sobota, 31 stycznia 2015

"Wróć, jeśli pamiętasz" - Gayle Forman

 
 
Data wydania: 14.01.2015
Tytuł oryginału: Where She Went
Tłumacz: Hanna Pasierska
ISBN: 978-83-10-12845-4
Wymiary: 135 x 204
Strony: 288
Cena: 26,90
Seria: Jeśli zostanę







„Wróć, jeśli pamiętasz” to kontynuacja bestsellerowego „Zostań, jeśli kochasz”, powieści autorstwa Gayle Forman, która urzekła mnóstwo czytelników. Mnóstwo, ale mnie nie do końca. Do tej pory nie wiem dlaczego, ale nie byłam w stanie zżyć się z Mią i jej rozterkami. Może to kwestia tego, że dziewczyna niezbyt przypadła mi do gustu? Może dlatego, że ta historia po prostu nie poruszyła mnie tak, jak innych? Nie jestem pewna, może wszystko po trochu… no więc dlaczego sięgałam po kontynuację? Z czystej ciekawości.

Akcja „Wróć, jeśli pamiętasz” rozgrywa się trzy lata pod wydarzeniach z pierwszego tomu. Adam i Mia poszli każde w swoją stronę i nie kontaktują się ze sobą. Czy coś się zmieniło w ich życiach? Oczywiście, że tak. Mia osiągnęła swój cel – jest wschodzącą gwiazdą muzyki klasycznej, a gra na wiolonczeli jest całym jej życiem. Adam stał się typową gwiazdą rocka, wzbudzającą zainteresowanie dziennikarzy i będącą idolem nastolatek. Któregoś dnia los postanowił dać im drugą szansę na porozumienie się na nowo – będą mieli okazję dowiedzieć się, dlaczego się rozstali, co nimi kierowało i być może nastanie czas pożegnania – pożegnania, które powinno być tym prawidłowym, nie tak jak tamto sprzed trzech lat. 

Tym razem historia opowiadana jest z punktu widzenia Adama, co mnie bardzo ucieszyło. Polubiłam go już w pierwszej części i wydał mi się bohaterem dużo ciekawszym niż Mia. Teraz w końcu mogłam zobaczyć to, czego zabrakło mi w poprzednim tomie. Opowieść Mii wydała mi się pusta, chwilami bezcelowa i nie odczuwałam żadnych emocji związanych z jej życiem. W tym przypadku było odrobinę lepiej, gdyż słowa Adama są pełniejsze, jego wypowiedzi i myśli bardziej rozbudowane i złożone, a i on sam wydaje się być człowiekiem bardziej rozsądnym i po prostu ciekawszym. Co do Mii… dalej coś mi w niej nie pasuje, po prostu nie jestem w stanie się z nią zaprzyjaźnić.

Właściwie to nawet przyjemnie czytało mi się o wydarzeniach z życia Adama, zostały one dobrze przedstawione i połączone z jego emocjami i myślami. Naprawdę, w bardzo odpowiedni sposób Gayle Forman przekazała to swoim czytelnikom. Mam również wrażenie, że jej kunszt pisarski uległ poprawie – wszystko nabrało większego wyrazu i głębi. To niesamowite, że można zauważyć różnicę w dwóch tomach tej samej serii, biorąc pod uwagę jedynie zmianę narratora. Ba, zauważyć! Napisać to w taki sposób – nie wiem, czy to przypadek czy tak miało być, ale nawet nie chcę w to bardziej wnikać. Zabieg ten tak czy siak wypada interesująco.

Akcja toczy się dosyć szybko, bowiem rozgrywające się wydarzenia to zaledwie kilkadziesiąt godzin, podobnie jak to miało miejsce w tomie pierwszym. Ponownie pojawiają się retrospekcje z przeszłości, które wyjaśniają nam niektóre sytuacje i stanowią po prostu nieodłączny element historii miłosnej Adama i Mii. Właściwie sama konstrukcja nie różni się za dużo, ale pojawił się nowy element – teksty piosenek stworzonych przez Adama po tragicznym wypadku jego dziewczyny. Idealnie oddają sytuację, jaka wtedy miała miejsce. Do samego końca nie byłam pewna, jak zakończy się ta historia i w sumie nawet niczego nie oczekiwałam. Uważam, że każde rozwiązanie byłoby tutaj dobre, więc w sumie nie mam żadnych zarzutów. 

