niedziela, 27 stycznia 2013

"Intruz" - Stephenie Meyer


Chcielibyście zostać uwięzieni we własnym ciele? Dziwnie brzmiące pytanie, prawda? No bo jak można stać się więźniem własnego ciała… Teoretycznie można. Jeśli ktoś inny przejmie nad Wami kontrolę, to tak naprawdę nie będziecie nad nim panować. Będziecie widzieć, słyszeć i czuć wszystko to, co będzie się działo, ale zabraknie Wam jednej ważnej rzeczy – kontroli. Niezależnie od tego, czy będzie Wam się to podobać czy nie, Wy nie będziecie w stanie zrobić nic, aby zapobiec temu, co się dzieje.

Bliżej nieokreślona przyszłość. Ziemia została najechana przez obcy gatunek, który zasiedla ciała ludzi. Ludzie stali się ich żywicielami, ale życie toczy się dalej – z tym, że wygląda ono zupełnie inaczej za panowania najeźdźców. Melanie jest jedną z nielicznych osób, która nie została zasiedlona, jednak nie trwa to długo. Trafia w ręce wroga, a do jej ciała zostaje wszczepiona nowa dusza. Jej zadaniem jest uzyskanie informacji, gdzie znajdują się pozostali rebelianci, wolni od dusz najeźdźców. Z czasem jednak z Wagabundą – duszą, która zasiedliła ciało Melanie – stanie się coś, czego nawet ona sama się nie spodziewała…

Powodów mojego sięgnięcia po tę książkę było wiele – mnóstwo pozytywnych opinii, zapowiadająca się ciekawie fabuła, sam tytuł, który mnie zafascynował, usłyszenie o ekranizacji i obejrzenie zwiastuna. Przez to wszystko ciężko mi było nadal przechodzić obojętnie obok tej pozycji, dlatego w końcu trafiła w moje ręce i niesamowicie mnie oczarowała.

Narratorką opowieści jest Wagabunda – przedstawicielka obcej rasy, która żyła już na wielu planetach. Jest uważana za jedną z najsilniejszych dusz, ale trafia na równie silnego przedstawiciela rasy ludzkiej – Melanie Stryder. Mimo że Melanie powinna całkowicie zniknąć, Wagabunda stale słyszy jej głos, odczuwa jej niezadowolenie i nienawiść. Dwie dusze uwięzione w jednym ciele toczą zażartą rywalizację o kontrolę i panowanie, jednak nie ukrywajmy, że nie jest to walka sprawiedliwa, chociaż momentami wydawało się, jakby Melanie faktycznie miała pokonać intruza. Bardzo ciekawiło mnie, w jaki sposób autorka poprowadzi narrację i zaprezentuje nam dwie główne bohaterki, nie byłam sobie w stanie tego wyobrazić, ale zwracam honor – Stephenie Meyer zrobiła to znakomicie. Umożliwiła nam poznanie każdej bohaterki z osobna, ich poglądów, emocji i sposobu bycia. Dwie zupełnie różne kobiety, a obie zyskują sympatię czytelnika.

Bohaterów jest sporo, każdy z nich to inna osobowość, inny charakter oraz inne poglądy. Zdecydowanie nie znajdziemy tutaj powtarzalności, a mimo tego, że liczba bohaterów jest duża, nie będziemy mieć problemów z tym, kto jest kim. Z pewnością jedni mogą zyskać naszą sympatię i przychylność, ale znajdą się też Ci, którzy nie przypadną nam do gustu. Ocena ich poczynań leży już w geście każdego czytelnika z osobna, ponieważ jak to lubię mówić – wszystko jest kwestią perspektywy. Bardzo radosną postacią jest brat Melanie, Jamie, który wprowadza do tej książki sporo humoru i nadziei. Moje uznanie zyskał również Jeb – niesamowita postać, trzymająca się swoich zasad i potrafiąca nad wszystkim zapanować, a co najważniejsze – otwarta i bez uprzedzeń.

