czwartek, 28 sierpnia 2014

"Biały ogień" - Douglas Preston & Lincoln Child


Douglas Preston i Lincoln Child już jakiś czas temu trafili do grona moich ulubionych autorów. Książki, które wychodzą spod pióra tego duetu trafiają do mnie w 100 procentach i zawsze czytam je z ogromną przyjemnością i zaangażowaniem. Tym razem w moje ręce wpadła ich najnowsza powieść wydana w naszym kraju – „Biały ogień”. To kontynuacja przygód agenta Pendergasta, chociaż tym razem na pierwszy plan wychodzi Corrie Swanson – jego podopieczna. 

Corrie ma 20 lat i planuje zostać policjantką ze specjalizacją w antropologii sądowej. Studia przybliżają ją do osiągnięcia postawionego sobie celu, a praca dyplomowa naprowadza ją na ślad seryjnego morderstwa sprzed wielu wielu lat. Im głębiej Corrie poznaje historię miejsca, w którym przeprowadza badania, tym więcej tajemnic wychodzi na jaw. A są w miasteczku osoby, które koniecznie chcą utrzymać taki stan rzeczy – prawda musi pozostać w ukryciu. Jedynym rozwiązaniem jest uciszenie Corrie Swanson i utrudnienie jej wykonywania pracy. Jednak czy podopiecznej samego Pendergasta można przeszkodzić?

„Biały ogień” to nie pierwsza książka, w której pojawia się postać Corrie. Już w kilku innych powieściach tych autorów mogliśmy się z nią zapoznać, a teraz panowie Preston i Child zrobili z niej główną bohaterkę. Na moje szczęście nie usunęli oni Pendergasta z tej historii, czego bym im nie wybaczyła, bowiem jak już nie raz wspominałam, jest to mój ulubiony agent specjalny. Ten człowiek jest niesamowity – jego sposób bycia, tajemnicza osobowość, analityczny umysł i przebiegłość – jego działania są po prostu nie do opisania zwykłymi słowami, a stworzenie tak znakomitego bohatera zasługuje na uznanie. Corrie póki co nie dorasta mu do pięt, ale widać w niej chęć do działania i ogromny potencjał! Dziewczyna powoli zaczyna myśleć tak, jak jej opiekun, potrafi użyć siły perswazji do osiągnięcia swoich celów i nie boi się pogróżek ani zastraszania. 

Pojawiają się tutaj dwa śledztwa, które są ze sobą w dosyć dużym stopniu powiązane. Śledztwo prowadzone przez Pendergasta dotyczące zaginionego opowiadania o Sherlocku Holmesie pomaga Corrie w odkryciu i ujawnieniu prawdy. Te dwie sprawy są ze sobą połączone, a współdziałanie panny Swanson z Aloysiusem jest niezwykle owocne. Nie da się ukryć, że oboje stąpają po grząskim gruncie, co doprowadza ich na skraj niebezpieczeństwa, zwłaszcza niedoświadczoną jeszcze odpowiednio Corrie. Tempo akcji jest doskonale dopasowane i umożliwia śledzenie poczynań bohaterów w połączeniu z głębszą analizą ich zachowań, a dodatkowo prowadzenie własnego dochodzenia, choć nie jest ono wcale takie proste.

Mimo tego, że książka liczy sobie około 500 stron, czyta się ją bardzo szybko i lekko, co zawdzięczamy stylowi autorów. Fabuła jest nieco zaplątana i do łatwych nie należy, ale to przecież zaleta, a nie wada. „Biały ogień” jest jednak niezwykle wciągający i ciężko się oderwać od czytania choćby na chwilę. Intryga jest doskonale skonstruowana, a postępujące wydarzenia wiążą się ze sobą w intrygujący sposób. Odkrycie osób, które stoją za poszczególnymi działaniami okazuje się być zaskakujące, podobnie jak wyjaśnienie tajemnicy morderstw sprzed lat. No i jeszcze jedna rzecz – punkt kulminacyjny, w którym Corrie znajduje się w sytuacji bez wyjścia, w sytuacji tak beznadziejnej, że nawet Pendergast nie jest w stanie jej uratować… to mnie dobiło. Naprawdę co chwilę powtarzałam sobie, że przecież to nie może się tak skończyć…

