"Wiedźma naczelna" - Olga Gromyko


Wiecie, że z Wiedźmami się nie zadziera? Zwłaszcza z tymi rudymi i wrednymi. A takich nie brakuje. A ten kto narazi się Wiedźmie, może bardzo marnie skończyć. Tak więc radzę Wam lepiej – nie ryzykujcie!
Po wielu niesamowitych przygodach Wolha Redna nadal nie ma spokoju. Tym razem trafia do warowni bogobojnego zakonu Białego Kruka (chociaż ten kruk ponoć bardziej przypomina mizernego kurczaka). W miejscu tym panuje strach, ponieważ nocami pojawia się upiór. I to nie w celach takich, żeby kogoś tylko zdenerwować albo zrobić kawał. O nie, ta strzyga jest dużo bardziej poważna. Jakby tego było mało, okazuje się, że na Wolhę ktoś poluje i grozi jej wielkie niebezpieczeństwo. A poza tym wkrótce ma wyjść za mąż – i tu ją boli! Bo jak to tak… zamężna wiedźma?

„Wiedźma naczelna” to piąta i ostatnia część przygód wyżej wymienionej bohaterki. Pierwsze cztery części były moim zdaniem naprawdę niesamowite, pokochałam tę serię od pierwszych stron. Nie wyobrażam sobie więc, że miałabym nie sięgnąć po rozstrzygającą część tego cyklu. Poza tym wiem, że cała seria znajdzie się kiedyś u mnie na półce – i to obowiązkowo!

Cóż mogę powiedzieć, styl pisarki się nie zmienił, byłoby to co najmniej dziwne. Nadal mamy swobodny język, który jest bardzo łatwy i przyjemny w odbiorze. Czasami ciężko zrozumieć pewne wypowiedzi, ale to ze względów kulturowych, którymi różnią się poszczególni bohaterowie. W końcu nie można wymagać, żeby Orsana mówiła takim samym językiem jak inni, skoro nie pochodzi z ich stron. Poza tym taki Walek – czy widzieliście kiedyś trolla mówiącego pięknym i dostojnym językiem? No właśnie. Ja też nie. Nadal mamy tutaj niesamowitą dawkę humoru, ciężko się nie popłakać ze śmiechu w pewnych momentach.

Ogromnym plusem jest różnobarwność bohaterów. W tej części występują wszyscy Ci, z którymi mieliśmy wcześniej do czynienia – Welka, Orsana, Walek, Len czy Rolar. Pojawiają się także inni, nowi, ale nie są aż tak ważni jak Ci wymienieni przeze mnie. Wolha nadal pozostaje rudą, upartą złośnicą, która zawsze musi postawić na swoim. Za to właśnie ją kocham! Ta postać jest po prostu niesamowita, bardzo często zdarzało mi się z nią utożsamić. Jedna z moich ulubionych postaci literackich jeśli chodzi o kobiety. Dalej uwielbiam Walka, mimo że jest trollem. Ale to on zawsze potrafi mnie rozbawić do łez. A Len był tym razem wyjątkowo romantyczny, co także mi się spodobało.

Mamy tutaj wiele ciekawych i interesujących przygód, wiele się dzieje, akcja toczy się w miarę szybko. Każda sytuacja potrafi nas pochłonąć, cała powieść zdecydowanie wzbudza ciekawość i wciąga. Ja byłam ogromnie ciekawa jak pani Gromyko postanowi zakończyć jedną z moich ulubionych serii, więc z jednej strony chciałam przeczytać szybko, a z drugiej przedłużałam to, jak tylko mogłam. Nie chciałam po prostu tak szybko żegnać się z tą historią i bohaterami. Ale niestety przyszedł ten czas. Jeśli chodzi o zakończenie, to w sumie nie wyobrażam sobie innego, chociaż czegoś mi minimalnie zabrakło. Czegoś mocniejszego i głębszego, chociaż powiem szczerze, że końcowe sceny były naprawdę świetne!

Z czystym sumieniem polecam gorąco całą serię! Na pewno spodoba się osobom, które lubią przeżywać wiele przygód, a także tym, którzy lubią sporą dawkę dobrego humoru oraz uparte i wredne bohaterki!

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!