy się do wyższych sfer. A zaufajcie mi, nie jest to nic przyjemnego, nie tylko dla surogatek.

Klejnot to naprawdę intrygująca powieść, która miło mnie zaskoczyła. Zakończenie było doskonałe i po przeczytaniu ostatniej strony, jedyne, co byłam w stanie powiedzieć, to: „Wow, to było coś”. I mimo że można by się zacząć doszukiwać podobieństw do innych dystopii, to wierzcie mi, że Amy Ewing stworzyła coś niepowtarzalnego, kontrowersyjnego i na swój sposób brutalnego. Wejście do świata powieści nie jest niczym trudnym, więc jestem przekonana, że każdy, kto sobie na to pozwoli i zagłębi się w Klejnocie, doskonale poczuje to, co powinien podczas czytania tej lektury. Finał okazał się być równie mocnym zaskoczeniem, co sama książka. Jestem pod wrażeniem i wystawiam ocenę 5+/6.

Recenzja została napisana dla portalu BookGeek.pl

poniedziałek, 19 października 2015

"Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta" - Claire North





Data wydania: 08.05.2015
Tytuł oryginału: The First Fifteen Lives of Harry August
Tłumacz: Tomasz Wyżyński
ISBN: 978-83-7943-792-4
Wymiary: 147 x 226
Strony: 464
 Cena: 36,90 zł
 
 
 
 
 
 
„Pierwszych piętnaście żywotów Harry’ego Augusta” to książka, która całkowicie oczarowała mnie swoją okładką. Wiem, że niby nie ma w niej nic specjalnego, sam tytuł umieszczony na tle w odcieniach niebieskiego… ale widzicie, mnie urzekła całkowicie. Jest piękna i do tej pory nie mogę się na nią napatrzeć… Idealna kolorystyka, brokatowy tytuł – ktoś może stwierdzi, że powiewa tandetą, dla mnie jest po prostu piękna. A ponieważ naczytałam się również sporo bardzo pozytywnych recenzji na jej temat, to postanowiłam sama się z nią zapoznać.

Harry August jest ouroboraninem. Śmierć nie ma dla niego znaczenia, bowiem zawsze odradza się na nowo i pamięta swoje poprzednie życia. Dla jednych szczęście, dla innych przekleństwo. Jego życie zawsze wygląda bardzo podobnie, niezależnie od podejmowanych przez niego decyzji. Aż do dnia, gdy zbliża się kres jego jedenastego życia. Jak to miało miejsce już wiele razy, Harry umiera w szpitalu, ale nagle przy jego łóżku pojawia się mała dziewczynka z tajemniczą wiadomością. To przez nią Harry będzie musiał próbować uratować przyszłość, aby nie doszło do ogromnej katastrofy.

Mam z tą książką nie lada problem… Zarys fabuły wskazywał na naprawdę intrygującą, pełną pasji i dynamiki powieść. Podchodziłam do tej pozycji z ogromnym entuzjazmem i po raz kolejny przekonałam się, że mimo wszystko powinnam była zachować zimną krew. Owszem, początek naprawdę przypadł mi do gustu i wierzyłam, że historia Harry’ego obierze odpowiedni kierunek i porwie mnie tak, że zapomnę o otaczającym mnie świecie. Niestety, okazało się być zupełnie na odwrót. Mój entuzjazm stopniowo opadał, ale wciąż miałam nadzieję, że coś się zmieni i nie chciałam odkładać tej książki na półkę. Jednak gdy już ją zamknęłam i zakończyłam moją przygodę z Harrym Augustem, byłam gotowa przyznać, że nie było to coś, czego oczekiwałam.

Claire North ma naprawdę cudowny styl pisania i tego odmówić jej nie mogę. Język tej powieści jest dojrzały, głęboki, niebanalny. To sprawia, że książka wiele zyskuje w oczach czytelnika. Muszę również przyznać, że sam pomysł jest bardzo ciekawy, ale wciąż nie do końca jestem w stanie zrozumieć fenomen ouroboran. Mimo że cała historia skupia się właśnie na nich oraz po części na tajemnej organizacji zwanej Bractwem Kronosa, do  tej pory nie wiem, jakimi prawami rządzą się ouroboranie. W jaki sposób działa ich „talent”. Raz czytam, że rodzą się w tym samym czasie i w tym samym otoczeniu, a potem nagle dostaje całe mnóstwo różnych dat, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Chyba trochę zabrakło mi w tym wszystkim chronologii, logiki i spójności.