„Biały ogień” to kolejna znakomita powieść Douglasa Prestona i Lincolna Childa. Łączy w sobie wszystko to, co powinna zawierać dobra książka – wciągającą fabułę, konkretnych bohaterów, sprytnie uknutą intrygę, barwne i dokładne opisy oraz przyjemny język. Agent Pendergast nadal potrafi mnie oczarować i jest dodatkowym powodem, dla którego uwielbiam sięgać po twórczość tych autorów. Cieszę się, że mogłam poznać tę historię i wrócić do świata stworzonego przez panów Prestona i Childa. Teraz pozostaje tylko pytanie – kiedy kolejny tom?! Będę go wyczekiwać z niecierpliwością, a Wam szczerze polecam przygody Corrie i Aloysiusa! Potrafią porwać i zaufajcie mi – tak łatwo Was nie wypuszczą ze swoich objęć.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

burdaksiazki.pl


To już tak w sumie któraś z kolei powieść z agentem Pendergastem, ale teoretycznie nie trzeba ich czytać zgodnie ze znajomością poprzednich tomów. Chociaż jednak poleciłabym zacząć od początku, bo np. "Granice szaleństwa", "Bez litości" i "Dwa groby" stanowią rozwinięcie jednej i tej samej historii.
Znacie w ogóle tych autorów i lubicie? Być może Was też oczarowali tak jak mnie :)

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

"Ostatni don" - Mario Puzo


Mario Puzo zasłynął ze swojej powieści, o której słyszał każdy – „Ojciec chrzestny”. Nie da się ukryć, że jest to doskonała historia o honorze i oddaniu i zyskała mnóstwo zwolenników. Jednak nie jest to jedyna powieść autora osadzona w mafijnym świecie, który posiada swój „urok”. „Ostatni don” to opowieść o rodzinie Clericuzio (tak, tym razem nie Corleone), której don pragnie pewnych zmian – nie chce, aby jego wnukowie dorastali w świecie, w którym przyszło dorastać jemu i jego synom. Jednak czy jest to wykonalne?

Podczas chrzcin swoich wnuków podejmuje bardzo ważną decyzję – od teraz rodzina ma zająć się legalnymi interesami. Początkowo wszystko układa się mojego myśli, jednak mijają lata i dawne konflikty ponownie wychodzą na główny plan. Wydawałoby się, że to wnuk dona stanowi największy problem. Zbyt porywczy, z psychopatycznymi zapędami pragnie objąć władzę po dziadku. Innym zazdrości uznania, urody, zdolności. Bije z niego zawiść i chęć mordu. Jednak rodzina jest najważniejsza i Dante doskonale o tym wie. Co na to wszystko ostatni don? Czy zdaje sobie sprawę z tego, że rodzina staje w obliczu zagrożenia? Wiecie… w końcu nie na darmo został donem, prawda?

Mario Puzo zalicza się do moich ulubionych autorów. Nie da się ukryć, że swoją przygodę z jego twórczością rozpoczęłam od „Ojca chrzestnego”, który okazał się być powieścią całkowicie mnie urzekającą. Zawsze miałam słabość do klimatów mafijnych, a świat tworzony przez autora jest idealnym oddaniem tej atmosfery i wartości, które mafia sobie ceni. „Ostatni don” był cudownym powrotem do twórczości pana Puzo, choć nie wywarł na mnie tak wielkiego wrażenia, jak jego najsłynniejsza powieść. Nie brak tu jednak niczego – realistyczni i różnorodni bohaterowie, spisek, intryga, zdrada, zabójstwa, miłość i wartości rodzinne – te elementy tworzą razem niesamowitą historię, która potrafi wzbudzić w czytelniku ogromne zainteresowanie.

Historia rozgrywa się w roku 1990, ale wprowadzone retrospekcje umożliwiają nam poznanie przeszłości, która ma ogromny wpływ na teraźniejsze życie bohaterów. Powieść ta została podzielona na księgi, z których każda skupia się na innych bohaterach. W ten oto sposób zapoznajemy się bardzo dokładnie z życiem rodziny Clericuzio i Pippiego De Lena, następnie na pierwszy plan wychodzi aktorka Athena Aquitane i Claudia De Lena, potem pojawia się powiązanie Crossa De Lena z rodziną, a tak na dobrą sprawę historie tych bohaterów są ze sobą powiązanie w dosyć istotny sposób. Jednak dzięki temu zabiegowi czytelnik na pewno nie pogubi się w nalocie informacji i ilości postaci. 