Nie jest to książka, która obfituje w chwile napięcia czy grozy. Akcja też nie płynie zawrotnym tempem. Czy są to jednak minusy tej powieści? Zdecydowanie nie. To jest po prostu ten rodzaj, gdzie wszystko następuje we właściwym czasie, czytelnik ma szansę przeanalizować wiele sytuacji, powoli poznaje bohaterów oraz świat powieści. Powiem Wam szczerze, że pędząca akcja zniszczyłaby urok tej historii. Styl autorki jest bardzo przyjemny, a i historia i oryginalny pomysł nadają książce charakteru. Świetnie dopracowane opisy, które dają nam znakomity obraz ludzi, miejsc oraz zdarzeń. Widoczne jest to, że autorka włożyła w pisanie tej powieści wiele pracy i serca, dzięki czemu wyszła jej praca niemal idealna, pełna emocji i całkowicie porywająca czytelnika w swój świat. Może wielu z Was pomyśli, że to kolejna ckliwa historyjka miłosna, ale jest zupełnie inaczej. Wątek miłosny jest oczywiście obecny, ale nie jest elementem prymitywnym. Stanowi uzupełnienie historii o przyjaźni, zaufaniu, bezpieczeństwie, poszukiwani siebie, walki z samym sobą a także poświęceniu.

„Intruz” okazał się pozycją, która całkowicie mnie pochłonęła. Od razu zostałam porwana do świata, w którym ludzkość niemal wyginęła, a rebelianci robią, co mogą, aby przeżyć. Doświadczałam wszystkiego, czego doświadczali bohaterowie – odczuwałam strach, ból, ale także nadzieję i radość. Nie ukrywam, że łzy same leciały przy wielu scenach, a ja sama bardzo zżyłam się z tą historią, toteż, gdy doszłam do ostatniej strony czułam się rozbita. Nie chciałam wierzyć, że te 550 stron przeleciało tak szybko, a ja już muszę się pożegnać z Melanie, Wagabudną, Jamiem, Jaredem, Ianem…  Polecam tą pozycję każdemu, kto ma ochotę na przygodę pełną wzruszeń i wrażeń, nawet tym, którzy lubią tylko szybką akcję i napięcie – ta pozycja może Was przekonać do innego rodzaju książek, a poza tym jest piękną historią, którą warto poznać.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję:


piątek, 25 stycznia 2013

"Nowe terapie. Przyszłość medycyny" i "Sekrety geniuszu"


Kiedyś nasi przodkowie nie mieli pojęcia jak sobie radzić z niektórymi chorobami. Nie wiedzieli skąd się biorą, czym są, a co dopiero jak się ich pozbyć. Wiele chorób, które dzisiaj są prawie niczym, kiedyś było śmiertelnych. Na szczęście medycyna z dnia na dzień idzie do przodu i w dzisiejszych czasach potrafimy sobie poradzić z coraz to większą liczbą chorób.

„Nowe terapie: Przyszłość medycyny” to książka, która wprowadza nas w świat różnorakich chorób oraz widoków na to, jak będzie je można kiedyś leczyć. Ale to nie wszystko. Można się z niej dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, o których nie słyszy się na co dzień. Dodatkowo myślę, że między wierszami niektórzy znajdą pewne porady i wskazówki jak żyć lepiej i nie narażać za bardzo swojego zdrowia.

Tematyka teoretycznie tyczy się tylko jednej sprawy – medycyny. Jednakże jest to przecież bardzo obszerna dziedzina, w której można poruszyć wiele kwestii. I tak oto poznajmy historie ludzi, którzy mieli przeszczep narządów i organów, poznajemy mnóstwo trucizn, dowiadujemy się jak zwierzęta przyczyniają się do leczenia chorób i polepszania naszego samopoczucia. A to dopiero początek, ponieważ czytając dalej widzimy, że medycyna posuwa się znacznie do przodu. Niedługo niewyobrażalne sceny z filmów science-fiction, gdzie programuje się tylko maszynę, żeby nas zoperowała, będą na porządku dziennym.

Nie chcę tutaj przywoływać każdej rzeczy, która zostaje poruszona w tej książce, ponieważ jest tego naprawdę sporo. Niby nie jest to pozycja obszerna, no ale w końcu nie ma to być podręcznik dla studentów medycyny. Jak i pozostałe książki z tej serii jest napisana bardzo przyjemnym i zrozumiałym dla każdego językiem, co uważam, za ogromny plus. Dzięki temu może być ona idealna dla osób, które znają temat lepiej, jak i dla tych, które znają go mniej. Znajdziemy tutaj także dwa wywiady oraz bardzo ciekawą dyskusję na temat życia i śmierci.

