"Nie lubię kotów" - Katarzyna Zyskowska-Ignaciak

http://nk.com.pl/nie-lubie-kotow/2035/ksiazka.html#.VEilUhbHXd4

Ciężko o dobrą książkę obyczajową, która potrafiłaby się wpasować w moje gusta. Mam jednak zasadę, żeby zawsze dawać autorom drugą szansę i nie negować wszystkich książek z gatunku, który nie należy do moich ulubionych. Raz na jakiś czas daję szansę obyczajówkom i sięgam po pozycje, które wydają mi się odpowiednie, choć nie nastawiam się na nic szczególnego. Tym razem w moje ręce wpadła książka Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak – autorki całkowicie mi nieznanej – o jakże niepasującym do mnie tytule „Nie lubię kotów”.

Książka ta zawiera w sobie sześć powiązanych ze sobą historii sześciu różnych bohaterów. Nie jest to antologia, bowiem bohaterowie Ci są ze sobą w bliższy czy dalszy sposób powiązani, a ich opowieści nawiązują do siebie wzajemnie. Autorka stworzyła konstrukcję, w której każdy kolejny rozdział pisany jest z perspektywy innego bohatera. Trzy kobiety i trzej mężczyźni, o różnym stopniu pokrewieństwa czy też znajomości. Każda postać to indywidualność, osobne cechy charakteru, osobna historia i problemy. To daje nam jasny obraz tego, jak różni mogą być ludzie w otaczającym nas świecie – zapewne odnajdziemy po części siebie w każdej z tych osób, a być może znajdziemy pasujące do nich odpowiedniki w gronie naszych znajomych.

I tak oto możemy zapoznać się z następującymi historiami:
-Wojtka, który wyjechał do Niemiec za pracą pozostawiając w Polsce swoją rodzinę i wdając się w niespodziewany romans z koleżanką z pracy
-Maliny – żony Wojtka, której życie kręci się wokół domu i dbania o syna, jednak po wyjeździe męża stała się kobietą zaniedbaną
-Karoliny – przyjaźni się z Maliną, pracuje w dużym wydawnictwie i nie spieszy jej się do zakładania rodziny i ustatkowania się – no, może wyglądałoby to inaczej, gdyby trafiła w końcu na odpowiedniego mężczyznę
-Daniela – brat Karoliny, ambitny prawnik, który jednak zabawia się dziewczynami
-Dagmary – debiutująca pisarka, która jeszcze nie odnalazła całkowicie swojego sposobu na życie
-Konrada – na pozór facet idealny, ale wiemy, że pozory mylą…

Z jednej strony ukazanie poszczególnych historii w sposób, jaki uczyniła to autorka okazuje się być strzałem w dziesiątkę – różnorodność charakterów i problemów daje wrażenie tego, że książka jest bardzo życiowa i realistyczna. Niestety, zawsze miałam problem w odnalezieniu się w tego typu zabiegach…  Gdy już nieco zapoznam się z daną postacią i być może chciałabym jej towarzyszyć dalej, następuje przeskok do nowej narracji, w której na nowo muszę się odnaleźć. Dla mnie jest to niestety problematyczne i nieco kłopotliwe, osobiście wolę książki, które stanowią jednolity ciąg – nie przeszkadza mi duża liczba bohaterów, ale uważam, że na kilkudziesięciu stronach ciężko oddać wszystko to, co by się chciało. Autorka faktycznie opisuje przeszłość i teraźniejszość bohaterów, ale nie byłam w stanie na dłużej zatrzymać się przy którejś z historii.

Język pani Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak jest dojrzały i jeżeli chodzi o lekkość pióra i styl w granicach smaku, to tutaj nie można faktycznie napisać niczego złego. Bogate słownictwo, piękne metafory i szczegółowe opisy dają jasny obraz całej sytuacji. Książka ta niesie ze sobą nie jedno przesłanie, ale na pewno kilka. Każdy z pewnością odnajdzie w niej życiowe prawdy i mądrości, a i na pewno znajdą się osoby, które poczują się poruszone emocjonalnie – tutaj po raz kolejny przejawia się moje indywidualne i nieco odbiegające od rzeczywistości podejście do życia, które nie zawsze umożliwia mnie odczuwanie wszystkiego tak, jak się powinno. Jednak w tej książce poruszone zostały naprawdę poważne tematy – ciężka choroba, śmierć, nadzieja, aborcja, poszukiwanie swojej ścieżki życiowej, trudności dnia codziennego…

„Nie lubię kotów” to powieść, która nie do końca do mnie przemówiła, głównie ze względu na konstrukcję, ale jednak posiada ona swój specyficzny klimat oddający smutek i beznadzieję sytuacji, w jakich znaleźli się bohaterowie. Znawcą tego gatunku nie jestem, ale mogę snuć podejrzenia, że osoby, które częściej sięgają po tego typu pozycje powinny być naprawdę zadowolone – być może to moja kobieca intuicja mi to podpowiada. Do mnie książka nie przemówiła i nie mogłam się w niej odnaleźć, a także zaangażować mocno w lekturę, ale to nie oznacza, że będzie tak z każdym. Jeżeli tylko coś wewnątrz Was podpowiada Wam, że powinniście spróbować – śmiało, zróbcie to!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

nk.com.pl



Książka nawet ma swój trailer :) dosyć klimatyczny :)

A ja ciekawa jestem, czy kiedyś całkowicie "dojrzeję" do książek obyczajowych...

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!