Czy opowieść o miłości tej dwójki zapamiętam na długo? Nie sądzę, chociaż przypuszczam, że dla wielu osób będzie to jedna z piękniejszych opowieści o miłości. Do mnie nie do końca trafiła. Ciężko było mi się w odpowiednim stopniu zżyć z bohaterami, ale nie „Wróć, jeśli pamiętasz” zdecydowanie podobało mi się bardziej – i pod względem fabuły, jak i wykonania oraz przekazu. Czyta się lekko i szybko, czytelnik się nie nudzi i zapewne nie jedna osoba będzie potrafiła poczuć wszystkie emocje, które towarzyszyły głównym bohaterom, ze mną zawsze jest gorzej w takich kwestiach. Historia bardzo życiowa i realistyczna, wykonanie poprawne i realistyczni bohaterowie – nie ma tragedii, ale szału też nie.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

nk.com.pl
 




środa, 28 stycznia 2015

Przedpremierowo: "Czerwona królowa" - Victoria Aveyard

 
 
 
Data wydania: 18.02.2015
Tytuł oryginału: Red Queen
Tłumacz: Sokołowska-Ostapko Adriana
ISBN: 978-83-7515-332-3
Strony: 440
Cena: 34,90
Seria: Czerwona królowa






„Czerwona królowa” to debiut młodej autorki, Victorii Aveyard. Typowa dystopia skierowana dla młodzieży, gdzie społeczeństwo uległo podziałowi na Czerwonych i Srebrnych. Srebrni uważają się za lepszych, rządzą Czerwonymi, którym w udziale przypadła jedynie ciężka, chwilami wręcz niewolnicza praca. Bunt jest niemożliwy, bowiem Srebrni są niczym pół-bogowie – posiadają niewyobrażalne i niezwykle potężne umiejętności, dzięki którym czują się wyjątkowi. Dla siedemnastoletniej Mare Barrow życie wydaje się być czymś bezcelowym i ma się wrażenie, że to nigdy nie ulegnie zmianie. Ale ta dziewczyna jeszcze nie ma pojęcia o tym, jak ogromna moc w niej drzemie…

Książka ta zainteresowała mnie już od pierwszej chwili, gdy o niej usłyszałam. Nieziemska okładka znakomicie przykuwa uwagę czytelnika i nie pozwala o sobie zapomnieć, a sama treść prezentuje się równie zachęcająco. Pomysł pani Aveyard doskonale wpasowuje się w moje gusta, ponieważ zawsze chętnie sięgam po powieści dystopiczne, ale wiadomo jak to jest – z debiutami różnie bywa, z wykonaniem również. Pomysł to jedno, ale zdolność przelania tego w umiejętny sposób na papier to drugie. Na szczęście autorka nie miała tutaj większych trudności i spisała się naprawdę dobrze. Nie tylko bardzo dobrze pokazała nam to, co kotłowało się w jej głowie, ale również jej styl nie pozostawia wiele do życzenia.

„Zdaje się, że tak można po krótce opisać mój świat – na wszystko brakuje już sił.”

Główna bohaterka, Mare Barrow, początkowo nie zyskała mojej sympatii. Wydała mi się osobą bardzo zamkniętą w sobie, nierozważną, chwilami wręcz głupią i prymitywną. I wiecie co? W tym przypadku sprawdza się powiedzenie, żeby nie oceniać książki po okładce, a pozory mylą, bo już po krótkim czasie spędzonym z nią zmieniłam zdanie. Ta dziewczyna skrywa w sobie potężną moc, a jak przyjdzie co do czego to uaktywniają się w niej takie cechy jak inteligencja, spryt i przebiegłość. Coś czuję, że jeszcze nie raz zadziwi nas swoim zachowaniem i wróżę jej świetlaną przyszłość. 

