"Lionel Asbo. Raport o stanie państwa" - Martin Amis



W każdym społeczeństwie są różni ludzie. Jedni są dobrzy, uprzejmi i pomocni. Inni wredni, egoistyczni i niewidzący nic poza czubkiem własnego nosa. Są tacy, którzy przestrzegają prawa, trzymają się zasad i prowadzą spokojne, ułożone życie. Są również ich przeciwieństwa – szemrane interesy, łamanie zasad, problemy z prawem. Jednym słowem są ludzie porządni i Ci nieco… mniej porządni. Taka kolej rzeczy, ale może wszystko jest tylko kwestią perspektywy.

Lionel Asbo zdecydowanie należy do tego drugiego typu. Jest brutalny, niezbyt inteligentny i można go w sumie nazwać kryminalistą. Ma dosyć dziwne zajęcie – tresuje pitbule. W sumie zastanowicie się pewnie, dlaczego napisałam, że dziwne… w końcu w szkoleniu psów nie ma nic złego, prawda? No tak, ale jeżeli człowiek igrający z prawem zajmuje się tresurą psychopatycznych psów to raczej nie jest to zbyt pozytywne. Dodatkowo oczekuje w tym pomocy od swojego siostrzeńca – Des’a. Wpaja mu też swoje życiowe „mądrości” typu: „Noś przy sobie zawsze nóż” czy też „Porno jest ok”. Nie zdziwi Was pewnie to, gdy napiszę, że Lionel trafia do aresztu, ale uwaga! W trym samym czasie wygrywa 140 milionów funtów, a co to oznacza? Oczywiście tyle, że staje się ulubieńcem mediów i szasta pieniędzmi na prawo i lewo. W końcu natura człowieka się nie zmienia…

Wiecie… mam bardzo mieszane odczucia, co do tej książki. W ogóle nigdy wcześniej nie spotkałam się z twórczością Martina Amisa, więc była to dla mnie zupełna nowość. Jednak jego charakterystyczny i nieco specyficzny styl niezbyt przypadły mi do gustu. Myślę, że to indywidualna kwestia każdego, czy się w tym odnajdzie czy też nie, ja nie potrafiłam się wczuć w klimat całej historii. Mimo wszystko opis i fabuła są na swój sposób intrygujące, chociaż wykonanie urzekło mnie już znacznie mniej. W ogóle wiele rzeczy mnie po prostu zniesmaczyło, chociażby zachęcanie nastoletniego dzieciaka (Des nawet nie ma 16 lat ukończonych) do sypiania ze wszystkimi kobietami, oglądania filmów pornograficznych, noszenia noży.. Ja wiem, że świat idzie do przodu, ale chyba nie powinien iść w tym kierunku. Podobnie jak w ogóle przedstawienie całej tej rodzinki… wnuczek sypiający ze swoją babcią, która ma 39 lat i urodziła już 7 dzieci… Po prostu brzmi to zbyt abstrakcyjnie i jak na mój gust autor po prostu przesadził.

Patrząc jednak obiektywnie, muszę przyznać, że autor bardzo dopracował swoje dzieło. Bardzo dobrze opisał świat powieści, przez co wszystko jest bardzo dobrze widoczne, jasne i klarowne. Podobnie z kreacją bohaterów – są całkiem nieźle przedstawieni, a każdy z nich to inna osobowość. W ogóle myślę, że pan Amis chciał faktycznie poruszyć dosyć powszechny temat czy też problem i udało mu się to, ale zrobił to w sposób mniej dokumentalny, a bardziej rozrywkowy. Książka jest taka typowo życiowa – bez elementów mistycyzmu czy nadprzyrodzonych zjawisk. Życie bohaterów toczy się swoim tempem, jest trochę patologiczne, ale w sumie właśnie tego dotyczy ta powieść.

Na okładce, która nie jest jakoś szczególnie urocza, jednak do książki chyba pasuje, możemy przeczytać hasło „mistrz ironicznej prozy”… faktycznie, coś tym jest. Myślę, że fani autora będą zadowoleni, co do osób takich jak ja, które nie miały z nim jeszcze styku, nie mam tej pewności. Spróbować zawsze możecie, ja nie ukrywam, że książka po prostu mnie do siebie nie przekonała i do mnie nie trafiła. Jednak pamiętajmy, że różne bywają gusta, a nuż ktoś się skusi i zobaczy w niej coś więcej niż ja. Tak więc decyzję o przeczytaniu tej historii pozostawiam tylko i wyłącznie Wam samym.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:
 

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!