Książkę z chęcią mogłabym polecić osobom ciekawym świata, które lubią lekką literaturę popularno-naukową. Dzięki niej można poznać wiele ciekawostek, a czasami nawet zabłysnąć wiedzą w towarzystwie! Poza tym myślę, że naprawdę warto czytać takie książki, ponieważ dzięki nim mamy jakiś obraz na wiele spraw, które w sumie są elementem naszego życia i są dla nas dosyć istotne. Zawsze lepiej wiedzieć cokolwiek niż nic. Osobiście jestem bardzo zadowolona z lektury.



Nie wiem czemu, ale mam dziwne wrażenie, że każdy słysząc słowo „geniusz” ma przed oczami szalonego naukowca z okularach ochronnych, z rozwianą czupryną i probówkami w ręce. Ostatecznie pierwsza osoba, która przychodzi na myśl to niewątpliwie Albert Einstein. Jednakże prawda jest taka, że pojęcie to, ma dużo większe znaczenie niż się wydaje.

Jeśli choć trochę interesujecie się skandalami naukowymi oraz tym, w jaki sposób ludzie potrafią zapamiętywać tak wiele rzeczy, a także chcielibyście poznać innych naukowców i geniuszy, to powinniście sięgnąć po książką „Sekrety geniuszu”. Jest to bardzo przyjemna książeczka, która nieco przybliży Wam owe zagadnienia, a kto wie, może znajdziecie w niej jeszcze więcej niż byście oczekiwali?

Tematów, które zostały tutaj poruszone jest naprawdę sporo, a bardzo ciekawe moim zdaniem okazały się skandale – w jaki sposób naukowcy sami fałszowali wyniki badań czy też podkradali pomysły innym swoim kolegom po fachu. Poznajemy historię wielu naukowców, którzy poczynili znaczne kroki do zmiany naszego świata, a o wielu z nich nie pamiętamy – choćby dlatego warto po tę pozycję sięgnąć – aby zobaczyć komu zawdzięczamy świat, w którym obecnie żyjemy. Poza tym niesamowite jest czasami to , w jaki sposób osiągali oni sukcesy i swoje cele.

Za bardzo trafiony dodatek uważam rożne rubryczki, które wyjaśniały wiele pojęć – chociażby różne rodzaje inteligencji. Nawet nie sądziłam, że jest tego aż tyle, i że każda może zostać zbadana. W innej rubryczce zostały podane linki do różnorakich testów, a więc każdy, kto posiada dostęp do Internetu może się przetestować. Spodobał mi się również bardzo podrozdział „Wynalazki, które czekają na wynalezienie”, a także wzmianki o IgNoblu, potocznie zwanym anty-noblem – czegoż to ludzie nie wymyślą!

Jest to bardzo przyjemna pozycja, która wprowadzi nas w owe sekrety geniuszu. Zapozna nas z ciekawymi osobistościami i ich wynalazkami, pozwoli uwierzyć w to, że każdy może wiele w życiu osiągnąć. To już kolejna książka z serii „Poznać i zrozumieć człowieka”, którą dane mi było przeczytać, i kolejna, z której jestem naprawdę zadowolona. Polecam wszystkim, nie tylko naukowcom!
 


Za możliwość przeczytania obu książek serdecznie dziękuję:

Ogólnie gorąco zachęcam Was do zapoznania się z książkami z cyklu "Poznać i zrozumieć człowieka", ponieważ obfitują w wiele ciekawostek i są napisane naprawdę znakomicie!

poniedziałek, 21 stycznia 2013

"Drugi mesjasz" - Glenn Meade


Podobno kłamstwo nie popłaca, a nawet najgorsza prawda jest lepsza od wszystkiego. Jednak czy aby na pewno? Gdybyście od wieków żyli w kłamstwie stałoby się ono dla Was codziennością, w którą nikt by nie wątpił, nikt by nawet nie zaprzeczył. A gdyby nagle okazało się, że wszystko jest zupełnie inaczej, niż Wam mówiono, gdyby brutalna prawda wyszła na jaw… jakbyście się poczuli? Jestem pewna, że Wasz świat mógłby nieco runąć. Więc, czy prawda jest zawsze dobrym rozwiązaniem?