Czerwona dziewczyna trafia do świata Srebrnych i zostaje jej ofiarowane nowe życie – lepsze, ale niezwykle ryzykowne i pełne niespodzianek, smutku oraz strachu. Życie wśród społeczeństwa, którego do tej pory nie znała okazuje się być nie lada doświadczeniem. Pojawiają się czarne charaktery, które najchętniej widziałyby ją martwą, ale Mare spotyka też na swojej drodze ludzi, na których może liczyć – jednak nikomu nie powinna w pełni ufać. Ten świat jest pełen intryg i spisków, zagrażających nie tylko jej, ale również jej rodzinie, przyjaciołom, a także całemu systemowi i społeczeństwu. Muszę przyznać, że książkowy świat został przedstawiony całkiem nieźle – być może chciałabym go zgłębić jeszcze bardziej, ale liczę na to, że uda mi się to w kolejnych tomach serii. W każdym bądź razie nie miałam najmniejszego problemu, aby na własne oczy zobaczyć to, co autorka nam zaserwowała. 

„Jedno kłamstwo stworzyło moje nowe życie, drugie kłamstwo może mi je odebrać.”

Początkowo w sumie nie spodziewałam się, że ta książka okaże się być tak bardzo dobra. Właściwie chciałam już zarzucić autorce powielanie schematów, trzymanie się stereotypów i byłam lekko zdezorientowana, gdyż widziałam nawiązania do wielu książek, które kiedyś czytałam – mimo tego, że każdą z nich wspominam wyjątkowo dobrze, to zawsze czuję pewien niesmak, gdy dochodzi do powielania czegokolwiek. Zwracam jednak honor, bowiem druga połowa książki naprawdę mnie urzekła. Akcja miała odpowiednie tempo, pani Victorii udało się stopniowo budować napięcie, a dodatkowo wprowadzić zaskakujące zwroty owej akcji oraz chwile pełne niedopowiedzeń i niepewności, która powoli zżerała mnie od środka. No i oczywiście ciekawość – jak to wszystko się skończy? Jak Mare sobie poradzi? Co się stanie z pozostałymi bohaterami? W końcu zdołałam się przekonać, że autorka nie stroni od rzucania im kłód pod nogi czy też idzie o wiele kroków dalej – po prostu ich uśmierca.

„Czerwona królowa” to powieść pełna pasji, emocji, nadziei, ale i smutku oraz rozczarowań. Wszystko, co spotyka główną bohaterkę ma w sobie te elementy i nie da się ukryć, że nawet w czytelniku chwilami budzą się podobne odczucia. Victorii Aveyard udało się świetnie zadebiutować i stworzyć dystopiczną wizję świata, któremu z łatwością dajemy się porwać. Fabuła jest wyjątkowo wciągająca, a bohaterowie jak żywi – nic dziwnego, że ciężko choćby na chwilę oderwać się od czytania. Lektura tej pozycji mnie naprawdę mile zaskoczyła i nie poczułam ani odrobiny rozczarowania – fakt, początkowo targały mną sprzeczne odczucia, ale po zapoznaniu się z całością mogę śmiało stwierdzić, że to znakomita powieść zapowiadająca cudowną serię, która pociągnie za sobą rzesze czytelników. Panno Aveyard, prosimy o więcej! 

 Za możliwość przeczytania przed premierą serdecznie dziękuję:

otwarte.eu
 

niedziela, 25 stycznia 2015

"Praktyczny kurs Tarota" - Joan Bunning

 
 
 
 
Data wydania: 20.11.2014
Tytuł oryginału: Learning the Tarot: A Tarot Book for Beginners
Tłumacz: Wojciech Usarzewicz
ISBN: 978-83-63965-66-2
Wymiary: 145x205
Strony: 432
Cena: 44,90
 
 
 
 
 
 
Recenzja ta powstała z udziałem mojej ukochanej mamusi, która Tarotem zajmuje się już od wielu lat i jest obyta w tej tematyce dużo bardziej niż ja. Jednak i mnie zawsze ciągnęło do tej dziedziny ezoterycznej – piękna i tajemnicza, która potrafi nam pomóc w każdej sytuacji. Moje karty są nieodłącznym elementem mojego życia i gdy tylko mam problem, wiem, gdzie szukać odpowiedzi. Dlatego kształcenie się w tym temacie jest rzeczą niezbędną. 

