"Odkrycie sukuba" - Richelle Mead



Pamiętacie Georginę Kincaid? Sukkuba, który stara się prowadzić w miarę normalne ludzkie życie? Jak nie to źle, a jak tak to się bardzo cieszę. "Odkrycie sukuba" to ostatni tom cyklu przygód tej piekelnej nieśmiertelnej. Tom, w którym wszystko się wyjaśnia...

Po wszystkich trudach jakie Georgina napotkała na swojej drodze podczas mieszkania w Seattle, wszystko powoli zaczyna się układać. Żadnych tajemnych spisków, żadnych ciemnych mocy, a ona w końcu może być szczęśliwa z Sethem. Jednak komuś się to wybitnie nie podoba... a mianowicie pracodawcom Georginy. Tylko dlaczego? Dlaczego Piekło robi wszystko, żeby odciągnąć ją od szczęścia?

Zacznę od tego, że uwielbiam styl pani Richelle Mead. Serię o sukubie także uwielbiam, a to dlatego, że autorka miała niecodzienny pomysł, a poza tym tak przyjemnie się czyta książki z tej serii, że po prostu nie da się jej nie polubić. Nie chodzi mi tu tylko o samą fabułę, ale także o ciekawe i inne wykreowanie bohaterów. Kto by pomyślał, że słudzy Piekła mogą aż tak człowiekowi przypaść do gustu? Przyjacielski diablik, uroczy wampir, wampir z obsesją na punkcie świąt i wyglądu... a nawet taki Nefilim. Główną bohaterkę także można pokochać. W tym tomie wybitnie zaplusował sobie Roman, który robił wszystko, dosłownie wszystko, aby pomóc Georginie. No i Hugh - to się nazywa przyjaciel. Wzruszyłam się na scenie, w której zdecydował się pomóc Georginie. Muszę także wspomnieć o Carterze, który zawsze wydawał mi się dość tajemniczy i coś mi w nim nie grało, jednak zawsze go na swój sposób lubiłam. W ostatnim tomie cyklu wręcz go pokochałam.

W poprzednich tomach bardzo dużo się działo. Georgina musiała stawiać czoła wielu problemom czy intrygom. Większość z nich się zakończyła, pozostała tylko jedna sprawa do rozwiązania i to właśnie na niej skupia się ten tom. Wydaje mi się nawet, że jest to najważniejsza sprawa, która nurtowała nie jednego czytelnika. Wszystko toczy się w odpowiednim tempie w ten sposób, że wszystkie odkrycia i fakty układają się w logiczną całość. Tak na dobrą sprawę, jak ktoś uważnie czytał poprzednie tomy to na pewno wywnioskował jak się ten tom zakończy. Wystarczyło dodać 2 do 2 i oto jest! Mnie się to udało, jednak mimo tego, bardzo przyjemnie mi się czytało.

Nie powiem czy książka jest lepsza czy gorsza od pozostałych cześci cyklu, bo ona po prostu utrzymuje ten sam poziom. Nie ma tu wielkiego napięcia i akcji, jednak są wielkie emocje i uczucia. Zarówno strach jak i oddanie czy miłość. Dodatkowo pod koniec jest to niesamowity wyciskacz łez. Czytając ostatnie strony po prostu nie umiałam powstrzymać łez, sama nie wiem czy ze szczęścia czy ze wzruszenia. Cieszę się z tego, że autorka postanowiła napisać szczęśliwe zakończenie, które stanowiło idealny koniec dla historii Georginy Kincaid.

Z czystym sumieniem polecam tą pozycję każdemu kto czytał wcześniejsze tomy, a jeżeli ich nie czytał to powinien to zrobić :)
 

Etykiety

Pokaż więcej

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Do what you love!

Do what you love!