Lubię książki dynamiczne, a ta zdecydowanie się do takich nie zalicza. Harry August, będący narratorem tej powieści, bardzo szczegółowo i dokładnie opisuje swoje każde życie, ale mam dziwne wrażenie, że nawet gdyby siedział obok mnie w fotelu i opowiadał mi swoje perypetie, nie raz bym przysnęła. Z całym szacunkiem do jego postaci. Nie raz miałam ochotę po prostu przerzucić kilka kolejnych stron licząc na to, że akcja się rozpędzi. Niestety, nie spotkałam się z tym aż do ostatniej strony. Być może nie o to chodziło autorce, ale historia ta ma w sobie ogromny potencjał i myślę, że dynamika akcji tylko by tej pozycji pomogła. Szukałam jakiegoś elementu zaczepienia, który zaciekawiłby mnie na tyle, że mój entuzjazm oraz ciekawość rozbudziłyby się na nowo, ale niestety, nie udało się. 

„Pierwszych piętnaście żywotów Harry’ego Augusta” to książka, która mnie niestety rozczarowała. Owszem, jest dobrze napisana i ma w sobie coś oryginalnego, ale wielu elementów mi tutaj zabrakło. Napięcia, emocji oraz akcji. Przez wiele stron żyłam nadzieją, że ulegnie to zmianie, ale książka jest statyczna od początku do końca. Wielu motywów nie rozumiem, chwilami miałam ochotę przysnąć, ale wciąż uważam, że jest w niej ogromny potencjał na doskonałą, wręcz idealną powieść. Dlatego mam z nią pewien problem i nie mam pojęcia, jak ją ocenić. Ja nie potrafiłam się w niej odnaleźć, ale wiem, że wielu czytelnikom się to udało i byli zachwyceni. Kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje :) Musicie sami spróbować ją przeczytać i wtedy zadecydujecie, do której grupy należycie. 

 Książkę możecie zakupić na stronie:

http://www.taniaksiazka.pl/pierwszych-pietnascie-zywotow-harry-ego-augusta-p-549023.html

niedziela, 18 października 2015

Jesienny konkurs z wydawnictwem Rebis!



Postanowienia ogólne:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga www.bookeaterreality.blogspot.com
2. Sponsorem nagród w konkursie (pakietu dwóch książek) jest Dom Wydawniczy Rebis www.rebis.com.pl
3. W konkursie mogą wziąć udział tylko osoby zamieszkałe na terenie Polski
4. Konkurs trwa od 18.10.2015 - 08.11.2015
5. Aby wziąć udział w konkursie należy zgłosić się w komentarzu pod tym postem oraz odpowiedzieć na pytanie:

Dlaczego jesień jest/nie jest idealną porą na czytanie książek?

W komentarzu należy podać również swój adres e-mail, gdyż osoba, która wygrała, zostanie poinformowana o tym drogą e-mailową.
Do wygrania jest zestaw złożony z książek:
"Paskudna historia" - Bernard Minier
"Książę Lestat" - Anne Rice

Będzie mi bardzo miło, jeżeli osoby biorące udział w konkursie udostępnią informację na swoich blogach/profilach na FB.
I będzie mi również bardzo miło, jeżeli polubicie fanpage mojego bloga na FB:

https://www.facebook.com/MyRealityAddictionToBooks



piątek, 16 października 2015

"Potęga wybaczania" - Ana Holub





Data wydania:
08.09.2015
Tytuł oryginału: Forgive and Be Free: A Step-by-Step Guide to Release, Healing & Higher Consciousness
Tłumacz: Anna Gąsowska
ISBN: 978-83-62476-12-1
Wymiary: 145 x 205
Strony: 244
 Cena: 34,90 zł
 
 
 
 
 
