czwartek, 27 grudnia 2012

"Książe Cierni" - Mark Lawrence







Chęć zemsty to jedna z tych rzeczy, która potrafi człowieka prowadzić przez całe życie. Potrafi zmienić nas nie do poznania, obrócić wszystko o 180 stopni. Nieco przerażające, prawda? Życie samą zemstą raczej nie niesie w sobie nic dobrego, dlatego czasami trzeba się zastanowić, czy na pewno warto?

Jorg Ancrath był niegdyś cudownym dzieckiem – księciem kochanym przez swego ojca, wychowywanym przez wspaniałą matkę, cieszył się wieloma przywilejami, które należą się przyszłemu następcy tronu. Jednak w wieku 10 lat stał się zupełnie innym chłopcem – stał się Księciem Cierni, a to, co przeżył sprawiło, że nie lęka się nikogo i niczego. Jego światem rządzi zemsta i tylko zemsta. Oraz chęć zostania królem, a nawet cesarzem. Nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel.

„Książę Cierni” to pierwsza część cyklu fantasy „Rozbite Imperium”. Sięgnęłam po tę powieść ze względu na ciekawy opis, który mnie zaintrygował. Książka zdecydowanie utrzymuje się w moich ulubionych klimatach, więc ciężko byłoby mi przejść obok niej obojętnie. Poza tym mroczna okładka utrzymana w kolorystyce krwistej czerwieni przyciąga wzrok, a jak się później okazuje – idealnie oddaje klimat powieści.
Pomysł jest naprawdę ciekawy – tak jak się zapowiadało. Całą historię poznajemy z punktu widzenia Jorga, który jest tutaj narratorem. Przyznam szczerze, że jego postać jest największym plusem tej książki.
 
Początkowo byłam nastawiona bardzo sceptycznie ze względu na młody wiek bohatera, jednak z czasem naprawdę go doceniłam. Jest niesamowicie złożoną postacią, której portret psychologiczny byłby intrygujący, a momentami pewnie zaskakujący. Dzięki pierwszoosobowej narracji możemy lepiej poznać jego poglądy i emocje, chociaż one sprowadzają się przede wszystkim do nienawiści. Jestem pełna podziwu dla autora, że stworzył taką nieprzeciętną postać, która mimo swojego okrucieństwa jest w stanie zyskać sympatię czytelnika. Pozostali bohaterowie nie zostali przedstawieni tak dobrze jak on, ale właśnie chyba o to chodziło autorowi – o dokładne przedstawienie młodego człowieka, który chce za wszelką cenę osiągnąć swoje cele. Jeśli tak to zdecydowanie mu się to udało.

Język bywa momentami ostry, jednak nie razi to czytelnika w oczy. To po prostu jest tutaj konieczne, podkreśla wagę sytuacji i po prostu pasuje do tego typu książki. Opisy są krótkie, zwięzłe i na temat, ale dają jasny i klarowny obraz miejsc oraz wszystkich ważnych momentów. Myślę, że ilość tekstu i dialogów jest bardzo dobrze zrównoważona. Historia momentami może wydawać się bezcelowa i bez większego znaczenia, ale pod koniec widzimy, że wszystko stanowi logiczną całość. Natomiast samo zakończenie bardzo mnie zaskoczyło – nie ze względu na to, co się stało, ale ze względu na ostatni rozdział i przemyślenia Jorga. Dające do myślenia słowa, z których można wyciągnąć wiele nauk.

Jest to debiut literacki autora, więc znalazłam pewne niedociągnięcia, które są jednak do wybaczenia. Jak na początkującego pisarza, jest naprawdę bardzo dobrze. Momentami po prostu nieco pogubiłam się w akcji, ale może to nie wina autora, tylko moja, że trochę odbiegałam myślami gdzieś indziej? Brakowało mi także troszkę większej dawki emocji i napięcia. Jednak mimo tego wszystkiego książkę czytało mi się bardzo przyjemnie.

Zdecydowanie mogę polecić fanom fantasy, którzy mają ochotę na kolejną ciekawą powieść i poznanie niesamowicie fascynującego bohatera. Powieść czyta się bardzo szybko i jestem przekonana, że wiele osób spędzi z nią miłe chwilę, mimo tego, że nie brakuje tutaj scen okrucieństwa i rozlewu krwi – w końcu są tacy, co to lubią, prawda? :) Ważne jest to, że możemy z niej wyciągnąć morał i wiele nauk, a przy okazji przeczytamy naprawdę dobrą książkę. Polecam, bo warto.


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:


niedziela, 23 grudnia 2012

Wyniki konkursu

Powiem Wam szczerze, że zawsze się dziwiłam, jak czytałam wypowiedzi w stylu "Ciężko mi było wybrać zwycięzcę"... dopiero dzisiaj to zrozumiałam, kiedy przyszło mi zdecydować, kto wygrywa.
Każda praca miała w sobie coś urzekającego, jednak część z nich wyjątkowo przypadła mi do gustu. I to właśnie wśród nich musiałam wybrać te dwie najlepsze... oj ciężko było.

