"Black Ice" - Becca Fitzpatrick

 
 
 
 
 Data wydania: 05.11.2014
Tytuł oryginału: Black Ice
Tłumacz: Mariusz Gądek
ISBN: 978-83-7515-263-0
Wymiary: 136x202
Strony: 400
Cena: 39,90
 
 
 
 
 
 
 
Czy „Black Ice” było książką, na którą czekałam? Cóż, wiedziałam, że jak najbardziej będę chciała ją przeczytać, bowiem seria Becci „Szeptem” jest mi dobrze znana i mile ją wspominam. Dlaczego więc nie miałabym sięgnąć po kolejną powieść, która wyszła spod pióra tej autorki? Skoro wywarła na mnie dobre wrażenie, to nic nie wskazywało na to, że nie zrobi tego ponownie. Pojawił się tutaj jeszcze jeden przekonujący fakt – słowo „thriller”. Byłam naprawdę ciekawa, czy pani Fitzpatrick uda się stworzyć mroczną historię pełną grozy, skoro do tej pory trzymała się romansów paranormalnych.

Britt wraz ze swoją przyjaciółką ma się udać na wypad w góry, ale nie będzie to zwyczajna wycieczka, podczas której będą leniuchować i się obijać. Bądź co bądź obrały kierunek, gdzie znajduje się domek należący do rodziny Korbie, ale Britt zamierza udać się na wyprawę wzdłuż łańcucha górskiego Teton. Korbie nie jest tym do końca zachwycona, ale Britt długo ćwiczyła, aby wytrwać w tej podróży i udowodnić samej sobie, że jest w stanie przetrwać taką survivalową wycieczkę. No… może nie tylko sobie, ale również bratu Korbie – Calvinowi, który nie ukrywając, jest jej nie do końca spełnioną miłością. Szybko okazuje się, że ma on towarzyszyć dziewczynom podczas wędrówki i Britt ma co do tego mieszane uczucia, ale w górach czeka ją coś o wiele gorszego niż użeranie się z byłym chłopakiem.

Thriller młodzieżowy? Nie mówię, że się nie da napisać czegoś takiego, bo właściwie napisać to można wszystko. Rzecz w tym, w jaki sposób będzie to napisane. Co mi po thrillerze, który nie wywołuje we mnie emocji? W którym brak jakiegokolwiek napięcia, lęku, niedopowiedzeń i niepewności? NIC! Dokładnie nic. Wtedy nie można nawet mówić o thrillerze… Łatwo więc się domyślić, że pani Fitzpatrick miała przed sobą dosyć ciężkie zadanie. Muszę Was jednak uspokoić – z tego, co napisałam do tej pory, wynikałoby, że nie sprostała temu wyzwaniu. Błąd! Sprostała i to jak!

Oczywiście thriller młodzieżowy nie co różni się od thrillera skierowanego do dorosłych czytelników, ale Becca i tak nieco poszalała. Jeżeli tylko macie zdolność do zżywania się z głównymi bohaterami, to myślę, że doskonale poczujecie wszystko to, co towarzyszyło Britt podczas tych kilku dni spędzonych w górach. Lęk, strach, niepewność – a to dopiero początek góry lodowej. Takie wydarzenia wywierają odcisk na ludzkiej psychice już na zawsze, nie raz ludzie budzą się z krzykiem w środku nocy po to, aby po chwili uświadomić sobie, że znajdują się jednak we własnym łóżku, w bezpiecznym domu. Nie da się ukryć, że Britt mimo tego, że jest harda i silna, a również sprytna i inteligentna, nie miała zbyt łatwej drogi ucieczki. Ludzka psychika nie jest niezniszczalna, a takie sytuacje, gdzie ma się przystawioną lufę broni do skroni czy przez przypadek dotyka się ludzkich kości, nie jest dla niej niczym przyjemnym.

Becca Fitzpatrick zdecydowanie zadbała o odpowiedni klimat i atmosferę, a osadzenie akcji powieści w mroźnych górach, z dala od cywilizacji i innych ludzi, okazało się być strzałem w dziesiątkę. Dodało tej historii jeszcze więcej dramaturgii, a i nie można powiedzieć, żeby bohaterowie byli mało realistyczni. Autorce naprawdę udało się w znakomity sposób przelać swoją wizję na papier, dzięki czemu czytelnik zostaje całkowicie porwany do tego świata – nawet jeżeli tego nie chce (ale odrobina adrenaliny jeszcze nikomu nie zaszkodziła, prawda?). Właściwie jest to ten rodzaj lektury, podczas czytania którego przed naszymi oczami, a dokładniej to w naszej głowie, wyświetla się film, a my, mimo że jesteśmy w sumie tylko biernymi obserwatorami, to i tak odczuwamy wszystko razem z bohaterami.

„Black Ice” było książką, która nie pozwała mi o sobie zapomnieć chociażby na chwilę. Wyobrażacie sobie, że potrafiłam nawet czytać po kryjomu na wykładach? Że kładłam się już spać, wiedząc, że rano czeka mnie brutalna pobudka, a jednak i tak czytałam pod kołdrą? Wiedziałam, że dopóki nie dojdę do ostatniej strony, to nie zaznam spokoju. I nie ukrywam, że w pewnej chwili stało się oczywiste to, kto jest zły, a kto dobry… komu można zaufać, a komu nie. Czy było to zaskoczenie? Początkowo owszem, bowiem Becca  trochę mi w głowie pomieszała, ale bardzo spodobała mi się jej wizja i pomysł. 

„Black Ice” to połączenie wciągającej fabuły, znakomitego stylu, realistycznych bohaterów i wielu emocji oraz chwil, w których serce podchodzi do gardła. Myślę, że gdyby ktoś zabrał się za tę lekturę będąc na feriach zimowych w domku w górach, miałby gwarantowane nieprzespane noce i przez cały pobyt zastanawiałby się, co czyha na niego w cieniu drzew. Porusza wyobraźnię? Porusza! A to, w połączeniu z wyżej wymienionymi elementami sprawia, że otrzymujemy cudowną powieść, obok której nie można przejść obojętnie. 

Za udostępnienie e-booka serdecznie dziękuję:

 

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!