„Słabi nigdy nie potrafią przebaczyć. Wybaczanie jest cnotą silnych.” – Mahatama Gandhi

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, co dzieje się z Waszym ciałem, gdy tłumicie w sobie gniew, żal i złość? Myślę, że nie. Tak naprawdę w takich chwilach każdy ma gdzieś, co akurat robią jego komórki. Błąd! Czy wiecie czym są wolne rodniki? Być może obiło Wam się o uszy. Wiecie skąd się biorą? Chociażby ze stresu, a może nawet powinnam napisać, że przede wszystkim z niego. To takie małe, wredne, złośliwe chochliki, które sieją spustoszenie w naszym ciele, łącznie z niszczeniem naszego DNA. A przecież DNA to źródło życia!

„Wybacz”. To takie proste, nieskomplikowane słowo. A jednak jaka to trudna i złożona czynność… Nikt nigdy nie powie, że wybaczanie jest rzeczą, którą można zrobić od ręki. Oczywiście jednym przychodzi to łatwiej, innym gorzej, a wiele zależy od tego, co i komu mamy wybaczyć. Ana Holub jest terapeutką wybaczania i sama ma nie lada doświadczenie w tej dziedzinie. Doskonale wie, jak ciężko się z tym uporać, ale wie również, jakie konsekwencje niesie na dłuższą metę tłumienie w sobie gniewu. A czy naprawdę warto psuć swoje zdrowie i samopoczucie? 

Przez wiele lat sama miałam problem z wybaczaniem. Stwierdziłam, że ta osoba na to nie zasługuje i ma zniknąć z mojego życia raz na zawsze. Teraz już tak nie myślę. Z biegiem czasu zaczęłam pojmować to zupełnie inaczej i wybaczyłam. I wiecie co? Od tamtej pory jest mi znacznie lżej. „Kamień z serca” – doskonale znane powiedzenie, które idealnie tutaj pasuje. Owszem, przez wiele lat odczuwałam negatywne skutki gniewu, który stale gdzieś tam mi towarzyszył. Dlatego jeszcze bardziej cieszy mnie to, że się go pozbyłam. Pamiętajcie, że każdy ma w tym życiu do odrobienia jakąś lekcję – niektóre mogą nas ranić, ale to stanowi również lekcję dla nas – to nauka wybaczania.

Ana Holub w swojej książce przedstawia skuteczną, dziesięciostopniową metodę pozbycia się żalu i gniewu. Czemu mamy do wykonania aż tyle kroków? Bo to nie przychodzi tak od razu. Najpierw trzeba odnaleźć źródło, a potem je poznać. Są to według autorki podstawowe kroki do wybaczenia i wyleczenia się z frustracji. Ma rację, to podstawa, bez której nie ruszymy dalej. Pani Holub uczy nas skutecznych metod radzenia sobie z żalem – czy to poprzez medytację czy spokojne oddychanie. Niby prosta rzecz, a tak naprawdę mało kto się do niej stosuje. 

Wydawałoby się, że jest to taka nic nie wnosząca książka, którą autorka napisała, bo miała takie „widzi mi się”. Też tak początkowo myślałam, bo nie raz miałam już okazję napotkać się na tego typu pozycje z podobnej dziedziny. Dlatego podchodziłam do niej nieco sceptycznie, ale gdy rozpoczęłam lekturę i pojawiło się nawet kilka informacji o epigenetyce, to autorka już mnie miała. Oczywiście był to tylko wstęp, bo najważniejszym elementem tej publikacji jest oczywiście przedstawienie całej metody wybaczania krok po kroku, co autorce wyszło doskonale. Spokojnie, stopniowo i dokładnie opisuje każdy etap, z którym musimy się uporać. Robi to w sposób przystępny i przyjemny dla czytelnika. Przytacza również sporo przykładów, nie tylko ze swojego życia.