Ale nie przedłużając:
Miejsce I
Layla

Miejsce II
Patka

Gratuluję! :)


A wszystkim pozostałym życzę Wesołych Świąt i udanego Sylwestra!
No i wracam do pieczenia ciastek...

czwartek, 13 grudnia 2012

"Namiętność" - Kate Lauren

 
Ponoć prawdziwa miłość nie ma szczęśliwego zakończenia, bo prawdziwa miłość nigdy się nie kończy. Jednak na pewno napotyka na swojej drodze wiele przeciwności losu. Często para kochanków zostaje wystawiona na wiele ciężkich prób, z którymi muszą sobie poradzić. I zazwyczaj oboje chcą walczyć o siebie nawzajem. Ah, jak to wszystko pięknie brzmi. Zawsze razem, niezależnie od wszystkiego. Żeby to faktycznie było takie proste…

Luce i Daniel zawsze odnajdywali się w kolejnych wcieleniach. Historia ich miłości jest bardzo znana, piękna i smutna zarazem. Dlaczego smutna, skoro zawsze mogli być razem? Dlatego, że nigdy nie trwało to długo. Luce za każdym razem umierała na oczach Daniela. Ale on cierpliwe czekał. Luce jednak wierzy, że jest coś w ich przeszłości, co tym razem pozwoli im uniknąć tego przykrego losu. Dlatego za pomocą Głosicieli cofa się do swoich poprzednich wcieleń, mając nadzieję, że odkryje coś, co im pomoże. Daniel podąża za nią, ponieważ boi się, że Luce zrobi coś, co zmieni wszystko, jednak zawsze jest krok za nią…

Szczerze powiem, że ta seria nigdy nie wywierała na mnie wielkiego wrażenia. Pierwsza część była całkiem całkiem, jednak druga to faktycznie była udręka. I właśnie po drugiej części stwierdziłam, że to definitywny koniec z czytaniem tego cyklu. Jednak wszyscy mi mówili, że skończyłam w najgorszym momencie, bo potem jest lepiej. No to w końcu się zdecydowałam na „Namiętność” i niestety żadnej namiętności nie znalazłam.

Plusem na pewno jest to, że książkę się bardzo szybko czyta i wzrok się nie męczy. Spodobał mi się także pomysł podróży w czasie do poprzednich wcieleń. Lubię ten motyw, a więc spodobało mi się to wszystko. Może nie zostały te wszystkie czasy opisane w jakiś szczególny sposób, ale było to całkiem przyjemne. W końcu głównie chodziło tutaj o spotkania Luce z Danielem i ich miłość. W każdym bądź razie ta część mnie nie znudziła, bo wszystko działo się dosyć szybko. Nie było rozciągania tematu i pisania głupot, raczej wszystko było treściwe i wystarczająco długie. W końcu co za dużo to niezdrowo. Swoją drogą książka jest pisana bardzo prostym językiem, może nawet za prostym?

Dalej niesamowicie irytuje mnie główna bohaterka, chyba już samym swoim byciem. Po prostu jakoś wybitnie za tą postacią nie przepadam i nic już tego nie zmieni. Poza tym brakuje mi w tych książkach jakiejś głębi, czegoś mocniejszego i bardziej skomplikowanego. Mimo tego, że jest tutaj odwieczny spisek, dla którego dwójka bohaterów nie może być razem, to i tak mam wrażenie, że jest to jakieś takie zbyt proste. Brak mi zaskakujących momentów i ciekawych zwrotów akcji. Poza tym ciągle mam wrażenie, że miłość Luce i Daniela jest nieco sztuczna i przesłodzona. I mówcie co chcecie, ale ja tutaj nie odczuwam żadnych emocji, ta powieść w ogóle mnie nie poruszyła. Czytałam, bo czytałam, chciałam się przekonać, czy będzie lepiej… Może i jest lepiej niż w „Udręce”, ale dalej nie widzę tutaj nic specyficznego i wartego uwagi.

Czy polecam? Cóż, co ja tu mogę powiedzieć. Fanom serii na pewno się spodoba. Mnie nie poruszyła, taka nijaka książka, która nie ma w sobie nic wyjątkowego. Lekka, bez komplikacji, spokojnie do przeczytania w jeden wieczór. Nie jest to zdecydowanie historia, która zapadnie mi w pamięć i do której kiedyś powrócę. A czy skończę tę serię? Sama nie wiem, ale chyba niekoniecznie.




Przypominam o konkursie! :)


piątek, 7 grudnia 2012

Konkurs!

No tak, niedawno stuknęło mi tutaj ponad 10 000 wejść, za co serdecznie dziękuję! :) Z tej oto okazji postanowiłam w końcu zorganizować jakiś konkurs a co! :)

Ponieważ spadł śnieg i panuje już piękna biała zima, to Waszym zadaniem konkursowym jest odpowiedzenie na pytanie:
"Co jest najpiękniejszego w porze roku jaką jest zima?"

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jestem ja, nagrody pochodzą z własnej puli książek.
2. Konkurs trwa od 7.12.2012 - 21.12.2012 r.
3. W konkursie mogą brać udział tylko osoby zamieszkujące teren Polski.
4. Odpowiedzi należy umieszczać w komentarzach pod tym postem, powinny znaleźć się w przedziale 6-10 zdań.
5. Wyniki zostaną ogłoszone do 3 dni po zakończeniu konkursu.
6. Wraz z odpowiedzią należy w komentarzu wpisać swój adres e-mail i hasło "Biorę udział!", żebym wiedziała, na które komentarze mam zwracać szczególną uwagę i do kogo mam potem napisać.
7. Nie ukrywam, że miłoby było, gdyby osoby biorące udział dodały mnie do Obserwowanych oraz umieściły poniższy baner na swoich blogach :)

Nagrody są dwie:
1. "Dziewczyna, która chciała zbyt wiele" - Jennifer Echols
2. "Nie mogę powiedzieć Ci prawdy" - Lauren Barnholdt



Tak więc zostanie wyłonionych dwóch zwycięzców - pierwsze miejsce to wygranie pierwszej książki, drugie - drugiej. 


A oto banerek, za którego umieszczenie i podlinkowanie do tego posta wszystkim na blogach będę bardzo wdzięczna :)