"Książka za milion euro" - Jan van Helsing & dr Dinero


Z góry pragnę zaznaczyć, że moja opinia nie będzie obiektywna. Nie będzie, ponieważ uwielbiam Jana van Helsinga. Czytałam jego dwie książki, które zostały wydane w naszym kraju, ta jest trzecią. I pamiętam, że już od pierwszych stron pierwszej książki pokochałam tego autora. Dodatkowo miałam sposobność rozmawiać z nim drogą e-mailową, co jeszcze bardziej pogłębiło moje uwielbienie. Po prostu facet zalicza się do listy osób, które mnie inspirują, które dają mi wiarę. Jednak ostrzegam – książki Jana van Helsinga nie są dla każdego…

Na rynku możemy znaleźć wiele książek i poradników odnośnie odnoszenia sukcesu, spełniania marzeń i osiągania wyznaczonych sobie celów. Tak na dobrą sprawę we wszystkich jest to samo, tylko napisane innymi słowami. Jan van Helsing pisze to w bardzo prosty i przystępny sposób. Po prostu zwykłym codziennym językiem, który dociera do każdego czytelnika. „Książka za milion euro” – tak brzmi tytuł. Początkowo byłam święcie przekonana, że to po prostu książka o pieniądzach. Nawet napisałam drogiemu panu Holeyowi (prawdziwe nazwisko Jana van Helsinga), że chciałabym ją przeczytać, ale to raczej nie jest temat dla mnie. Jednak dostałam odpowiedź: „To nie jest o pieniądzach. To o przeznaczeniu i świadomości.”. Owszem, jest tak. A dodatkowo jest to książka, która daje nam wiarę, daje nam proste i dobre wskazówki jak sobie radzić w życiu. Wystarczy trochę zawziętości i wiary w siebie. Poza tym musimy po prostu jasno wyznaczyć sobie cel, który chcemy osiągnąć.

Cóż mogę jeszcze powiedzieć? Sama nie wiem.. może nie będę pisać więcej, bo wyjdzie z tego nie opinia a oda pochwalna? Tak… Powiem tylko tyle: książka jest naprawdę świetna. Fakt, że większość z tego, co tam jest napisane, jest mi dobrze znana. W końcu od małego obracam się w podobnych klimatach, od małego jestem w tym wychowywana. I powiem tyle – to działa. Naprawdę. Muszę się jednak powtórzyć: książki Jana van Helsinga nie są dla wszystkich. Jeśli jesteście gotowi na zmianę swojego światopoglądu o 180 stopni to proszę bardzo, czytajcie. Ostrzegam tylko, że możecie przez to nie przebrnąć i uznać „Co za głupoty!”.




A tak z codzienności - nauka, nauka, nauka. Ale jest dobrze, dajemy radę. Dużo śmiechu, trochę nerwów - tak jak to zwykle bywa. 

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!