Konstrukcja owej pozycji prezentuje się następująco:
-we wstępie otrzymujemy sporo informacji wprowadzających, które dla osoby zaawansowanej
-lekcje od 1 do 19 podzielone zostały na dwie części: elementy Tarota i zasady interpretacji
-ćwiczenia do każdej lekcji oraz sugestie do lekcji wybranych
-opis kart z podziałem na Arkana Wielkie i Arkana Małe
-rozkład krzyża celtyckiego, który jest dosyć popularny, ale również dokładny i konkretny
-dodatki, które stanowią idealne uzupełnienie całości konieczne nie są, ale wiadomo, że po tę pozycję sięgają osoby o różnym stopniu doświadczenia

Tarot jest sztuką niełatwą do opanowania. Wymaga czasu, poświęcenia, cierpliwości i skupienia. Nie zawsze mamy możliwość skorzystać z kursów, szkół czy indywidualnych lekcji tarota, ale dzięki Joan Bunning zawsze mamy pod ręką praktyczny i doskonale napisany podręcznik. Jest to również dobre rozwiązanie dla osób pragnących poznawać świat tarota we własnym tempie i pragnących zdobywać własne doświadczenia. Kolejne lekcje napisane w sposób bardzo przystępny i zrozumiały pozwalają powoli zagłębiać sie w świat tarota. Poznając spojrzenie, sugestie i wskazówki autorki możemy stworzyć swój własny obraz kart. Po przyswojeniu części teoretycznej pora na ćwiczenia. Autorka podpowiada między innymi jak pracować z kartami, jak interpretować karty pojedyncze, pary kart, jak przeprowadzić sesję na co dzień – czyli właściwie większość możliwości.
 
Spodobał nam się również fakt, że autorka dość szczegółowo opisuje jeden z najstarszych i najpopularniejszych układów tarotowych, jakim jest krzyż celtycki. Co ciekawe, opisy poszczególnych kart wraz z ich znaczeniem tym razem nie znajdują się jak zwykle na początku książki, lecz praktycznie są jej przedostatnim rozdziałem. I podobnie jak lekcje i ćwiczenia zostały bardzo dobrze opisane. A na koniec mała, ale bardzo przydatna ściąga. Droga Głupca, kolory kart Tarota i przypisane im cechy czy też stopniowy opis krok po kroku przeprowadzania sesji.  

„Praktyczny kurs Tarota” autorstwa Joan Bunning to według mnie perełka wśród książek poświęconych Tarotowi. Jest właściwie kompletnym kursem tarota, którego możemy się uczyć w domowym zaciszu. Każdy, kto chce rozpocząć pracę z kartami tarota z powodzeniem może sięgnąć po tę książkę i z pewnością nie będzie zawiedziony. Jednym słowem, jest to super książka, nie tylko dla początkującego tarocisty.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

illuminatio.pl
 

wtorek, 20 stycznia 2015

"Czary góralskie" - Urszula Janicka - Krzywda & Katarzyna Ceklarz






Data wydania: 28.10.2014

ISBN: 978-83-61788-86-7
Wymiary:
195x245

Strony: 216
Cena: 59,00






Jak na porządną czarownicę przystało, stale pogłębiam swoją wiedzę w tej dziedzinie. W końcu wiedzy nigdy dosyć, a dopieszczanie i kształtowanie umysłu to jedna z piękniejszych rzeczy, jaką możemy robić. Teoretycznie, a w sumie również praktycznie, każdy ma swoją definicję magii i swoje ulubione praktyki, których się trzyma, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby zapoznawać się z innymi wręcz przeciwnie! Zawsze można natrafić na dodatkowe wskazówki, informacje i porady. Dlatego dzisiaj przedstawiam Wam książkę o magii Podtatrza i Beskidów Zachodnich, dzięki której urozmaiciłam swoją magiczną wiedzę.


