"Piękny kraj" - Alan Averill


„Wehikuł czasu – to byłby cud…”

„Piękny Kraj” otrzymał nagrodę Amazon.com za najlepszą powieść 2012 roku. To już o czymś świadczy, prawda? Zyskała naprawdę mnóstwo pozytywnych opinii, a zapewne też spore grono fanów. Nie ma się co dziwić – książka ma w sobie coś, co potrafi czytelnika całkowicie omamić. Jednak zacznijmy może od początku, bo zaczynanie od środka nigdy nie kończy się za dobrze.

Głównym bohaterem „Pięknego Kraju” jest młody mężczyzna o imieniu Tak. Poznajemy go w dosyć nietypowej sytuacji, bowiem w chwili, w której próbuje on targnąć się na własne życie. Jednakże sytuacja obraca się o 180 stopni. Tak zostaje pracownikiem pewnej firmy, która potrzebuje go do „celów eksperymentalnych”. Ma przetestować Maszynę – urządzenie służące do podróży w czasie, ale jak się okazuje – nie tylko. Jest to narzędzie, które potrafi robić z czasem niesamowite, ale i równie niebezpieczne rzeczy. Odniosę się teraz do cytaty z początku tej recenzji – taka maszyna to cud, prawda? Któż z nas nie chciałby się cofnąć wstecz i zmienić czegoś, czego bardzo żałuje? No tak, ale mieszanie z czasem bywa zgubne, bardzo zgubne…

Książek o podróżowaniu w przeszłość można już trochę znaleźć na polskim rynku wydawniczym. Wydawałoby się więc, że powieść Alana Averill’a nie jest niczym oryginalnym. Pierwszy błąd! Nie jest to, jak mogłoby się wydawać po opisie na tylnej okładce, historia zbuntowanego nastolatka, który chce odzyskać ukochaną. To znakomita powieść science-fiction, która łączy w sobie dodatkowo elementy akcji, apokalipsy, cierpienia, honoru, miłości, przyjaźni. Ukazuje walkę pomiędzy tym, co słuszne, a tym, co dla nas ważne. To książka o podejmowaniu niezwykle istotnych decyzji, a także o chęci władzy i panowania nad światem. Co więcej – każdy element jest tak umiejętnie wpleciony w fabułę, że aż podziw ogarnia czytelnika. Powstaje jedna logiczna całość, która całkowicie zyskuje naszą uwagę i wciąga nas coraz głębiej i głębiej…

„-Życie jest samolubne – mówi. – Drapieżca pożera ofiarę, wirus niszczy gospodarza. Żądza przetrwania jest gwałtowna i zarazem dziwna, a sukces mogą odnieść wyłącznie ci kompletnie pozbawieni serca. Pytasz o resztę świata? Pieprzę resztę świata, Judith.”

Ten cytat znakomicie oddaje klimat tej historii. Tematyka wcale nie jest taka prosta  - teoretycznie to tylko fikcja, ale kto wie, czy naukowcy nie stworzą kiedyś podobnej Maszyny? Czy mamy jakąkolwiek pewność, że fikcja nie przerodzi się w coś realnego? Takie wywody jednak zostawmy z boku, bo nie o to tutaj chodzi. Chcę Wam tylko uświadomić, że podobne myśli budzą się w głowie czytelnika, a to znaczy, że książka wywiera na nas spory wpływ. Nie ma się co dziwić, nawet sami bohaterowie są bardzo realistyczni i życiowi. Ich cechy charakteru możemy zobaczyć podczas najprostszych czynności, które wykonują, ale również podczas podejmowania decyzji o ogromnym znaczeniu dla nich i dla świata.

Alan Averill zadbał o to, żeby czytelnik się nie nudził. Nie daje nam ani chwili wytchnienia, ponieważ, gdy już myślimy, że nastąpił spokój i akcja nieco zwolni, zaczyna dziać się coś, co zdecydowanie na to nie pozwala. To, że wzrasta napięcie to jedno, ale zdarzały się nawet takie momenty, w których serce podeszło mi do gardła. Bieg wydarzeń jest naprawdę zaskakujący i nieprzewidywalny, a elementy zaburzeń czasowych i świata apokalipsy znacznie urozmaicają fabułę. Z pewnością każdy znajdzie tutaj coś, co go zadziwi. Samo zakończenie również nie pozwala nam na odetchnięcie z ulgą. Do samego końca nie jesteśmy pewni tego, czy otrzymamy upragniony happy end, czy też nie.

Myślę, że i tak nie udało mi się przekazać Wam wszystkiego, co chciałam na temat „Pięknego Kraju”. Mogę napisać jeszcze tylko tyle, że naprawdę znakomicie bawiłam się podczas czytania tej powieści. To kawał dobrej lektury, która niezmiernie wciąga. Nie sądziłam, że aż tak przypadnie mi do gustu. Znakomicie nakreślone postacie, intrygująca fabuła, niezwykle interesująca tematyka. Bardzo dobry styl autora i rozwój wydarzeń, który sprawia, że nasz umysł pracuje na najwyższych obrotach, bo stara się odkryć, co czeka nas za chwilę i jak to wszystko się skończy. Zdecydowanie polecam – nie tylko fanom science-fiction, ale każdemu, bowiem jest to książka, którą naprawdę warto przeczytać. Wystawiam 7.5/10.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:


oraz firmie Business & Culture



Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!