"Przez ciemne zwierciadło" - Phillip K. Dick


„Ja sam nie jestem postacią występującą w tej powieści. Jestem samą tą powieścią.”

Cóż to takiego może być w tej powieści, skoro sam autor pisze takie słowa? Jest to niezwykle zastanawiające, ale to nie jest powód, dla którego sięgnęłam po książkę „Przez ciemne zwierciadło”. Powodem jest sam jej twórca, którego po prostu uwielbiam, a każde jego kolejne dzieło pogłębia to uwielbienie. Jednakże nie ukrywam, że zastanawiałam się, co też miał na myśli pisząc coś takiego. Skoro jest samą tą powieścią, to o czym ona jest?

Odnoszę wrażenie po lekturze całości, że to jedna z najbardziej życiowych, realistycznych i ‘normalnych’ książek pana Dick’a. Ta książka jest po prostu o narkotykach i ludziach od nich uzależnionych. Każdy, kto choć trochę pokusił się o poznanie kilku faktów z życia autora wie, że on sam był narkomanem. I wiecie co jest najlepsze? Po przeczytaniu tej powieści i notki, którą umieścił na końcu, odnoszę wrażenie, że doskonale wiedział, jakie są tego konsekwencje. „Zażywanie narkotyków nie jest chorobą, lecz decyzją” – to właśnie słowa samego autora.

Któż nie lepiej odda zachowania i odczucia osób uzależnionych, jak ktoś, kto sam do nich należy? Z tego właśnie powodu bohaterowie tej książki są znakomicie przedstawieni. Sam czytelnik momentami nie wie, czy to co się dzieje jest tylko wytworem ich mózgu pod wpływem zażycia psychodelików, czy może jednak czymś, co dzieję się faktycznie. Narkotyki stanowią podstawowy element ich życia, a próba ich odstawienia skończyć się może tragicznie. Obserwujemy pobudki bohaterów oraz ich działania, które nie raz wydają się dosyć dziwne. Podobnie jak rozmowy między nimi.

„-Czy to mi się może, no wiecie, śniło? Sama już nie wie, bo to, co słyszałam, brzmiało tak jakoś dziwacznie.
-Wszyscy tu śnimy.”


Podczas czytania każdej książki Phillip’a K. Dick’a mam wrażenie, że ten człowiek wykreował zupełnie inną rzeczywistość. Całkowicie nowy świat, w którym rozgrywają się jego opowieści. Świat, który potrafi czytelnika całkowicie omotać i zrobić w głowie zamęt. W tym przypadku nawet nie trzeba brać narkotyków (oczywiście w ogóle nie powinno się ich brać, ale mam tu teraz na myśli coś innego), bo sama ta książka działa jak narkotyk. W końcu są one tutaj wątkiem głównym, a autor odwalił kawał dobrej roboty, chcąc nam pokazać, jak one wpływają na ludzi, ich mózg, zachowanie oraz postrzeganie świata. Jednym słowem, poznajemy wszystkie konsekwencje podjętych przez umieszczone tutaj postacie decyzji.

„Czym jest ten świat? To miejsce, gdzie karze się nas za to, że urodziliśmy się złymi ludźmi, przystanek na drodze do innej rzeczywistości.”

Nie jestem przekonana, czy moja opinia będzie obiektywna. W końcu Phillip K. Dick należy do grona moich ulubionych autorów. Jego książki są charakterystyczne, specyficzne i wyjątkowe. Całkowicie opanowują nasz umysł, nieraz są brutalne i znaleźć w nich można ostry język – tak jak w przypadku powieści „Przez ciemne zwierciadło”. Jednak wiecie co jest najbardziej wyjątkowego w tej pozycji? To, że momentami faktycznie możemy odczuć obecność jej pisarza. Zdarzały się chwile, że całkowicie zżyłam się z autorem i powieścią, wydawało mi się, że w zupełności go rozumiem. W każdym bądź razie uczuć, które towarzyszyły mi podczas czytania nie da się opisać słowami. Trzeba to przeżyć samemu na własnej skórze. Książka znakomita.

„Człowiek może umrzeć i mimo to dalej egzystować” – Tak jak właśnie ma się to w przypadku pana Dick’a. On nadal egzystuje – we wszystkich swoich powieściach, a w tej chyba najbardziej. Zdecydowanie polecam, nawet na pierwsze spotkanie z autorem.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni:


Archive

Pokaż więcej

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!