"Zbuntowany Książę" - Celine Kiernan




Jakiś czas temu w moje ręce trafiła książka „Zatruty tron” autorstwa Celine Kiernan. Okazała się być cudowną powieścią, ze znakomitymi bohaterami żyjącymi w cudownie wykreowanym świecie, w którym niestety sprawy nie miały się za dobrze, ale mimo wszystko, można było się w nim zatracić. Ciężko także było nie zaprzyjaźnić z Wynter i Razim, a równie ciężko było nie poddać się urokowi Christophera Garrona… Niestety, „Zbuntowany Książę” to już ostatnia część trylogii Moorehawke…

Powiedzcie mi jedno: dlaczego takie dobre serie kończą się tak szybko? Różne przeciętne cykle, które czytamy albo dla zabicia czasu albo po prostu jako lekkie czytadła mogą się ciągnąć i ciągnąć… a jak już pojawia się znakomita historia to musi się tak szybko skończyć. A może właśnie dzięki temu staje się ona dla czytelnika czymś wyjątkowym i szczególnym? Sama nie wiem, ale wiem jedno – cała trylogia autorstwa Celine Kiernan jest po prostu genialna. „Zbuntowany Książę” spokojnie utrzymuje poziom poprzednich dwóch części i zdecydowanie stanowi bardzo dobre zwieńczenie trylogii, ale nadal przeżywam fakt, że to już koniec mojej historii z tymi bohaterami, że to już moje wyjście z tego świata.. Chociaż nie, stop! Ja na pewno kiedyś do tej opowieści powrócę!

Po wielkich trudach poszukiwań Wynter, Razi i Christopher odnaleźli Alberona. Ponowne spotkanie braci jest bardzo radosne, jednak radość nie trwa długo. Przed nimi ciężkie próby i sprawy do załatwienia. Alberon musi przekonać ojca o swojej lojalności i prawości, nie uznaje dyplomacji, ale jest gotów bronić swojego królestwa siłą. Razi natomiast, jako znakomity dyplomata ma pomóc przekonać króla, że Albi ma dobre zamiary i nie chce dopuścić się zamachu stanu. Mimo szokujących i kontrowersyjnych sojuszy, które zawarł książkę, Wynter i Razi nadal stoją po jego stronie, jednak pojawienie się nowych sprzymierzeńców w obozie będzie szokujące.

Cóż ja mogę powiedzieć… barwny język powieści nadal jest utrzymywany, znakomita kreacja świata i bohaterów również – pani Kiernan nas nie zawiodła pod tymi względami. Z resztą pod innymi też nie – nadal potrafi nas zaskoczyć i wzbudzić w nas ciekawość. Nadal czujemy narastające napięcie w wielu momentach, nadal czujemy wszystkie emocje bohaterów. Fabuła została znakomicie poprowadzona w tej części, jestem bardzo zadowolona z jej przebiegu. Uwielbiam również to, że autorka zawsze potrafi mnie zaskoczyć i kreuje swoje książki w sposób nieprzewidywalny. Naprawdę aż do samego końca nie miałam pewności, jakie będzie zakończenie, a to ogromny plus. Cudowne jest także to, że czytanie jej książek wzbudza we mnie tyle sprzecznych emocji – od radości, przez zdenerwowanie, aż do samych łez.

Jestem naprawdę urzeczona całą trylogią o przygodach Wynter i jej przyjaciół. Świetny pomysł, idealnie wykonany, zyskujący ogromną sympatię czytelnika. Barwni i niepowtarzalni bohaterowie, cudowne opisy, wiele emocji – i tych dobrych, i tych złych. Ta książka posiada chyba same plusy, nie jestem aktualnie w stanie wymienić Wam ani jednej jej wady. Książka bez wad? Może coś w tym jest. W sumie wiem, że różne bywają gusta, ale w moje ta pozycja trafia idealnie. No i oczywiście pani Celine niesamowicie urzekła mnie motywem kotów – mnóstwo tych cudownych stworzeń w całym królestwie, a na dodatek mówią ludzkim językiem! I oczywiście jak to koty – są pełne dumy i pychy, a sceny z ich udziałem są po prostu świetne. Myślę, że dla niektórych ważne będzie również to, że wątek miłosny zupełnie nie dominuje w tej książce – stanowi ładne tło i uzupełnienie (a swoją drogą uwielbiam Wynter i Christophera razem!).

Jeżeli jeszcze nie zapoznaliście się z trylogią Moorehawke to nie wiem, na co jeszcze czekacie! Powinniście jak najszybciej sięgnąć po te książki i przeżyć tę cudowną historię osadzoną w tym interesującym świecie. Zapoznajcie się z nietuzinkowymi bohaterami i przeżyjcie te wszystkie przygody razem z nimi. Te książki się po prostu pochłania – całkowicie porywają nas do swojego świata. Ja na pewno jeszcze nie raz wrócę do całej trylogii, gdyż stała się jedną z moich ulubionych.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


Archive

Pokaż więcej

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!