W okolicach Jerozolimy trwają prace wykopaliskowe. Archeolog Jack Cane znajduje podczas ich trwania stary pergamin, który zawiera szokujące treści odnośnie Jezusa Chrystusa. Jednakże pergamin zostaje skradziony jeszcze zanim zdołano go przetłumaczyć, a głównodowodzący archeolog wykopalisk zostaje brutalnie zamordowany w swoim namiocie. W tym samym czasie w Rzymie ma miejsce wybór nowego papieża, który budzi wszelakie kontrowersje – czy jest Zbawicielem czy Antychrystem?
Jack Cane i policjantka Lela Raul za wszelką cenę muszą rozwikłać tę tajemnicę i poznać sekret, który skrywa pergamin. Jednak droga do tego będzie pełna niebezpieczeństw.

Raz na jakiś czas lubię sięgnąć po książki, które odbiegają od tego, co czytam na co dzień. Powieść Glenn’a Meade’a jest właśnie taką pozycją. Ciężko mi określić jeden gatunek, do kórego można by ją zaliczyć, bowiem łączy ona w sobie elementy thrilleru, powieści detektywistycznej, kryminału i powieści przygodowej. Myślę, że właśnie dlatego aż tak przypadła mi do gustu – tyle gatunków połączonych w jedną, cudowną całość.

Głównym bohaterem powieści jest Jack Cane, niezwykle uparty archeolog, który wie, czego chce i nie boi się do tego dążyć. Odważny i inteligentny człowiek, który z pewnością nie raz Was zaskoczy swoim sprytem i charyzmą, a momentami nawet cynizmem. Jednak nie jest on jedynym bohaterem, który przykuwa naszą uwagę, jest ich tutaj naprawdę o wiele więcej, a każdy z nich to inna osobowość i charakter. Lela Raul – dawna znajoma Cane’a, oddana swojej pracy policjantka, która prowadzi śledztwo. Yasmine, tajemnicza dziewczyna, która pomaga naszemu archeologowi i nie spuszcza go z oka. A także nowy papież – John Becket – postać naprawdę intrygująca, ale co ja Wam będę o nim opowiadać, przekonajcie się sami!

Powieść jest niezwykle dopracowana i już na pierwszy rzut oka widać kunszt pisarski autora, a także jego zaangażowanie i oddanie w pisanie tej książki. Nie znalazłam tutaj ani jednego zbędnego opisu, ani jednego zbędnego bohatera, ani jednego zbędnego słowa. Jakby wszystko zostało idealnie zaplanowane i wyważone. Język na pierwszy rzut oka jest zwyczajny, jak w większości książek, ale jednak ma w sobie coś, co sprawia, że książka staje się dużo poważniejsza i głębsza. Poza tym prawda taka, że nie jest to jakaś leciutka książeczka, która porusza nic nieznaczące tematy. Autor potrafił tutaj połączyć historię Kościoła i biblii z tajemnicą, która może całkowicie zmienić oblicze religii. A wiadomo, że stąd to już niedaleko do skandalu politycznego – niczym reakcja łańcuchowa.

Książka jest niesamowita z kilku ważnych powodów. Już od pierwszej strony porywa nas wartka akcja, która utrzymuje się do samego końca. Zostajemy całkowicie pochłonięci przez tę historię, stajemy się jej częścią, a każdą chwilę przeżywamy równo mocno, co bohaterowie. Nie brakuje tutaj mrożących krew w żyłach scen, pełnych brutalności, nie brakuje również zaskakujących zwrotów akcji, które naprawdę wzbudzają w nas skrajne emocje. Toczymy śledztwo razem z archeologiem i policjantką, kojarzymy fakty, zbieramy ślady, a gdy już myślimy, że sami rozwiązaliśmy zagadkę, autor rzuca nas z powrotem na głęboką wodę sprawiając, że sami już nie wiemy, kto jest kim i co stanie się dalej.

