Przedpremierowo: "Dziewczyna, którą kochały pioruny" - Jennifer Bosworth


W grudniu zeszłego roku miał nastąpić koniec świata, jednak nic takiego nie miało miejsca. W każdym bądź razie odkąd świat obeszła wieść, że zgodnie z kalendarzem Majów ma nastąpić Apokalipsa, zrobiła się moda na powieści dystopijne. Na rynku pojawia się coraz więcej książek poruszających temat świata po zagładzie i zyskują one rzesze czytelników. Oto przed nami kolejna powieść w tym klimacie: „Dziewczyna, którą kochały pioruny”.

Mia Price jest siedemnastoletnią dziewczyną żyjącą w Los Angeles. Miasto zostało zniszczone przez wielkie trzęsienie ziemi. LA nie wygląda już tak, jak kiedyś. W samym środku miasta jest rumowisko, wokół panuje chaos, a ludzie potworzyli wioski pełne namiotów, gdzie starają się w miarę normalnie żyć. Część z nich podzieliła się na dwie frakcje, które stale werbują nowych członków w swoje szeregi. Obie frakcje pragną zwerbować Mię, gdyż widzą w niej klucz do wypełnienia się proroctwa, bowiem posiada ona potężną moc, nad którą nie potrafi jeszcze za dobrze panować. Wkrótce na horyzoncie pojawia się Jeremy, który pragnie ochronić dziewczynę przed wszystkimi, jednak czy można mu zaufać?

Jak ta powieść zwróciła moją uwagę? W żaden szczególny sposób. Ot tak zobaczyłam sobie okładkę i przeczytałam opis. Pomyślałam sobie „W sumie nic szczególnego.”. Jednak po kilku dniach natrafiłam na jej trailer. Obejrzałam i to on sprawił, że od razu zaczęłam owej książki szukać, ponieważ był jednym z lepszych zwiastunów, jakie oglądałam. I tak oto zaczęła się moja przygoda z dziewczyną uzależnioną od piorunów…

Czy w powieści dystopijnej można wymyślić coś nowego i oryginalnego? Ta książka ugruntowała moje zdanie, że można. Wiadomo, że wizja świata zawsze będzie podobna, no bo w końcu ciężko pisać książkę o zagładzie nie ujmując w niej zagłady i zniszczenia, ale jest to tylko jeden element całej historii. Co jest świeżego w tej opowieści? Z pewnością moc Mii oraz kilku innych bohaterów. Dziewczyna potrafi przeczuwać nadejście burzy, a pioruny ją uwielbiają. Każdy normalny człowiek rażony piorunem nie wyszedłby z tego cało, ale nie Mia. Ona czuje wtedy potężną moc, która przeszywa całe jej ciało. Nie ukrywam, że pomysł ten wydał mi się naprawdę oryginalny i przypadł mi do gustu. Podobnie jak podział na dwie frakcje: zwolenników Propheta i ich przeciwników. Niby nic, ale naprawdę dobrze dopracowany motyw dwóch różnych organizacji. Dodatkowo niesamowicie podobała mi się wizja Los Angeles przedstawiona przez autorkę – naprawdę dobre opisy, które pozwalały wszystko zobaczyć oczyma wyobraźni i przenosiły nas do postapokaliptycznego miasta.

Całą recenzję możecie przeczytać TU.

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!