"Achilles. W pułapce przeznaczenia" - Madeline Miller

http://www.burdaksiazki.pl/ksiazki,1,31,795,achilles-w-pulapce-przeznaczenia.html

Madeline Miller to młoda pisarka, debiutująca powieścią „Achilles. W pułapce przeznaczenia”. Ukończyła na uniwersytecie filologię klasyczną i obecnie wykłada grekę i łacinę – stąd też pomysł na książkę, której akcja osadzona jest w dziejach starożytnych. Historię wojny trojańskiej chyba zna każdy, a przynajmniej jej zarys, chociażby dzięki filmowi Wolfganga Petersena „Troja”. Oczywiście nie wolno całej swojej wiedzy opierać na filmie, ale nie da się ukryć, że ta historia jest bardzo często inspiracją dla wielu reżyserów i pisarzy.

Achilles – syn legendarnego króla Peleusa i bogini morskiej Tetydy. Patroklos – młody książę, poniżany przez swoich rówieśników, niedoceniany przez ojca. Losy dwójki młodych chłopaków splatają się ze sobą, gdy Patroklos zostaje wygnany ze swojego miejsca zamieszkania i trafia na dwór Peleusa. Pomiędzy tą dwójką rodzi się nierozerwalna więź, której nawet bogowie nie są w stanie przerwać. Wkrótce wyruszają pod Troję, aby podobnie jak wszyscy wielcy bohaterowie Grecji, odbić Helenę – żonę Menelaosa uprowadzoną przez księcia Troi – Parysa. Achilles liczy na to, że dzięki tej wojnie spełni się jego przeznaczenie i zyska wieczną chwałę. Jednak Patroklos i Achilles nie zdają sobie tak naprawdę sprawy z tego, co tam na nich czeka.

Kłamstwem byłoby powiedzenie, że nie znam tej historii – znam i to doskonale. Lubię dzieje starożytne toteż tematyka tej książki wpasowuje się w moje gusta i chociaż doskonale zdawałam sobie sprawę z zakończenia tej powieści, to i tak czytało mi się ją z przyjemnością. Zastanawiałam się jeszcze, czy autorka może postanowi nieco zmienić fakty historyczne, ale trzymała się ich do samego końca. Nie można tutaj więc mówić o nieprzewidywalnej fabule (chyba, że ktoś faktycznie nic nie wie o słynnym Achillesie i jego przygodach), ale z pewnością jest to spojrzenie z nieco innej strony, z punktu widzenia Patroklosa. To on jest narratorem tej powieści, z nim czytelnik może się zżyć i zrozumieć, co siedzi w jego głowie i sercu. 

Pojawia się tutaj sporo bohaterów, chociaż to przepowiednia dotycząca Achillesa i Patroklosa gra pierwsze skrzypce, a także więź, jaka się między nimi rozwija. Co do kreacji postaci – jest ona wystarczająca i umożliwia wyłapanie charakterystycznych cech każdego z nich. Może to dziwne, ale najbardziej do gustu przypadła mi Tetyda i centaur szkolący chłopców – Chiron. Sam Achilles ma swoje zasady i stara się ich trzymać, natomiast Patroklosa odebrałam jako wiecznie zagubionego i niepewnego siebie chłopca, co stanowi swego rodzaju przeciwieństwo Achillesa. Być może dlatego wywiązała się między nimi nić porozumienia – potrzebowali siebie nawzajem i dochodziło do uzupełnienia osobowości. 

Niestety, gorzej moim zdaniem było z wizją starożytnego świata – trochę za mało dokładnych opisów i szczegółów, których wymagam w książkach historycznych. W tym przypadku wiele ułatwiło mi to, że doskonale pamiętam film „Troja” i sceny z niego towarzyszyły mi praktycznie przez całą lekturę – a to przecież nie o to chodzi. Autorka jednak posługuje się bardzo lekkim i przyjemnym językiem, dzięki któremu książkę czyta się naprawdę wyjątkowo szybko. Fabuła mimo wszystko wciąga, a w moim przypadku pojawiła się jeszcze ciekawość – czy pani Miller coś zmieni czy będzie się jednak uparcie trzymać pierwowzoru. W sumie chyba dobrze, że nie postanowiła wprowadzać jakiś wariacji, bowiem są takie opowieści, których zmieniać się nie powinno. 

„Achilles. W pułapce przeznaczenia” to pozycja dobra, ale nie ukrywam, że mogło być znacznie lepiej. Madeline Miller pokusiła się na historię z ogromnym potencjałem, ale jako debiutująca pisarka nie była w stanie wykorzystać go całkowicie. Książka jest lekka i przyjemna, ale uważam, że pewne rzeczy wymagają doszlifowania. Choć nie ukrywam, że sprawy emocjonalne i więź głównych bohaterów była oddana w sposób dobrze widoczny i ciekawy. Mimo wszystko lekturę oceniam pozytywnie i przymykam oko – w końcu każdy kiedyś debiutował, a najważniejsze to znaleźć swoją drogę i robić postępy. Wystawiam ocenę 6/10.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

burdaksiazki.pl
 

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!