"Miasto kości" - Cassandra Clare


Wierzycie w przypadki? Bo ja nie. Zdecydowanie nie. Nie wierzę w to, że pewne rzeczy zdarzają nam się przypadkowo. Za dużo by tego musiało być, żeby działo się ot tak sobie. Ja wierzę w przeznaczenie, w to, że każda rzecz, która nas spotyka ma jakiś cel i ma nas czegoś nauczyć. Mówi się, że życie płata nam figle… owszem, ale i tak nikt nie przekona mnie do tego, że te figle to przypadkowe zdarzenia.

Clarissa Fray ma całkiem udane życie. Mieszka z mamą i jej dobrym przyjacielem, dobrze się z nią dogaduje, niczego jej nie brakuje, ma najlepszego przyjaciela. Jednak, gdy pewnego dnia w klubie widzi coś, czego nie widzi nikt inny, całe jej życie się zmienia. Wkrótce znika jej matka, a ona dowiaduje się coraz to nowych rzeczy o sobie, swojej matce i ich życiu. Wszystko co do tej pory wiedziała było kłamstwem. A żeby tego było mało, ma jeszcze do czynienia z aroganckim i niesamowicie przystojnym Nocnym Łowcą.

W końcu się zdecydowałam i sięgnęłam po serię Cassandry Clare „Dary Anioła”. Tyle razy już o niej czytałam, tyle dobrego słyszałam, a ciągle odwlekałam przeczytanie jej. Jakiś czas temu przeczytałam „Mechanicznego anioła”, którego wszyscy praktycznie zachwalali, a mnie się średnio podobał, więc bałam się, że tutaj będzie podobnie. Początkowo chyba nawet tak było, ale potem zrobiło się znacznie lepiej.

Trzeba przyznać, że w tej książce naprawdę sporo się dzieje, co mnie niezmiernie ucieszyło. Myślałam, że znajdą się momenty, które mnie będą nużyć, ale na szczęście tak nie było. Są chwile wytchnienia i spokoju, ale są one krótkie. Tak to akcja pędzi, jednak nie za szybko. Pędzi swoim własnym tempem, które nie pozwala czytelnikowi się zanudzić, ale także nie sprawia, że gubi się on w całej historii. No właśnie, sama historia… pomysł bardzo ciekawy, dobrze zrealizowany. Kolejna książka, gdzie miłość nie jest głównym wątkiem, co mogłoby zniszczyć jej urok. Nie porusza ona może zbyt głębokich tematów, jest po prostu dobrą powieścią, którą warto przeczytać. Jej świat może nas niesamowicie pochłonąć, bo jest całkiem nieźle opisany.

Może Was zadziwię, ale polubiłam praktycznie każdego bohatera. Chociaż „polubiłam” wydaje się trochę za dużym słowem, bardziej chodzi o to, że nikt nie działał mi na nerwy, chociaż myślałam, że główna bohaterka właśnie to będzie robić. Miło się zaskoczyłam. Nie jest ofiarą losu, potrafi pokazać pazurki i postawić na swoim. Nie będzie pewnie zaskoczeniem to, że Jace jest obłędny. Chyba jeden z większych plusów tej książki. Jego charakter i arogancja są na swój sposób bardzo urokliwe, jego kwestie sprawiały, że się sporo uśmiałam.

Książka jest podzielona na 3 części i o ile pierwsza była taka sobie, tak trzecia całkowicie wbiła mnie w fotel. Za nic w świecie nie spodziewałabym się takiego zwrotu akcji i przebiegu wydarzeń! Już chciałam narzekać, że wszystko się działo zbyt łatwo a tu proszę! Naprawdę chylę czoła. Świetnie rozegrana historia, zaskakująca i nieprzewidywalna. Poza tym widać dopracowanie, wszystkiego dowiadywaliśmy się stopniowo, ale wszystko było połączone w logiczną całość, dzięki czemu potem łatwiej było pokojarzyć fakty i wiele zrozumieć. Jednakże momentami miałam wrażenie, że są pewne niezgodności w treści, więc to taki delikatny minusik, ale może ja jestem zbyt dociekliwa. No i w sumie przydałaby mi się większa dawka emocji, bo tutaj za bardzo nie zostałam poruszona, poza tym, że byłam wielce zaskoczona obrotem wydarzeń.

Zakończenie sprawiło, że na pewno przeczytam drugą część, pierwsze czasami bywają trochę średnie, bo są swego rodzaju wprowadzeniem, potem dzieje się już znacznie więcej. Mam nadzieję, że w tym przypadku też tak będzie i druga część całkowicie wbije mnie w fotel już od pierwszych storn. Ogólnie polecam tym, którzy jeszcze nie czytali, ja się cieszę, że w końcu to zrobiłam.


______________________________________________________________________
Wybaczcie, że ostatnio nieco mniej zaglądam na Wasze blogi i komentuję, ale mój internet wybitnie odmawia współpracy ostatnimi czasy, co już niezmiernie działa mi na nerwy -_-
A ogólnie to po 19 latach nauczylam się pić kawę, co jest dziwne i mnie przeraża. Smaki mi się zmieniają, hah. Starzeję się. Co nie zmienia faktu, że kawa i tak nie pokona mojego uzależeniania od herbat, których wypijam jakieś 6 dziennie... 

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!