Nie jest to pozycja, która zawiera w sobie spis praktyk, gotowych rytuałów i zasad magicznych, których należy przestrzegać zawsze i wszędzie. Wiele książek o magii właśnie na tym się skupia, ale tutaj mamy do czynienia z czymś innym. Jest to spis wiedzy, a dokładniej haseł powiązanych z różnymi wierzeniami i tradycjami. Zostały one uporządkowane w sposób alfabetyczny, aby żaden czytelnik nie miał najmniejszego problemu z odnalezieniem się i wyszukaniem tego, co go interesuje. Co więcej, na końcu znajduje się spis owych haseł, który w jeszcze większym stopniu ułatwia zapoznawanie się z lekturą czy też późniejsze powroty i utrwalanie wiedzy. Haseł jest naprawdę sporo, niektóre wydają się chwilami wręcz absurdalne – no bo co wspólnego z magią mogą mieć grabie? Albo piec? A łopata do chleba? To już w ogóle dziwactwo, ale jakże interesujące dziwactwo!

Jednak nie chcę żebyście myśleli, iż „Czary Góralskie” to książka, która przypomina żywcem słownik. Faktycznie, każde hasło jest opracowane w sposób konkretny i dokładny – bez zbędnego owijania w bawełnę czy przysłowiowego lania wody. Autorki zawarły tutaj same istotne informacje, które mają nam przybliżyć wierzenia i „rytuały” związane z daną rośliną czy przedmiotem. Jednak bardzo istotną rzeczą jest sam wstęp na początku książki – znaleźć tam można naprawdę ciekawe fakty dotyczące korzeni magii czy też pojmowania jej przez społeczeństwo. Ogromny plus za brak podziału na magię białą i czarną, gdyż czegoś takiego po prostu nie uznaję, za to podział przedstawiony przez autorki jest jak najbardziej przystępny. 

Nie da się ukryć, że autorki znają się na rzeczy i z pewnością włożyły w tworzenie tej pozycji dużo pracy. Świadczyć o tym może nie tylko sposób, w jaki przekazują swoim czytelnikom wiedzę, ale również bibliografia. Znajdziecie tam bowiem tytuły bardzo ciekawych pozycji, z których obie Panie czerpały wiedzę, więc jeżeli ktoś poczuje się bardziej zainteresowany konkretnym tematem, od razu będzie wiedział, gdzie szukać. Sama bym nie podejrzewała, że istnieje tak wiele książek o tradycjach i wierzeniach góralskich, a nie da się ukryć, że są one ciekawe i stanowią rzecz, z którą warto się zapoznać. Natomiast „Czary góralskie” to książka, która może tylko zachęcić do dalszego ich zgłębiania. 

Muszę również wspomnieć o przepięknym wydaniu graficznym tej pozycji – tekst jest przejrzysty, nie ma problemu ze znalezieniem tego, co nas interesuje, a całości dopełniają klimatyczne ilustracje. Bardzo przyjemna dla oka. Jestem naprawdę mile zaskoczona, chociaż początkowo spodziewałam się, że otrzymam coś nieco innego. Nie jest to poradnik magiczny i w sumie słowo „magia” nie pasuje mi tutaj do końca (chociaż to kwestia tego, co kto rozumie przez to pojęcie), ale nie żałuję, że zapoznałam się z kultami, które w sumie są nawet bliskie praktykom, z którymi żyję od lat. „Czary góralskie” to pozycja konkretna, rzetelna i zawierająca całe mnóstwo intrygujących faktów. Polecam wszystkim, którzy interesują się przesądami, kultami, etnografią oraz różnymi wierzeniami. Na pewno znajdziecie tutaj to, czego szukacie i będziecie bardzo zadowoleni z lektury.


 Za egzemplarz serdecznie dziękuję firmie Business & Culture

czwartek, 15 stycznia 2015

"Wyklęty" - Graham Masterton





Data wydania: 03.09.2014
Tytuł oryginału: The Pariah
Tłumacz: Danuta Górska
ISBN: 978-83-7818-635-9
Wymiary: 125x195
Strony: 400
Cena: 34,90
 
 
 
 
 
 
Graham Masterton to autor, po którego książki sięgam w ciemno. Jedne podobają mi się mnie, drugie bardziej, ale mimo wszystko pokochałam styl tego pana i z chęcią spędzam czas z jego twórczością. Tym razem padło na „Wyklętego”, powieść, która łączy w sobie element grozy, kryminału i odrobinkę paranormalności. 

