Second.

Yeah, w miarę ogarnęłam. Talent jak nic. I jakież to dziwne uczucie budzić się rano ze świadomością, że mam przed sobą cały dzień wolnego i mogę nic nie robić. O tak, kocham to, tego mi brakowało. O ile ciągłe czytanie można nazwać nic nie robieniem. Jednak mam zamiar zrobić coś twórczego, jeszcze nie wiem co, ale coś na pewno. A ogólnie to mój kot od jakiegoś czasu wybitnie mnie kocha i to jest dziwne oO Dzika bestia jaka w niej drzemie zniknęła oO Przynajmniej w stosunku do mnie i tylko do mnie. Chyba zrozumiała, że w naszym stadzie może być co najwyżej samicą beta :D A odnośnie stada i samic alfa i beta.. "recenzja" kolejnej książeczki.


Calla jest wilkołakiem. I to nie byle jakim – jest samicą alfa. A od samic alfa wymaga się najwięcej. W święto Samhain, będące równocześnie osiemnastymi urodzinami Calli, ma dojść do powstania nowego klanu. Oznacza to, że Calla musi się związać z samcem alfa drugiego klanu – władczy, seksowny, przystojny – czego chcieć więcej? Przecież to wszystko wygląda tak pięknie, władza, przystojny facet na własność, pierwszeństwo we wszystkim. Jednak wszystko ma swoje złe strony. Tutaj samce czy samice alfa nie mają największej władzy. Największa władza należy do Opiekunów, którzy ustalają prawa i bez mała decydują o życiu wilków. A każdy sprzeciw jest surowo karany, nawet śmiercią.

Mamy tutaj pierwszoosobową narrację, z punktu widzenia głównej bohaterki – Calli. Jest to dziewczyna pewna siebie, odważna i znająca swoje przeznaczenie. Wie, jakie obowiązki do niej należą i wykonuje je. Nie śmie się sprzeciwiać. Jednak pewnego dnia ratuje chłopaka przed atakiem niedźwiedzia. W sumie nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że dała mu do wypicia swoją krew, a na dodatek widział jak zmienia się z wilka w dziewczynę. Dobra, to też można by jakoś przeżyć, gdyby nie to, że następnego dnia ten chłopak zjawia się w szkole Calli. Ich znajomość się pogłębia, a Calla pod jego wpływem łamie coraz więcej zasad, narażając nie tylko siebie, ale także jego i swój klan. Oczywiście nowy chłopak – Shay – najbardziej nie przypada do gustu Renowi, czyli przyszłemu partnerowi Calli, samcowi alfa. Ren jest stanowczy i bardzo nie lubi, gdy ktoś wkracza na jego terytorium – jak na samca alfa przystało. Muszę powiedzieć, że mimo młodego wieku bohaterów, hierarchia między nimi jest naprawdę bardzo widoczna. Mamy jasną sytuację tego, jak wygląda klan, kto komu podlega. Widoczne są zachowania przywódców zarówno względem reszty klanu, jak i Opiekunów, którym podlegają. A są to zachowania zupełnie różne, a autorce udało się je świetnie przedstawić. I to nie tylko ich zachowania, ale zachowania wszystkich członków poszczególnych klanów. Za to duży plus.

Książki nie da się odłożyć, próbowałam się na chwilę oderwać, ale nie udało mi się. Jak zaczęłam tak czytałam dopóki nie skończyłam. A to dlatego, że każda strona budzi w nas fascynacje i ciekawość. Akcja toczy się w miarę szybko, ale dokładnie. Z rodziału na rozdział wzrasta napięcie, a nawet poczucie grozy czy strachu, zwłaszcza o główną bohaterkę, której myślę, że nie da się nie lubić. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć do końca, jak wszystko się potoczy dalej. Są elementy, których można się oczywiście domyślić, ale są to tak drobne elementy, że nie wpływają na to, że przewidzimy zakończenie. Dodatkowo są tu pełne zaskoczenia zwroty akcji, zwłaszcza jeden zapadł mi w pamięć. Mianowicie sytuacja w jaskini, ale czego dotyczy… przeczytajcie sami J.

„To nie kolejna zwyczajna książka o wilkołakach. I nie kolejna opowieść o miłości nastolatków.” – Z tym się muszę zgodzić. Nie oznacza to, że nie ma tu miłości, jest i to jaka. Miłość, oddanie, pożądanie. O tak, książka jest naprawdę seksowna, mimo że brak w niej scen seksu. I wiecie co? To jest właśnie jedna z jej największych zalet. Że czujemy to pożądanie bohaterów, widzimy tą sytuację, a jednak nie jest to jakiś prymitywny harlequin. Tutaj autorce naprawdę się udało. Także dobrze wyraźny jest wątek poszukiwania prawdy, odkrywania samego siebie, ale także nieufności. Bo tak na dobrą sprawę pod koniec książki nie możemy wiedzieć, kto naprawdę chce dobrze, a kto źle.

Ogólnie zdziwiła mnie rola Opiekunów. Nigdy nie spotkałam się z motywem tego, że ktoś jest nad wilkołakami. Zawsze wilkołaki były samowystarczalne, nikt nie miał prawa się im sprzeciwić, a tutaj jest na odwrót. To one się nie mogą sprzeciwić, bo grozi im za to kara, a dodatkowo oni się nie chcą sprzeciwić i czują respekt przed swoimi Opiekunami. Jednak mimo tego, to czuć ten strach i respekt, który czują ludzie przed samymi wilkami. O tak, wilki rozsiewają aurę władzy.

Zakończenie.. w sumie spodziewałam się trochę innego, ale to dobrze, że okazało się inne. Miłe zaskoczenie, że nie udało mi się przewidzieć końca, jak to zazwyczaj bywa. Oh i na pewno zachęca do sięgnięcia po drugą część. Chociaż to nawet nie tylko zakończenie, ogólnie cała historia sprawia, że chcemy się dowiedzieć, co dalej czeka Callę, Rena, Shay’a i całą resztę. Styl pisania autorki także zachęca, bo jest bardzo przyjemny i prosty.

Komu mogę polecić? A myślę, że książka jest dobra dla wszystkich, ale szczególnie dla tych, którzy lubią książki, w których nie dominuje tylko ckliwa miłość, ale także walka. I nie chodzi mi tutaj o walkę jako bicie się na śmierć i życie, bardziej mam na myśli walkę z samym sobą, a także z panującymi regułami, które są z góry ustalone. Osobiście uważam, że książka jest rewelacyjna!


Oh, a tutaj trailer, który podczas tłumaczenia, zachęcił mnie do zakupu i przeczytania:
 





Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!