„Potęga wybaczania” to książka, która może pomóc wielu ludziom. Początkowo zrozumieć przyczynę gniewu i frustracji, a stopniowo nauczyć ich wybaczania, które jest naprawdę ważnym elementem w naszym życiu. Tłumienie w sobie emocji nie jest niczym dobrym, gromadzenie żalu tym bardziej. To kolejna lekcja, która wynosimy z przeczytania tej książki. Ja poradziłam sobie bez niej, ale zajęło mi to dobrych parę lat, chociaż i tak cieszę się, że dałam sobie z tym radę. Osoby, które mają problem z wybaczaniem, a czują, że powinny przestać się zadręczać powinny jak najszybciej sięgnąć po tę pozycję i potraktować ją jako podręcznik, przewodnik czy po prostu kurs. Dacie radę!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

www.illuminatio.pl
 

środa, 14 października 2015

"Pół świata" - Joe Abercrombie





Data wydania: 11.08.2015
Tytuł oryginału: Half the World
Tłumacz: Agnieszka Jacewicz
ISBN: 978-83-7818-710-3
Wymiary: 132 x 202
Strony: 452
 Cena: 34,90 zł
Seria: Morze Drzazg #2
 
 
 
 
 
 
 
 
 
„Głupcy chwalą się tym, czego zamierzają dokonać. Bohaterowie biorą się do dzieła.”

Twórczość Joe Abercrombiego poznałam dopiero niedawno, a jego pierwszą książką, którą przeczytałam było „Pół króla”. To pierwszy tom trylogii Morze Drzazg, która rozgrywa się w fantastycznym świecie, gdzie zdrada i rozlew krwi są na porządku dziennym. Sięgając po drugą część cyklu, „Pół świata”, spodziewałam się kontynuacji historii Yarviego i rzeczywiście – w pewnym sensie ją otrzymałam. Jednak tak naprawdę jest to historia młodej dziewczyny, która jakimś cudem umyka przed wyrokiem śmierci poprzez zasypanie kamieniami. I okazuje się, że być może łatwiej było jednak spocząć pod głazami niż udać się w daleką podróż przemierzając pół świata…

Błędny stereotyp, że to tylko rosły mężczyzna może być wojownikiem był rozpowszechniony od zawsze. I nadaremno było to zmieniać. Jednak Joe Abercrombie to zrobił. Postanowił, że w jego świecie Matka Wojna naznaczy młodą dziewczynę. Zadra pragnie pomścić śmierć swojego ojca. Jest porywcza, nierozsądna i kieruje się emocjami. A to potrafi zgubić każdego wojownika. Jednak Ojciec Yarvi widzi w niej niesamowity potencjał, a dzięki swoim umiejętnościom i przebiegłości ratuje dziewczynę z objęć śmierci i zabiera ze sobą w daleką podróż. Brawurowy charakter Zadry sprawia, że jest ciężkim kompanem, a jeszcze gorszym uczniem. Czy zdoła wymknąć się z intryg Ojca Yarviego i dokonać zemsty?

„Skromność jest dla tych, którzy nie mają się czym chwalić.”

W twórczości Abercrombiego uwielbiam przede wszystkim bohaterów. Są doskonale wykreowani, a każdy z nich to odmienne cechy osobowości. Zadra trafia na pokład łodzi, gdzie otoczona zostaje przez rosłych facetów przypominających zbiry. I to jest doskonale widoczne – młoda dziewczyna zostaje rzucona na pożarcie wilkom, mężczyznom, którzy znają tylko jedno życie – życie najemnika i wojownika. Jest to troszeczkę taka banda opryszków, jednak zyskująca sympatię czytelnika. Podobnie jak i główna bohaterka, która niczym się nie zraża i chwilami wzbudza lęk w swoich towarzyszach. Świetną postacią jest Skifra, która uczy Zadrę posługiwać się bronią i wykorzystywać słabe strony przeciwnika. Jest po prostu doskonała! Szalona, ale doskonała. Cieszy mnie również to, że autor nikogo nie idealizuje.