John Trenton prowadzi sklep ze starociami w miasteczku Salem. Tak, w tym Salem, które wszyscy kojarzą z procesem czarownic. Jednak życie antykwariusza nie jest usłane różami, bowiem całkiem niedawno zmarła kobieta, którą kochał całym sercem. Jane, żona Johna, uległa tragicznemu i zostawiła swojego ukochanego na tym ziemskim padole. Ból po stracie jest niewyobrażalny, a z powodu obrazu, który John kupuje na akcji powiększa się jeszcze bardziej. Na pierwszy rzut oka w tym dziele sztuki nie ma nic niezwykłego, okazuje się jednak, że jest kluczem do rozwiązania zagadki dotyczącej azteckiego demona śmierci. Demona, który uwięził Jane

To, co kocham w książkach Grahama Mastertona to przede wszystkim nawiązania do zjawisk paranormalnych czy mitologii. Tym razem zostaje nam przedstawiony jedno z azteckich bóstw – Mictantecutli. Ukazany w formie okrutnego demona, który żywi się duszami zmarłych, będzie próbował zrobić wszystko, aby John go uwolnił z otchłani. A powszechnie wiadomo, że człowieka dotkniętego depresją, który stracił wszystko, co kochał, bardzo łatwo jest zwieść na manowce… Właściwie to przyznam się szczerze, że na azteckiej mitologii się nie znam, ale Graham Masterton posiada tę umiejętność, że wszystko przedstawia w sposób bardzo realistyczny. Nawet, gdyby postać ta okazała się czysto literacką fikcją, to i tak bym tego nie zauważyła. Jednak mój dociekliwy umysł zdołał już poszperać tu i ówdzie, Mictantecutli jest prawdziwy, więc już wiemy, skąd autor czerpał inspirację.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie, nie da się ukryć, że fabuła jest wciągająca. Z przyjemnością śledzi się poczynania bohaterów i nasza ciekawość bierze górę, gdy zaczynamy się zastanawiać, co zrobi John i jak to wszystko się zakończy. Pojawia się również motyw czarownic, co wraz z aztecką mitologią i odpowiednim klimatem naprawdę przypadło mi do gustu. Pan Masterton może nie jest niekwestionowanym mistrzem w tworzeniu przerażającej atmosfery i budowaniu napięcia tak, aby serce podchodziło do gardła, ale i tak można doskonale wczuć się w opisywany przez niego świat. Chociaż może to być też osobista kwestia każdego czytelnika, wiadomo, że jedni są bardziej podatni na strachy a inni nieco mniej. W każdym bądź razie uważajcie, jak będziecie chcieli się zabrać za tę pozycję późnym wieczorem, będąc sami w domu…

Kunsztu pisarskiego autorowi odmówić nie można – nie okłamujmy się. Ten człowiek ma na swoim koncie naprawdę całe mnóstwo pozycji i choć czasami myślę, że mógłby postawić na jakość, a nie na ilość, to i tak go lubię i sięgam po każdą kolejną książkę, która wyjdzie spod jego pióra. Styl pana Mastertona jest przyjemny, widać, że posiada on lekkość pióra, ale ma też wszystko w głowie poukładane. Historia Johna była z pewnością dobrze zaplanowana, co widać w chronologii wydarzeń i logice, która im towarzyszy. Punkt kulminacyjny tej powieści trochę mnie rozczarował, ale całość czytało mi się naprawdę świetnie. Powiem więcej, ciężko nawet było się oderwać od lektury. 

„Wyklęty” to jedna z lepszych powieści Grahama, która już od pierwszych stron zapraszała mnie do swojego świata, a ja bez zbędnych ceregieli to zaproszenie przyjęłam. I nie żałuję. Spędziłam z tą książką same dobre chwile. Dobra kreacja bohaterów, ładne dopracowanie wszystkich wątków, świetny język i odpowiednio dopasowany klimat – naprawdę ciężko mi tutaj zarzucić jakieś poważne błędy i literackie wykroczenia. Książka bardzo dobra i z chęcią sięgnę po nią jeszcze raz, a Wam szczerze polecam!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

rebis.com.pl
 
Przypominam o konkursie!

http://www.sheti-shetani.blogspot.com/2015/01/konkurs-z-okazji-100000-wyswietlen.html