"Rodzina Borgiów" - Mario Puzo


Władza. Ileż to już było ludzi na świecie, którzy jej pragnęli tak bardzo, że byli w stanie poświęcić dla niej niemal wszystko? Jednak czy pragnienie władzy jest czymś słusznym? Zależy jakim władcą się będzie. Poza tym, nie wolno zapominać, że są dużo ważniejsze wartości niż władza i bogactwo, które nie zawsze dają nam szczęście tak, jakby się wydawało.

Rok 1942, papieżem zostaje Aleksander VI, znany również jako Rodrigo Borgia. Ma on 4 dzieci, przynajmniej oficjalnie, które bardzo kocha, jednak nie zawaha się wykorzystać ich do własnych celów. Każde z nich jest jednak nie tylko radością papieża, ale także źródłem kłopotów. Jednakże w czasie panowania Aleksandra VI rodzina Borgiów osiąga znaczącą pozycję, zdobywają kolejne tereny, pokonują wrogów, powiększają swój majątek. Rodzinę Borgiów można spokojnie uznać za pierwowzór rodziny mafijnej, jednak czy skończy się to dla wszystkich jej członków dobrze?

Są trzy rzeczy, które skłoniły mnie do przeczytania tej powieści. Pierwsza to to, że uwielbiam twórczość Maria Puzo. Druga to zdecydowanie to, że uwielbiam serial o tym samym tytule, co książka. A trzecia.. po prostu lubię historię Borgiów, tą zwyczajną, nie z powieści. Cieszę się, że w końcu udało mi się tą książkę przeczytać, gdyż stała na półce już od jakiegoś czasu.

Głównym bohaterem jest teoretycznie sam Rodrigo, czyli papież, ale myślę, że jego syn – Cezar- także odgrywa tutaj bardzo znaczącą rolę. Rodrigo zdecydowanie pożąda bogactwa i władzy, jest bezwzględny wobec wrogów, jednakże przy tym wszystkim jest sprawiedliwy i szlachetny. Dąży do celu za wszelką cenę, czasem poświęcając nawet swoje własne dzieci, jednak widać mimo to, że bardzo je kocha i zależy im na ich szczęściu. Cóż mogę powiedzieć o Cezarze? Zarówno ten serialowy, jak i książkowy, zdobył moje serce. Ma cel, ambicje i przyszłościowe plany, jest zaradny, oddany i honorowy. Dość ciekawą postacią jest także Lukrecja, córka papieża. Myślę, że z całej rodziny to ona jest najłagodniejsza, jednak potrafi postawić na swoim. Muszę także zwrócić uwagę na jeszcze jedną postać – don Micheletto. Zarówno w serialu jak i w książce jest „człowiekiem cienia”. Podąża za rodziną Borgiów jak cień, ale tylko dlatego żeby ich chronić. Jest lojalny i oddany, i poza Cezarem jest zdecydowanie moją ulubioną postacią, zarówno tutaj jak i w serialu. Owiany tajemnicą, trzymający się na uboczu, ale bezwzględny, a czasem okrutny, w końcu wielu ludzi zginęło z jego ręki, ale jest zdecydowanie mistrzem w swoim fachu. Nie umiem do końca opisać, co mnie w nim zachwyca, ale naprawdę świetna postać!

Nie jest to książka, w której akcja toczy się super szybko, wszystko szybko się wyjaśnia itd. Poznajemy całą historię rodziny, a więc są tu i momenty spokojne i te, w których akcja pędzi trochę szybciej. Są elementy walki, przemocy, zbrodni, tajemnicy, miłości, przyjaźni, honoru, spisku. Naprawdę motywów tutaj znajdziemy bardzo wiele, a wszystkie są połączone w idealną całość. Nie będę owijać w bawełnę – ja się tą książka delektowałam i nawet nie wiecie jak bardzo żałuję, że już skończyłam ją czytać. Na pewno wrócę do niej nie jeden raz. Uwielbiam bohaterów, uwielbiam historię, którą Mario Puzo tutaj opisał, mimo że nie jest do końca zgodna z normalną historią czy z serialem.

Dlaczego jeszcze kocham książki tego autora? Dlatego, że wiele można się z nich nauczyć. Zarówno tego, jakie wartości są naprawdę w życiu ważne, jak i tego, jak sobie radzić w różnych sytuacjach. Każdy bohater uczy nas czegoś innego i z każdego w pewnym stopniu możemy czerpać inspirację. Czy rodzinę Borgiów faktycznie można uznać za pierwszą rodzinę mafijną? Mimo że nie mieli karabinów czy pistoletów,  które wybitnie pasują nam do obrazu współczesnych mafii, to uważam, że i tak ta rodzina stanowi idealny pierwowzór. W tej powieści jest to bardzo zauważalne. Naprawdę brak mi słów, żeby opisać to, jakie emocje we mnie wzbudziła ta książka. Wiele razy serce podeszło mi do gardła, wiele razy łezka zakręciła się w oku, a czasami po prostu byłam w szoku, ale był to bardzo przyjemny szok. Zdarzało mi się też nie raz uśmiechnąć do samej siebie pod nosem, głównie ze sprytu rodziny.

Czy polecam? Jak najbardziej! Wiem, że może nie każdemu styl autora się spodoba, jednak naprawdę uważam, że książka jest warta uwagi, zarówno tak, jak i inne z jego twórczości. Czyta się bardzo przyjemnie, powieść wciąga nas do swego świata, wszystko jest pięknie i dokładnie opisane. Ja osobiście jestem po prostu zachwycona!


_______________________________________________________________________________ 

Drugi dzień diety sokowej trwa :D Całkiem fajna sprawa. A w ogóle to mam ochotę pomęczyć Was zdjęciami, chociaż w sumie nie męczyć.. tylko dwa wstawię, ale poczułam taką potrzebę :D
Otóż oto pierwsze, książeczki z konkursu u Sol :) Dziękuję bardzo za drugą książkę niespodziankę :D
 

 A tutaj moja wredna bestia, która jest nadal na mnie obrażona po operacji:


Jednak była dzisiaj bardzo grzeczna u weterynarza, dostała antybiotyk, wyjął jej sączki, więc teraz tylko musi dojść do siebie do końca i będzie dobrze :D  

 

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!