Wydawałoby się, że sama fabuła może być nieco nużąca, bo co ciekawego może być w pływaniu po rzekach i zbieraniu sojuszników? Wszystko! Woda jest nieobliczalna, wrogie plemiona mogą czyhać wszędzie, a nawet w porcie roi się od niebezpieczeństw. Nie zapominajmy również o tym, że jest to świat pełen intryg –każdy władca szuka okazji, aby zyskać dla siebie jak najwięcej. I dlatego niezmiernie podoba mi się charakter Yarviego – widać, że się zmienił i dojrzał, a w roli ministra Gettlandu sprawdza się idealnie! Tak więc nic bardziej mylnego, fabuła wciąga, a zaskakujące zwroty akcji dodają tej powieści odpowiedniej dynamiki. 

Świat stworzony przez Joe Abercrombiego jest przyjemny dla oka. Podczas lektury otwiera się przed nami krajobraz gór, lasów i skał obserwowany przez nas z pokładu Wiatru Południa. Można dosłownie wejść do tej książki i towarzyszyć bohaterom na każdym kroku. Stać się częścią tej bandy i wraz z nimi walczyć, śmiać się, upijać i wspierać. Aż chwilami ma się niekontrolowane podrygi ciała i chce się chwycić za miecz, i podobnie jak Zadra ruszyć w nieokiełznany szał bitewny. I nawet dodany tutaj element romansu niczego nie zmienia – to wciąż jest doskonała powieść porywająca czytelnika.

„Pół świata” to książka, którą czyta się jednym tchem. Odpowiednie budowanie napięcia przez autora, dojrzały język, wspaniali bohaterowie i nieprzewidywalność sprawiają, że ciężko się oderwać choćby na moment. To nie tylko kawał dobrej lektury zapewniający rozrywkę, to również książka, która niesie w sobie mnóstwo życiowych mądrości wynikających chociażby z zachowania głównych bohaterów. Nie zawsze warto jest kierować się impulsem, często trzeba dopuścić do głosu rozsądek. Z ogromną przyjemnością sięgnę po trzeci tom trylogii oraz po inne dzieła tego autora. Panie Abercrombie, doskonała robota!

„Wszystkich ciosów nie unikniesz, lecz nie możesz pozwolić, aby ich siła tobą zachwiała, aby ból cię spowolnił, aby szok sprawił, że się zawahasz.”
                                                                                                                      

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

rebis.com.pl
 

 


poniedziałek, 12 października 2015

"Superżywność. Jedzenie i medycyna przyszłości" - David Wolfe






Data wydania: 19.03.2015
Tytuł oryginału: Superfoods: The Food and Medicine of the Future
Tłumacz: Bartłomiej Kotarski
ISBN: 978-83-64645-54-9
Wymiary: 165 x 325
Strony: 376
 Cena: 59,90 zł





„Superżywność” Davida Wolfe’a to książka, która zafascynowała mnie od razu, jak tylko ją zobaczyłam. Moja skłonność do ortoreksji wiąże się z tym, że sięgam po każdą książkę o zdrowym żywieniu i zawsze podchodzę do nich z wielkim zaangażowaniem, nadzieją i podekscytowaniem. W tym przypadku nie było inaczej, a biorąc pod uwagę ile dobrego się o niej wcześniej naczytałam… byłam naprawdę zachwycona, że w końcu i ja mogę ją przeczytać!

Już na wstępie jestem skłonna napisać, że książka jest cudowna. Jednak nawet nie wiem, od czego zacząć pochlebstwa względem niej. Na uwagę zdecydowanie zasługuje oprawa graficzna, bowiem jest po prostu znakomita! Ludzie w większości są wzrokowcami, a to prawdopodobnie najbardziej przyjemna dla oka książka, z jaką do tej pory się spotkałam. Ma w sobie całe mnóstwo pięknych zdjęć, zawiera tabele z wartościami odżywczymi poszczególnych produktów, a i czcionka nie jest tylko czarna – niby nic, a jednak zmienia tak wiele! Sprawia, że książka jest radosna i jej odbiór jest jeszcze lepszy! 