Książka naprawdę mnie zachwyciła, już dawno nie czytałam powieści, w którą bym się aż tak zaangażowała. Ze strony na stronę dostajemy odpowiedzi, ale także wiele nowych pytań. Wszystko okazuje się być jednym wielkim spiskiem, za którego wymyślenie i opisanie chylę czoła autorowi. Ciekawy pomysł, różnobarwni bohaterowie, płynna akcja i wiele momentów trzymających w napięciu, wzbudzających ciekawości i sprawiających, że żołądek podejdzie Wam do gardła. „Drugi mesjasz” jest zdecydowanie powieścią godną polecenia i naprawdę wartą przeczytania.

czwartek, 17 stycznia 2013

"Borgiowie" - Roberto Gervaso


Rodzina Borgiów budziła spore kontrowersje za czasów swojego panowania. Jednak nie tylko wtedy. Do tej pory wielu historyków sprzecza się, co do tej „pierwszej rodziny mafijnej”, jak nazwał ich pisarz Mario Puzo. Pojawiają się sprzeczności, tajemnice i niedopowiedzenia. Skąd tak naprawdę wzięli się Borgiowie, czym wzbudzali nienawiść, ale zarazem respekt i na czym polegał ich sekret? Jeśli chcecie się co nieco o nich dowiedzieć, to książka Roberto Gervaso będzie dla Was idealna.

Ród Borgiów fascynował mnie odkąd tylko pamiętam. Sama do końca nie jestem w stanie określić dlaczego, ale zawsze było w nich coś, co przyciągało moją uwagę. Właśnie z tego powodu ta książka trafiła w moje ręce, bo jakże mogłabym przejść obojętnie obok pozycji, która dotyczy czegoś, na co mój mózg reaguje jednoznacznie?

Uprzedzam wszystkich, którzy myślą, że będzie to lektura lekka i prosta, bo nie będzie. Nie jest to powieść, raczej książka dokumentalna, a z pewnością historyczna. Takie książki zazwyczaj mają to do siebie, że nie należą do leciutkich książek, które czytamy w jeden wieczór. Jednak może Was zdziwię, ale jak na książkę historyczno-dokumentalną jest ona napisana naprawdę znakomitym językiem, który sprawia, że czytelnik zostaje wciągnięty w ten niesamowity świat intryg i spisków. Styl autora jest bardzo zrozumiały i przejrzysty, dzięki czemu całkowicie możemy zrozumieć losy bohaterów czy też powiązania między nimi.

Tematyka raczej jest oczywista. Poznajemy historię Rodriga Borgii oraz tego, w jaki sposób doszedł do władzy papieskiej. Równie dobrze poznajemy jego syna – Cezara, w nieco mniejszym stopniu pozostałych członków rodziny, którzy jednakże odegrali swoje role w historii tej rodziny. Oczywiście nie sposób się obejść bez postaci pobocznych, których jest naprawdę sporo – oto dowód na to, jak daleko sięgały wpływy Borgiów. Autor przedstawia wszelkie plany, podboje i zamiary Borgiów – zarówno te zrealizowane, jak i te nie do końca. Czy były to cele dobre czy złe, to już kwestia perspektywy. Wiadomo, że każdy kij ma dwa końce.

Książka jest naprawdę dobrze napisana i idealnie dopracowana. Roberto Gervaso ma na swoim koncie już wiele biografii sławnych ludzi czy rodzin, co jest bardzo zauważalne podczas czytania. Widać, że autor jest już obeznany z tego typu stylem i świetnie się w nim czuje, ponieważ potrafi szczerze zainteresować czytelnika. Przytacza on wiele dzieł, które poruszają problemy moralne Borgiów, ale także przedstawiają ich w różnych światłach: z jednej strony widzimy, że byli ludźmi, dla których rodzina była najważniejsza i za wszelką cenę pragnęli osiągnąć swoje cele. Ich cel i upór są naprawdę godne podziwu. Z drugiej strony widzimy, że nic nie było w stanie ich powstrzymać, a grzechy, które towarzyszyły im w przeciągu całego życia nie wpłynęły dobrze na ich wizerunek.

Zdecydowanie mogę polecić do dzieło literackie każdemu, kto równie mocno jak ja jest zafascynowany tym rodem. Mogę polecić ją także historykom, którzy lubią poznawać jedną historię z wielu punktów widzenia, a tak przy okazji myślę, że będzie ona idealna dla osób, które akurat piszą pracę czy to licencjacką czy magisterską, czy też jakąkolwiek inną na ów temat. Książka ta zawiera sporo faktów historycznych, ale jest to ten rodzaj historii, który czyta się z wielkim zaangażowaniem i przyjemnością. Zachęcam każdego do sięgnięcia po nią, ponieważ uważam, że naprawdę warto poznać obiektywne przedstawienie tej owianej tajemnicą rodziny.


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu: