"Apokalipsa Z. Początek końca" - Manel Loureiro


Apokalipsa od zawsze kojarzyła się ludziom z jednym – z końcem świata. Nastąpią powodzie, trzęsienia ziemi i tornada, które będą zmiatać z powierzchni ziemi wszystko, co napotkają na swojej drodze. Ale to tylko jedna z wizji, które nie raz się gdzieś tam słyszy. „Możliwości” jest tak naprawdę przecież wiele więcej… powiedzmy, że będzie to na przykład wirus, który zamieni każdego zarażonego nim człowieka w Żywego Trupa. Brrr, już chyba wolę tę pierwszą opcję.

Podczas ataku ekstremistów islamskich na jedną z rosyjskich baz wojskowych dochodzi do tragicznego wypadku – przez przypadek uwolniony zostaje wirus, który wywołuje u ludzi przerażającą chorobę. Początkowo władze próbują utrzymać spokój i nie ujawniają zbyt wielu informacji, jednak plotki zaczynają krążyć. Wkrótce jednak wiele państw podejmuje wszelkie środki ostrożności: tworzenie Bezpiecznych Stref, wprowadzenie godziny policyjnej i stanu wyjątkowego. Katastrofa jest nieunikniona, zaraz pustoszy coraz większe tereny, a plotki o Żywych Trupach stają się prawdą. Ludzie zarażeni nie umierają – powstają na nowo jako odrażające stwory, którym w głowie tylko jedno – dorwanie pozostałych ludzi, którzy ocaleli.

„Kiedy zabraknie miejsca w piekle, umarli będą stąpać po ziemi.”

„Apokalipsa Z. Początek końca” to pierwszy tom trylogii autorstwa Manela Loureiro. To historia, w której najważniejszym celem jest jedno – przetrwanie. Bohaterem tej powieści jest 30-letni prawnik mieszkający wraz ze swoim kotem pod miastem Pontevedra. Wszystko poznajemy z jego punktu widzenia, bowiem książka ta jest pisana w postaci jego dziennika. Początkowo prowadzi on bloga, jednak w wyniku następujących po sobie zdarzeń, gdzie zaczyna brakować prądu i światła, jest zmuszony przerzucić się na pisanie ręcznie. Początkowo miałam z tym problem, ponieważ wiadomo, że w takim przypadku historię poznajemy jako coś, co już się wydarzyło. Każde zdarzenie jest opisywane w czasie przeszłym, a ja w takim przypadku mam problem z jednym – wczuciem się w każdą sytuację. Nie czuję wtedy tego napięcia i akcji, które według mnie byłoby lepiej odczuwalne, gdyby akcja toczyła się „tu i teraz”.

„Świat już nie należy do nas. Należy do nich. I nie wiem, jak długo potrwa taki stan rzeczy.”

Plusem książki Manela Loureiro jest zdecydowanie znakomite przedstawienie świata apokalipsy. Dokładne i nie raz odrażające opisy umożliwiają czytelnikowi wyobrażenie sobie każdego elementu. Nie jest to widok przyjemny, ale przynajmniej pozwala nam lepiej poczuć całą historię. Akcja zdecydowanie rozwija się bardziej w drugiej połowie książki, bowiem początkowo jest to raczej tylko stopniowe wprowadzenie do tego świata. Główny bohater porzuca bezczynne siedzenie w domu i postanawia odnaleźć miejsce, do którego zaraza nie dotarła. Dzięki temu poznaje kilku ocalałych ludzi i wtedy zaczyna się zabawa. Przyznać też muszę, że styl autora jest naprawdę przyjemny, dzięki czemu powieść czyta się szybko i lekko.

Cieszę się z przebiegu wydarzeń, który miał miejsce w tej książce, bowiem, gdyby cała była taka, jak początek, byłoby naprawdę ciężko. Przez pierwszą połowę zdarzało mi się złapać na tym, że poczułam znużenie. Było nieco nudno, co mnie trochę zniechęciło do czytania. Trzymała mnie jednak ciekawość, bowiem w tej historii nie możemy być niczego pewni – czy bohater przeżyje, czy pojawią się inni ludzie, co go jeszcze czeka. Urzekło mnie również oddanie 30-letniego prawnika do jego rudego kocura – było to widoczne niemal na każdym kroku. Lukullus – bo tak miał na imię rudzielec – był niezwykle przywiązany do swojego pana i towarzyszył mu przez cały czas.

Faktycznie znalazło się tutaj kilka rzeczy, które nie przekonały mnie do książki, ale również sporo tych, które mi się spodobały. Dokładne i szczegółowe opisy były chyba jedną z ważniejszych rzeczy, bowiem to dzięki nim mogłam uruchomić wyobraźnię. Pomysł może i oklepany, ale i tak ciekawy. Lubię książki o takiej tematyce, więc poza kilkoma ciężkimi chwilami, czytało mi się ją naprawdę w miarę przyjemnie. Nie jestem tylko do końca pewna, jak ją ocenić, ale myślę, że wystawię 6,5/10 z nadzieją na to, że druga część porwie mnie całkowicie.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:


http://muza.com.pl/thriller/1459-apokalipsa-z-poczatek-konca-t1-9788377584743.html?shetishetani

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!