David Wolfe posiada bogatą wiedzę z dziedziny dietetyki, co jest doskonale widoczne już na pierwszy rzut oka. W swojej książce przedstawia przede wszystkim 10 najlepszych rodzajów superżywności, ale na tym nie poprzestaje. Poza nimi przedstawia również kilka dodatkowych produktów, na które warto zwrócić uwagę. Znajdziecie tutaj obszerne informacje o jagodach goji, kakaowcu, mace, produktach pszczelich, spirulinie i innych algach, aloesie, orzechach kokosowych i kilku innych. Każdy opis jest bardzo szczegółowy, dokładny i dopracowany. Poznajemy historię danego produkty, legendy z nim związane, ale co najważniejsze – korzyści płynące ze stosowania tego pożywienia w diecie. W dodatkach znajdziemy odniesienia do badań naukowych, a więc widać, że wiedza zawarta w tej książce nie jest wyssana z palca, a ma głębsze podłoże.

Autor nie boi się naukowego słownictwa i z łatwością wprowadza je do swojej książki. Przerażeni? Niepotrzebnie! Pan Wolfe w bardzo przystępny sposób wyjaśnia, czym są przeciwutleniacze, wolne rodniki czy fikocyjaniny. Dzięki tej pozycji dowiecie się, na co powinniście zwracać uwagę podczas poszukiwania i kupowania superżywności oraz w jakich postaciach możecie je znaleźć. Autor podaje również zalecane dziennie spożycie danego produktu. Nie mogło tutaj zabraknąć jeszcze jednej rzeczy… przepisów! Okazuje się, że wprowadzenie superżywności do naszej diety może być łatwe, przyjemne i smaczne!

Niestety, problem z takimi książkami bywa jeden – nie zawsze jest to wiedza zgodna z realiami naszego kraju. Zdrowy tryb życia nie jest u nas tak rozpowszechniony, ale powoli zaczyna się to zmieniać. Ciężko jest znaleźć niektóre produkty wymieniane przez autora (zwłaszcza te z przepisów), a ich cena nie zawsze jest zadowalająca. Jednak osobiście uważam, że warto zainwestować w siebie i swoje zdrowie, bo nasze ciało na pewno nam za to podziękuje. Książka Davida Wolfe’a napradę motywuje do działania i zmiany stylu życia. Dodanie kilku przedstawionych przez autora produktów do codziennej diety może wiele zmienić – oczywiście nie od razu, ale przy dłuższym stosowaniu na pewno zauważycie różnice. 

Oczywiście każdy produkt charakteryzuje się nieco innym działaniem, ale łączy je jedno – zbawienny wpływ na nasz organizm. To istne bomby składające się z witamin i niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania komórek pierwiastków, więc zyskujemy regenerację już na tym poziomie. Wiąże się to z polepszeniem samopoczucia, regeneracją i oczyszczeniem organizmu, wzmocnieniem odporności i zmniejszeniem ryzyka zapadnięcia na wiele chorób. Ta książka to doskonałe kompendium wiedzy o superżywności, która może stać się istną biblią dla osoby, która chce zadbać o swoje zdrowie. A produkty takie jak aloes, kakaowiec, jagody goji, spirulina i chlorella czy jagody acai wcale nie są takie trudne do zdobycia – wiem z autopsji ;) Zdecydowanie polecam, bo książka jest po prostu wspaniała!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

illuminatio.pl

niedziela, 11 października 2015

Czego pragnę w październiku? - nowości i zapowiedzi

Triumfalny powrót Anne Rice do „Kronik wampirów”, uznany przez czytelników Goodreads najlepszym horrorem 2014 roku!
Nieoczekiwany, porywający powrót Lestata…
 
Wampiry mnożą się na potęgę. W wielu miejscach na świecie dochodzi do pożarów i masakr podobnych do tej z „Królowej Potępionych"… Stare wampiry, zbudzone ze snu, stają się posłuszne tajemniczemu Głosowi, który nakazuje im wyeliminować wszystkich bezmyślnych wampirzych pobratymców – od Paryża i Bombaju, przez Hongkong i Kioto aż po San Francisco.
 
W Nowym Jorku zbierają się najważniejsze postaci z „Kronik wampirów”. Louis de Pointe du Lac, Armand, Marius de Romanus czy David Talbot, wampir z sekretnej organizacji Talamaska. Nie może wśród nich zabraknąć pozornie nieobecnego bohatera, tułacza, oszałamiającego buntownika i wielkiej nadziei nieumarłych – wspaniałego księcia Lestata…
 
Tylko błagam... niech to nie będzie rozczarowanie!
 
 
Na początku jest strach.
Strach przed zatonięciem.
Strach przed innymi – tymi, którzy mnie nienawidzą, którzy chcą mi się dobrać do skóry.
I jeszcze – strach przed prawdą.
Uprzedzam: to nie jest jakaś banalna historia.
O nie. To paskudna historia. Tak, wyjątkowo paskudna…
 
Na jednej z wysp archipelagu San Juan, gdzie przez większą część roku pada deszcz, i gdzie trudno coś ukryć, bo wszyscy się znają, dochodzi do makabrycznego morderstwa. W pewien ponury, sztormowy wieczór na ustronnej plaży znalezione zostają zwłoki szesnastolatki, zamordowanej w bestialski sposób. Kto i dlaczego zgotował tej dziewczynie taki los? Rusza policyjne śledztwo…
 
Książka Miniera? Zawsze!
 
 
 Co się stanie, gdy życie ludzi zostanie zdominowane przez elektroniczne urządzenia osobiste? Gdy ich spersonalizowane telefony będą im podpowiadać, co powinni zjeść, w co się ubrać, gdzie pójść i z kim zaprzyjaźnić? Oto czasy, w których wielki koncern Gnosis, następca firm Apple i Google, wprowadził na rynek najbardziej rewolucyjne narzędzie wszech czasów: aplikację na telefon Lux. Ten innowacyjny program optymalizuje podejmowanie decyzji przez użytkownika, biorąc pod uwagę jego dobro i preferencje osobiste, co ma dać najlepsze możliwe rezultaty.
 
Szczerze? Trochę się obawiam... Bo fabuła niby brzmi ciekawie, ale boję się, że będzie kiepsko.
 
 
 
 
 
 Na pokładzie międzynarodowej stacji kosmicznej orbitującej wokół Ziemi wybucha zagadkowa epidemia. Astronauci i naukowcy, zaatakowani przez nieznany organizm nazwany Chimerą, reprodukujący się w alarmującym tempie, kolejno zapadają na straszliwą chorobę i umierają. Wśród załogi jest młoda lekarka. Emma i jej mąż, nie uczestniczący w misji, nie dają za wygraną starając się odkryć naturę Chimery i znaleźć skuteczny lek.
 
Tess Gerritsen jest autorką, która przypadła mi do gustu, więc bardzo chętnie sięgnę po kolejną jej powieść.

A fabuła brzmi super!
 
 
 
 
 
Sydney podjęła decyzję, by ufać swojemu sercu i intuicji, a nie naukom wpajanym od dziecka przez alchemików. Jednak zapłaciła za to najwyższą możliwą cenę. Gdy zwierzchnicy odkryli prawdę o jej uczuciach, najgorszy scenariusz stał się nieunikniony.
Odizolowana od świata, oddzielona od rodziny, przyjaciół oraz ukochanego mężczyzny będzie musiała podjąć walkę o tożsamość. Pozostanie wierną własnym ideałom okaże się jednak szalenie trudne w otoczeniu, gdzie z trudem można odróżnić wrogów od tych, którym warto zaufać, a przetrwanie każdego dnia jest wyzwaniem. Sydney wierzy, że przyjaciele zdołają ją ocalić. Ale czy pomoc nadejdzie w porę?
 
Jeny! Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że w końcu będę mogła ją przeczytać! "Serce w płomieniach" rozwaliło mnie na łopatki i już nie mogę się doczekać aż dorwę ją w swoje łapki! Adrianie Ivashkov, kocham Cię!
 
 
Rachel codziennie jeździ tym samym pociągiem, mijając po drodze urokliwe domki na przedmieściach, i codziennie obserwuje przez okno tę samą parę jedzącą śniadanie na tarasie. Z perspektywy Rachel życie Jess i Jasona – tak ich nazywa – jest idealne, w przeciwieństwie do tego, które jeszcze niedawno było jej udziałem.
Pewnego dnia Rachel jest świadkiem sceny tak szokującej, że postanawia opowiedzieć policji o tym, co widziała; wkrótce jednak zaczyna się zastanawiać, czy na pewno była to mądra decyzja…
 
Chciałabym napisać, że skoro poleca ją King to trzeba przeczytać, ale King mnie jeszcze do siebie nie przekonał (czytałam "Joyland" i "Lśnienie"). Jednak książka i tak zapowiada się interesująco.
 