Akcja toczy się w świecie filmu i hazardu – Las Vegas oraz Hollywood. I mimo że mógłby to być całkiem legalny biznes, to jednak ludzka natura sprawia, że pojawiają się tutaj oszustwa, spiski i zdrady. Są w tym świecie nieobliczalne osoby, które zrobią wszystko, aby spełnić swoje ambicje. Śmierć i morderstwa są tutaj na porządku dziennym, podobnie jak groźby i zdrady. Jednak omerta pozostaje najważniejsza i w większości przypadków honor nie idzie w odstawkę. Nie jestem nawet w stanie wybrać wątku, który zainteresował mnie najbardziej, bowiem każdy pochłonął mnie w takim samym stopniu. Jak tylko dorwałam się do tej książki, tak ciężko było mi ją odłożyć na półkę. Czytałam i czytałam, bowiem nie chciałam opuszczać tego świata – choć brutalny i okrutny, to jednak ma w sobie coś pociągającego. Poza tym staranność i dokładność autora sprawiają, że jest on tak doskonale przedstawiony, że ciężko go nie mieć przed oczami podczas lektury.

Cóż jeszcze mogę powiedzieć? Mario Puzo jest mistrzem tego gatunku i sposób, w jaki tworzy atmosferę swoich powieści jest jedyny i niepowtarzalny. Nikt nie odbierze mu oryginalności i stylu, a także tak bardzo realistycznych bohaterów i przemyślanych pomysłów na fabułę. „Ostatni don” jest znakomitą powieścią mafijną, obok której nie można przejść obojętnie. Całkowicie przykuwa naszą uwagę i czyta się ją z ogromnym zaangażowaniem i przyjemnością. Cieszę się, że mogłam powrócić do mafijnego uniwersum, które narodziło się w głowie autora. Nie ma nikogo innego, kto potrafił by tak doskonale oddać ten klimat, to napięcie, te emocje i akcję… Znakomita powieść, która mogłaby zostać następną „Ojca chrzestnego”. 



Macie za sobą jakąkolwiek książkę Maria Puzo? W sumie nie każdy przepada za taką tematyką, ale uważam, że np. "Ojciec chrzestny" to prawie klasyka. Polecam też "Rodzinę Borgiów" - jedna z moich ukochanych książek od tego autora i w ogóle. 

niedziela, 24 sierpnia 2014

Wyjazd

tapetyczne.pl

No to za 3 godziny wsiadam do pociągu i jadę do Gdyni :)
10 dni błogiego lenistwa? O nie, ja już mam plany, a jak :D Książki zabrane, ale tylko 4, jednak e-booki są w telefonie :)


Tak to wygląda, zobaczymy na ile czas pozwoli. Czas w pociągu umilać dziś będzie Adrian Ivashkov :)

Posty zaplanowane - o ile nic nie sknociłam.

Buziaki Kochani!

sobota, 23 sierpnia 2014

"Pierwszy dotyk ognia" - Jeaniene Frost


Jeaniene Frost to autorka już znana w naszym kraju ze względu na swoją serię o Cat Crawfield, która przypadła do gustu wielu fanom gatunku urban fantasy. Teraz przyszła pora na jej nową serię – Nocny Książę. Jest to historia osadzona w świecie Nocnej Łowczyni, ale poznajemy tutaj zupełnie nowych bohaterów. „Pierwszy dotyk ognia” to połączenie urban fantasy i romansu paranormalnego 18+, które obfituje w akcję, ale również sporą dawkę humoru. Czego chcieć więcej?

Tragiczny wypadek sprawił, że ciało Leili pokryte jest bliznami, a ona sama posiadła umiejętności, które zupełnie nie są jej na rękę. Znacznie utrudniają normalne życie, wypady z przyjaciółmi, zdobycie pracy, a co dopiero stworzenie związku. Jednak znajdują się istoty, które widzą w Leili potęgę i doceniają jej moc, ale nie do końca tak, jak dziewczyna by tego chciała. Gdy na horyzoncie pojawia się Vlad Tepesh wszystko się zmienia. Vlad to postrach wśród wampirów, a jednak jego wrogowie postanowili wykorzystać śmiertelniczkę z unikalnymi mocami, aby go pokonać. Zapomnieli chyba o tym, że samotna kobieta bardzo łatwo może ulec urokowi przystojnego wampira, a namiętność pociąga za sobą przywiązanie.

Nie będę ukrywać, że należę do fanów urban fantasy. Uwielbiam ten gatunek i mogłabym się zaczytywać w tego typu literaturze całymi dniami, miesiącami, a nawet latami. Zawsze potrafię się znakomicie w nich odnaleźć, pokochać głównych bohaterów, ale na nieco innych zasadach. Z Leilą przyszło mi się zżyć, bowiem jest osobą z charakterem. Ma za sobą ciężkie przeżycia i jestem w stanie zrozumieć to, co nią kieruje. Podoba mi się to, że nie robi z siebie niewinnej istotki i potrafi pokazać pazurki. Natomiast Vlad… mamy tutaj do czynienia z pewnym siebie, apodyktycznym, aroganckim i bezczelnym typem, który jest zarazem nieziemsko przystojny (wystarczy spojrzeć na zagraniczną okładkę), stanowczy, sprawiedliwy, konkretny i potrafi zadbać o swoich „bliskich”. No powiedzcie mi szczerze, czy można nie ulec jego urokowi? Leila i Vlad idealnie do siebie pasują, razem tworzą równowagę jin i Jang oraz wzajemnie się uzupełniają.

Nie można tutaj mówić o wątku romantycznym, bowiem tutaj jest tylko namiętność i erotyzm. Jednak Jeaniene Frost w bardzo umiejętny sposób potrafi wkomponować te dwa elementy w swoją historię. Sceny te utrzymywane są w granicach dobrego smaku. Ten wątek stanowi dopełnienie motywu drugiego – wrogowie Vlada pragną go zniszczyć przy użyciu Leili, jednak sprawy zaczynają się komplikować. Mimo że Vlad jest postrachem ze względu na swoją umiejętność panowania nad ogniem, wciąż znajdują się nieprzychylne mu osoby. To właśnie nakręca akcję tej powieści – dociekanie prawdy, tortury, zdrada, chęć zwycięstwa. Nie ma sensu bawić się tutaj w detektywa, bo to nie tego rodzaju powieść, ale poczynania bohaterów śledzi się z zapartym tchem i ogromną przyjemnością. 

Miłym zaskoczeniem było pojawienie się tutaj Cat i Bonesa. Nie spodobało mi się jednak tylko to, że autorka zdradziła tutaj kilka istotnych faktów ze swojej serii Nocna Łowczyni, bowiem jeżeli ktoś nie miał przyjemności zapoznania się  z tą serię do końca, to otrzymuje dosyć konkretny spoiler – mimo że przewidywalny, to nadal spoiler. Jednak bitwa testosteronu między Vladem i Bonesem jest momentami przekomiczna – podobnie jak i wzajemne dogryzanie sobie Vlada i Leili. Ich wypowiedzi względem siebie sprawiają, że wzrasta napięcie, lecą iskry i dochodzi do nieuniknionego. Ich relacja została przedstawiona równie dobrze jak walka Vlada z jego wrogami. Autorka jest już dosyć doświadczona w pisaniu takich książek, więc nie ma obawy o styl czy język. Dodatkowo jej historie są przemyślane i dopracowane. Znakomita kreacja różnorodnych bohaterów jest kolejną zaletą „Pierwszego dotyku ognia”, który czyta się lekko i przyjemnie, ale nie jest to historia, przy której można sobie pozwolić na myślenie po niebieskich migdałach – z resztą zaufajcie mi, nie będziecie mieli na to ochoty, bowiem przygody Vlada i Leili Was po prostu wciągną do swojego świata. 

„Pierwszy dotyk ognia” to znakomity wstęp do nowej serii autorki. Jestem przekonana, że zyska wiele fanów, podobnie jak seria o Cat. Uniwersum stworzone przez panią Frost potrafi zaciekawić czytelnika tak, że chce on spędzać z bohaterami każdą chwilę. Wraz z nimi doświadczać wzlotów i upadków  toczyć bitwy oraz poczuć to, co oni. Tej książce trzeba się dać porwać, a wtedy nie odłożycie jej na półkę, dopóki nie dobrniecie do końca. Konkretna historia z dawką humoru i erotyzmu, co razem stanowi idealną mieszankę. Gorąco polecam zapoznanie się z twórczością Jeaniene Frost i już nie mogę się doczekać kolejnych tomów Nocnego Księcia!

 Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:

papierowyksiezyc.pl

czwartek, 21 sierpnia 2014

"Zagubiony klejnot" - Scott Mariani

http://muza.com.pl/sensacja/1693-zagubiony-klejnot-9788377585795.html

„Zagubiony klejnot” stanowi 6 tom cyklu z Benem Hope’m w roli głównej. Mimo nieznajomości poprzednich części, postanowiłam się skusić na tę lekturę z tego powodu, że przepadam za thrillerami. Fabuła wydała się być ciekawa, a dodatkowo fakt, że autor ma na swoim koncie już kilka książek, pozwala myśleć, że „Zagubiony klejnot” będzie napisany dobrym językiem. I faktycznie – te dwie rzeczy się sprawdziły.

Ben Hope jest bardzo uzdolnionym wojskowym, chociaż służbę porzucił już jakiś czas temu. Jednak nadal utrzymuje bliskie kontakty z niektórymi osobami z wojska. W trakcie jednej z podróży, której głównym celem było odwiedzenie przyjaciela, Ben o mało nie potrąca kilkuletniego chłopca. Nikt by nie przypuszczał, że to wydarzenie przemieni się w zawiłą intrygę i niebezpieczny spisek. Dochodzi do napadu na galerię dzieł sztuki, do której Ben odprowadza chłopca i odnajduje jego matkę. Bandyci są bezwzględni i okrutni, ale Ben postanawia wykazać się niezmierną odwagą. W wyniku kolejnych wydarzeń zostaje oskarżony o morderstwo i zmuszony jest zachowywać się jak zwykły przestępca, czyli uciekać. Jednak pojawia się jedno ważne pytanie – dlaczego bandyci interesowali się głównie ryciną Goi, która wcale nie należy do najpopularniejszych i najbardziej wartościowych dzieł?

W powieściach sensacyjnych, które skrywają w sobie domieszkę thrillera, bardzo istotne jest tempo akcji. Jak o nie zadbał Scott Mariani? Całkiem dobrze. Bądź co bądź akcja nie pędzi w zatrważająco szybkim tempie, jest raczej jak sinusoida – raz przyspiesza, raz zwalnia dając czytelnikowi chwilę wytchnienia. W tym przypadku był to dobry zabieg, powiem umożliwiał analizę sytuacji oraz przeprowadzenie własnego dochodzenia, które okazało się być nieco skomplikowane, a na pewno nie banalne do rozwikłania. Autor stopniowo podsyca naszą ciekawość i konstruuje fabułę w taki sposób, aby napięcie wzrastało, a potem dochodzi do chwilowego uspokojenia. Krótkie rozdziały sprawiają, że książkę czyta się szybko, chociaż wiem, że nie wszyscy za tym przepadają i wolą dłuższe, konkretniejsze rozdziały.

Ben jest intrygującą postacią i posiada sporo umiejętności, które pozwalają mu wyjść cało z opresji. Czasami jego działania wydają się wręcz anormalne i ciężko uwierzyć w to, że jeden człowiek może tyle zdziałać w pojedynkę. Chwilami odbierałam to negatywnie, bowiem lubię, gdy przed bohaterem pojawiają się utrudnienia, a Benowi większość rzeczy przychodzi z zatrważającą lekkością. Coś w stylu „zabili go i uciekł”. Ciekawą postacią mógłby tutaj być jeden z gangsterów, dlatego nieco żałuję, że autor z niego zrezygnował. Pojawia się tutaj również dodatkowy wątek dotyczący życia osobistego Bena i jego dziewczyny. Jest on tylko urozmaiceniem i dopełnieniem, które w żadnym stopniu nie zdominowało motywu głównego.

Biorąc pod uwagę tytuł tej książki, oczekiwałam, że sprawa owego klejnotu, będzie zrealizowana w nieco dokładniejszy sposób. Z chęcią poznałabym jego historię dogłębniej, bowiem osobiście czuję, że jego rola została tutaj nieco zminimalizowana. Autor skupia się głównie na ucieczce Bena i jego wyszkoleniu, które wprawia w podziw i irytację osoby go śledzące. Samo rozwikłanie tajemnicy klejnotu może nie jest dla czytelnika wybitnie proste, ale gdy już w punkcie kulminacyjnym doszło do rozwiązania tego sekretu, poczułam się trochę zawiedziona. Zabrakło mi takiego konkretnego wybuchu napięcia i akcji. Jednakże nie można zarzucić autorowi braku umiejętności pisarskich czy pomysłowości. W jego głowie powstał pomysł, który udało mu się dobrze przenieść na papier. 

„Zagubiony klejnot” jest dobrą pozycją, która zapewnia rozrywkę na kilka godzin. Mimo drobnych mankamentów, historię Bena śledzi się z przyjemnością i zaciekawieniem. Epilog sprawia, że w głowie czytelnika rodzi się pytanie „O co chodzi?” i zachęca do sięgnięcia po kolejny tom przygód Bena. Mimo że jest to 6 część przygód tego bohatera, nie ma problemu w całkowitym zrozumieniu tej książki – widocznie każdy tom to osobna historia, która nie wymaga znajomości poprzednich przygód głównego bohatera. Powieść skierowana jest głównie dla osób lubiących powieści sensacyjne, w których pojawia się tajemnica, intryga i spisek. Ben da się lubić, a autor dba o to, aby czytelnik się nie nudził. Warto spróbować!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:

muza.com.pl

oraz firmie Business&Culture

http://muza.com.pl/sensacja/1693-zagubiony-klejnot-9788377585795.html?shetishetani

Zapowiedź: CzaroMarownik 2015


Przedstawiamy CzaroMarownik 2015 – najbardziej magiczny kalendarz dostępny na rynku!

Niepowtarzalny i tajemniczy, w twardej oprawie z tasiemką, z kolorowym, starannie

przygotowanym wnętrzem, przepełniony magicznymi rytuałami, nowinkami na temat

ekotrendów i inspirującymi wskazówkami – doda magii każdej godzinie 2015 roku! W

CzaroMarowniku znajdziesz wszystko to, czego nie mają tradycyjne kalendarze: szczegółowy

horoskop na nadchodzący nowy rok, kalendarz księżycowy, informacje o świętach

ezoterycznych, rytuały ochronne, magiczne i zdrowotne ciekawostki, proste przepisy na

pyszne i pożywne posiłki na każdą porę roku, wskazówki na oczyszczenie organizmu i

przestrzeni życiowej i wiele więcej. Ze stron tego niezwykłego kalendarza dowiesz się m.in.:

jak oczyszczać czakry, które amulety są najskuteczniejsze, jak wpływa na ciebie dana faza

Księżyca, jakie zioła warto mieć w domowej apteczce, jaka pora dnia jest najwłaściwsza na

odprawianie rytuału.

CzaroMarownik 2015 to ponad 200 stron magii, porad, codziennych inspiracji i ciekawych

artykułów podejmujących najbardziej aktualne ezoteryczne tematy. Dzięki niemu wkroczysz

w 2015 rok, obwołany przez ONZ Międzynarodowym Rokiem Światła, bogatsza o wiedzę,

która pomoże ci wykorzystać energię płynącą z Księżyca i natury, by wprowadzić pozytywne

zmiany w każdą z dziedzin życia.

Inspirujący i jedyny w swoim rodzaju – Twój Magiczny Kalendarz!

Szczegóły techniczne:

Tytuł: CzaroMarownik 2015 – Twój Magiczny Kalendarz
Autor: praca zbiorowa
Premiera: II połowa września
Oprawa: twarda z tasiemką
Liczba stron: 208
Format: A5 (wymarzony do kobiecej torebki!)
ISBN: 978-83-64645-08-2



Zainteresowani? Osobiście bardzo polecam - mam u siebie CzaroMarownik 2014 i jest znakomity! Nie tylko dla czarownicy :) A teraz wychodzi na to, że kolejna jego wersja będzie jeszcze bardziej "odpicowana" :)