 
 
 
 
 Klucz Ziemi został już odnaleziony. Pozostały jeszcze dwa. I dziewięciu Graczy. Tylko jeden może zwyciężyć. Toczy się gra o istnienie ludzkości.
Klucz Niebios – gdziekolwiek jest i czymkolwiek jest – będzie następny. Pozostałych przy życiu dziewięciu graczy nic nie powstrzyma przed jego zdobyciem.
Ruch. Walka. Gra.
Na pewno pomagają w jednym.
Zapomnieć.
Czytaj książkę.
Szukaj wskazówek.
Rozwiązuj łamigłówki.
 
 Pierwszy tom był naprawdę oryginalny i niepowtarzalny, dlatego jestem na tak!




Tyen naucza magii mechanicznej w Liftre – powszechnie poważanej szkole. Dociera tam wieść, że Raen, najpotężniejszy mag i władca wszystkich światów, powrócił po długiej nieobecności. Nauczyciele i studenci uciekają, gdyż w Liftre uczono zakazanej przez Raena magii, w przekonaniu że ten nie żyje. W jednej chwili Tyen traci dom i cel… Pozostaje mu jedynie złożona Velli obietnica przywrócenia jej cielesnej postaci.
Raen odzyskuje władzę, a wokół wzbiera bunt, Tyen zaś musi postanowić, do czego jest w stanie się posunąć, by dotrzymać danego Velli słowa.
 
"Złodziejska magia" była ciekawa i twórczość pani Canavan mi się spodobała, więc chętnie spróbuję ponownie.
 
 
 
 
 
V i ostatni tom bestsellerowej serii „Lux”.
Katy wie, że świat zmienił się w noc, gdy przybyli Luksjanie. Nie wierzy, że Daemon nie zrobił nic, kiedy jego rasa groziła usunięciem ludzkości i hybryd z powierzchni Ziemi. Jednak granice między dobrem a złem rozmyły się.
Daemon zrobi wszystko, by uratować tych, których kocha, nawet jeśli ma to oznaczać zdradę. Wkrótce odróżnienie wroga od przyjaciela stanie się niemożliwe, a świat zacznie się walić dookoła nich. Cena za uratowanie przyjaciół i ludzkości może okazać się bardzo wysoka.
 
Czemu ostatni?! Ja nie chcę! Daemonie, kocham Cię! (Tak wiem, że przed chwilą to samo wyznałam Adrianowi, ale to nie zdrada jeżeli pochodzą z różnych książek, prawda?)
 
 
 
 Serena Kelley jest archeologiem i poszukiwaczką skarbów – oraz kobietą skrywającą pewną tajemnicę. W wieku siedmiu lat została powierniczką potężnego amuletu zapewniającego jej zdrowie i nieśmiertelność… tak długo jak pozostanie dziewicą. Serena nie jest jednak niewiniątkiem. Gdy zabójczo przystojny nieznajomy doprowadza ją na skraj ekstazy, Serena zastanawia się, czy nie spotkała wreszcie tego jedynego mężczyzny, któremu nie jest w stanie się oprzeć.
Wraith jest Seminusem pragnącym śmierci. Gdy zostaje otruty przez dawnego wroga, musi odnaleźć Serenę i przekonać ją, aby oddała mu jedyne znane we wszechświecie antidotum – jej amulet. Gdy Serena zaczyna ulegać jego urokowi, a Wraith czuje, że lekarstwo znajduje się w zasięgu jego ręki, uświadamia sobie okrutną prawdę: zakochuje się w kobiecie, której życie musi odebrać, aby ratować własne.
 
Bardzo lubię twórczość tej autorki, dwa poprzednie tomy serii Demonica były świetne, więc czekam i na ten!